Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Jak zarzšdzać wydatkami

Nie trzeba być milionerem

Zdarzyło się kilka sensacyjnych odkryć
Miniony rok na rynku sztuki i antykwarycznym upłynšł pod zawartym w tytule hasłem. Antykwariusze dbali, żeby ich oferta zawierała także dzieła dla niezamożnych miłoœników sztuki lub dla tych potencjalnych nabywców, których do debiutanckiego zakupu może skusić tylko okazyjnie niska cena. To jeden z objawów stabilizowania się rynku. Antykwariusze chcš w ten sposób powiększyć grupę klientów. Na uwagę zasługujš przede wszystkim starania Wojciecha Niewiarowskiego z łódzkiej firmy Rynek Sztuki (www.ryneksztuki.lodz.pl). Stworzył on system promocji sztuki studentów lub niedawnych absolwentów miejscowej ASP (aukcje, zakup bezpoœrednio z galerii lub Internetowej Galerii Młodych Talentów). Ceny wywoławcze obrazów wynoszš 100 zł. Rewelacjš okazały się grudniowe studenckie targi sztuki na warszawskiej ASP. Była bogata oferta i wielka frekwencja, studentom oddano nie tylko dziedziniec, ale także sale i korytarze na trzech piętrach. Jak zwykle tłumnie kupowali obcokrajowcy. Dobrš grafikę można było nabyć za 50 zł, a obraz za 150 zł. 2007 rok zajmie ważne miejsce w historii handlu sztukš, dlatego że obfitował w wystawy prywatnych współczesnych kolekcji, które skutecznie propagujš inwestowanie i kolekcjonerstwo. Zamek Królewski w Warszawie pokazał dawnš sztukę dekoracyjnš z kolekcji Ryszarda Janiaka. Fragment swoich zbiorów zaprezentowała Grażyna Kulczyk. Muzeum Narodowe we Wrocławiu zapoczštkowało pokaz prywatnej kolekcji Krzysztofa Musiała, którš teraz możemy oglšdać w Zachęcie i stołecznej galerii aTAK (www.atak.art.pl). Były też pomniejsze wystawy.
Ten nurt wystaw będzie kontynuowany. Wiosnš zobaczymy w Krakowie kolekcję grafiki współczesnej przedsiębiorcy Grzegorza Arendta. Zarówno Musiał, jak i Arendt stworzyli muzealnej (!) wartoœci zbiory głównie w cišgu ostatnich siedmiu lat. Były to zakupy także o charakterze inwestycyjnym, nierzadko po okazyjnie niskich cenach. Miniony rok dowiódł, że możliwe sš sensacyjne rynkowe odkrycia, których mamy prawo oczekiwać także w 2008 roku. Na przykład znany czytelnikom „Moich Pieniędzy” francuski marszand i ekspert Krzysztof Zagrodzki odnalazł we Francji i wystawił na sprzedaż nieznanš rzeŸbę Ksawerego Dunikowskiego w stylu art déco. Przy cenie szacunkowej 25 – 30 tys. euro dzieło kupiono za 28 tys. euro. Antykwariat Rara Avis (www.raraavis.krakow.pl) przyjšł do sprzedaży poszukiwanš księgę z lat 30. XX wieku „Polska, jej dzieje i kultura”, ale w oryginalnej zielonej (!) oprawie wydawniczej, nienotowanej przez bibliografów. Dobrze zachowane tomy w zwykłym czerwonym półskórku sprzedawane sš przeważnie po ok. 3 tys. zł przy cenie wywoławczej ok. 2,5 tys. Ten zielony biały kruk trafi na aukcję 16 lutego z wysokš cenš wywoławczš 6,4 tys. zł. Warszawski antykwariat ksišżkowy Lamus (www.lamus.pl) sprzedał za 105 tys. zł (wyw. 75 tys.) unikatowš grafikę Canaletta pochodzšcš z gabinetu wielkiego przemysłowca Johna Sewarda Johnsona. Sensację wzbudziła proweniencja. Dochód Barbara Piasecka przeznaczyła na cele charytatywne. Wczeœniej równorzędnš grafikę Canaletta sprzedano za 30 tys. zł. W minionych latach cytowaliœmy opinie kolekcjonerów lub antykwariuszy, że najbardziej opłacalna jest inwestycja w przedmioty najrzadsze, wyjštkowe, ponieważ drożejš najszybciej i można je odsprzedać z zyskiem lub bez straty, bez względu na aktualnš sytuację gospodarczš. Ten mechanizm się umacnia. Marek Lengiewicz z Rempeksu: – Powiększa się różnica cenowa pomiędzy obiektami œredniej klasy a najrzadszymi o muzealnej wartoœci. Te ostatnie drożejš najwięcej, bo sš najbardziej pożšdane. Zawsze istnieje grupa bogatych obywateli, którzy mogš sfinansować każdy zakup. W grupie najrzadszych, najdroższych dzieł mieœci się sprzedaż w Desie Unicum za rekordowo wysokš cenę 1,580 mln zł (wyw. 1,5 mln zł) sztandarowego obrazu Józefa Chełmońskiego „Próba czwórki”. Komentowano to jako zakup inwestycyjny. W kwietniu 2005 r. w wywiadzie z kolekcjonerem Wojciechem Jędrzejewskim zapowiadaliœmy powstanie rynku fotografii artystycznej. W minionym roku portal Artinfo.pl (www.artinfo.pl) i Rempex zorganizowały dwie bogate aukcje tylko fotografii, takie same odbędš się w tym roku. Na pierwszej z nich z 233 obiektów zakupiono 60. Na drugiej z 217 kupiono 75 fotografii. Aukcję zorganizował także ZPAF (www.zpaf.pl), gdzie można uzyskać poradę eksperta, biegłego sšdowego Jerzego Łapińskiego. Nadal jeszcze możliwe sš okazyjne zakupy, zwłaszcza na prowincji, ale należy uważać na liczne fałszerstwa klasyków. Sporo tanich obiektów spadło ze wspomnianych aukcji. Rafał Kamecki z Artinfo.pl: – Wœród kupujšcych zaczynajš przeważać prywatne osoby. Wczeœniej fotografię licytowały głównie muzea i biblioteki. Na rynku malarstwa jest mnóstwo fałszerstw. W minionym roku policja zaczęła rekwirować fałszywe obrazy w antykwariatach. Po siedmiu chudych latach pojawiła się nadwyżka pieniędzy na rynku. Na krajowych aukcjach sprzedaje się coraz częœciej obiekty w cenie 50 – 100 tys. zł. Wzrósł popyt na najlepsze dzieła. Jednoczeœnie maleje podaż. Jeœli w gospodarce pojawiła się koniunktura, to np. właœciciele firm nie muszš się pozbywać dzieł sztuki, aby ratować podupadajšce przedsiębiorstwa, a tak było jeszcze niedawno. Na długoterminowe inwestycje najchętniej kupowane będzie muzealnej klasy malarstwo. W 2007 roku nastšpił wzrost cen dzieł polskiej sztuki współczesnej na międzynarodowych rynkach. Na przykład na aukcji w Monachium za 100 tys. euro sprzedano monotypię Marii Jaremy. W Dublinie do 100 tys. euro wylicytowano obraz Tadeusza Brzozowskiego. W mojej warszawskiej galerii aTak pojawili się nowi klienci. Ceniš ambitne malarstwo na papierze, po 5 – 10 tys. zł kupowali np. kompozycje Wojciecha Fangora. Coraz więcej rodaków zdaje sobie sprawę, że aby kupować ambitnš sztukę, nie trzeba być milionerem. Kolekcjonerzy malarstwa, którzy rok, dwa lata temu zainteresowali się grafikš międzywojennš, w minionym roku docenili także dawnš grafikę. Dobrej klasy grafikę z XVII wieku rok temu można było kupić za 300 – 400 zł, teraz kosztuje co najmniej 2 – 3 razy tyle, jednak ceny te nadal nie odpowiadajš wielkiej rzadkoœci tych zabytków sztuki. Aukcyjnymi rarytasami stajš się nawet ksišżki z XX wieku. Bibliofile przyzwyczaili się do ich wysokich cen. Jeszcze rok temu popularniejsze edycje z XX wieku sprzedawaliœmy po 60 – 80 zł. Dziœ te same wydania kupowane sš po 400 – 500 zł i nie budzi to już zdziwienia.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL