Odrzucenie paktu fiskalnego nie osłabia pozycji Czech

aktualizacja: 01.02.2012, 19:43
Jan Zahradil
Jan Zahradil
Foto: pap/ctk

Podpisanie porozumienia byłoby sygnałem, że chcemy przyjąć euro. A tak nie jest – mówi Jan Zahradil

Dlaczego premier Petr Nečas odrzucił pakt fiskalny? Wystraszył się problemów z ratyfikacją?
Jan Zahradil: ODS jako główna partia w rządzącej koalicji nigdy nie była za oddawaniem kolejnych kompetencji Unii. Poza tym w Czechach rzeczywiście nie ma konsensusu, czy traktat powinien zostać poddany pod referendum, czy może pod głosowanie w parlamencie. Moja partia jest zdecydowanie za referendum. Kolejny powód jest taki, że przyjęcie tego traktatu oznaczałoby, że jesteśmy zdecydowani przystąpić w przyszłości do strefy euro. A to wcale nie jest takie pewne. Wszystkie badania opinii publicznej w Czechach wskazują, że zdecydowana większość obywateli jest przeciwko przejściu na euro. Czasami jest to aż 75 proc.
Jesteście gotowi zrezygnować z euro? Przecież obowiązek przyjęcia waluty został zapisany w traktacie akcesyjnym?
Ale okoliczności się całkowicie zmieniły. Strefa euro jest teraz zupełnie inna niż kilka lat temu, kiedy przystępowaliśmy do UE. Doszły nowe wymagania ograniczające suwerenność członków. Dlatego naszym zdaniem to obywatele powinni ostatecznie zdecydować, czy chcą wspólnej waluty.
W jakim sensie pakt miałby zagrozić suwerenności, skoro ogranicza ją, dopiero kiedy kraj jest członkiem strefy euro?
Z prawnego punktu widzenia rzeczywiście dotyczy to tylko członków euro. Ale podpisanie traktatu jest też sygnałem politycznym. Oznacza, że jesteśmy za pogłębianiem integracji politycznej, a moja partia nie jest. Poza tym to sygnał, że jesteśmy chętni przystąpić do strefy euro, a moja partia i społeczeństwo mają wątpliwości.
Czy na tę decyzję miały wpływ obawy, że pakt jeszcze bardziej umacnia pozycję Niemiec i Francji w UE?
Rosnąca geopolityczna rola Niemiec powinna budzić pewne obawy w Europie Środkowej. Nie tylko w Czechach, ale także w Polsce. Kiedy zaczynają się jakieś problemy, instytucje europejskie takie jak Komisja Europejska czy Parlament Europejski są całkowicie zmarginalizowane, a decyzje podejmują najsilniejsze kraje strefy euro, czyli Niemcy i Francja. Retorykę wspólnotową zastępują gry międzyrządowe. Skoro każdy walczy o swoje interesy, to my też mieliśmy do tego prawo.
Krytycy mówią, że skazaliście się na polityczną marginalizację w Unii Europejskiej.
Zapytałbym naszych krytyków, w czym zostaniemy zmarginalizowani. Pozostajemy członkami UE i wspólnego rynku. Będziemy uczestniczyć w redystrybucji unijnych funduszy, wiele projektów będzie współfinansowanych z unijnego budżetu i nikt nas nie odetnie od tych pieniędzy z powodu naszej decyzji. W jakim obszarze będziemy więc zmarginalizowani? Czy mamy się obawiać, że poza nami będą zapadać jakieś decyzje dotyczące strefy euro, skoro i tak nie jesteśmy jej członkiem? Nieprzyjęcie paktu w najmniejszym stopniu nie osłabia naszej pozycji w UE.
Jan Zahradil jest eurodeputowanym czeskiej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) i szefem frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim

POLECAMY

KOMENTARZE