REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Nieruchomości

Inne tematy

Bieda zagląda na strzeżone osiedla

Monika Górecka-Czuryłło 14-12-2009, ostatnia aktualizacja 14-12-2009 01:35
Płacili za ochronę, fontanny, morze latarni. Teraz lokatorzy strzeżonych i zamkniętych osiedli czuja sie ofiarami oszczędności administracji
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
Płacili za ochronę, fontanny, morze latarni. Teraz lokatorzy strzeżonych i zamkniętych osiedli czuja sie ofiarami oszczędności administracji
Na Osiedlu Derby przy ul. Skarbka z Gór na warszawskiej Białołęce  administrator osiedla wyłączył 22 lampy
autor: Przemek Wierzchowski
źródło: Fotorzepa
Na Osiedlu Derby przy ul. Skarbka z Gór na warszawskiej Białołęce administrator osiedla wyłączył 22 lampy

Wspólnoty mieszkaniowe szukają oszczędności: likwidują recepcje, wyłączają latarnie i fontanny. – Ludzie płacili słono za luksusy, a mieszkają jak w zwykłych blokowiskach – mówią specjaliści

Osiedle Derby 8 przy ul. Skarbka z Gór na Białołęce. Ogrodzone i z ochroną. Deweloper postawił kilkadziesiąt latarni. Teraz administrator osiedla wyłączył 22 lampy. – W gablocie przy wejściu do administracji zawisł komunikat, że to z oszczędności. Ale przecież, kiedy kupowałam mieszkanie od dewelopera, podobało mi się właśnie to, że projektant osiedla zaplanował tyle światła, tak by było bezpieczniej – mówi jedna z lokatorek. – Poza tym skoro są oszczędności, to powinien być też mniejszy czynsz. A tak nie jest – dodaje rozżalona.

Tymczasem na osiedlu, którym zarządza wspólnota, szykują się kolejne cięcia kosztów. Planowane jest referendum w sprawie redukcji oświetlenia na klatkach schodowych i w piwnicach.

Osiedle staje się brzydkie

Podobnych przykładów szukania oszczędności jest więcej i to nawet na ekskluzywnych osiedlach. Na bemowskim Shiraz przy ul. Pełczyńskiego nocą działają już tylko dwie recepcje. Cztery funkcjonują tylko w ciągu dnia. – To oszczędność ok. 25 tys. zł miesięcznie – potwierdza członek zarządu wspólnoty mieszkaniowej Jerzy Paśko. Ale dodaje, że te, które są, w zupełności spełniają swoje funkcje. – Zawsze można zostawić paczkę, wiadomość. Recepcjonista widzi, kto do budynku wchodzi – wylicza Paśko.

Na innych osiedlach też w pierwszej kolejności gasną światła. – Trudno się dziwić, prąd to główny składnik czynszu – wyjaśnia Karol Zagórski z firmy Lux Dom, administrujący m.in. kilkoma osiedlami Derby. Dodaje, że to samodzielna decyzja mieszkańców. – Demokratyczna. Jeśli połowa decyduje o oszczędnościach, to my latarnie wygaszamy.

Ale zdarzają się i inne oszczędności. Nie są podświetlane detale na elewacji, fontanny nie mają wody, zaprojektowany plac zabaw dla dzieci bywa ograniczany do minimum. Nawet drzew zdobiących osiedle brak.

– Bo architekci często projektują na wyrost, zbyt bogato i kosztownie – wyjaśnia Iwona Stefańska z Lux Domu.

– Ale to wizje estetyczne i zapewniające bezpieczeństwo – ripostuje Agata Golińska z firmy zarządzającej nieruchomościami Posesja. – My tłumaczymy mieszkańcom, że w rezultacie takie oszczędności się nie opłacają. Osiedle staje się brzydkie, a często też niebezpieczne. Zwłaszcza przy panujących teraz ciemnościach.

Potwierdzają to inni zarządcy nieruchomości. – Jeśli budżet miesięczny na osiedle wynosi 300 tys. zł, to w tym prąd stanowi 4 – 8 tys. zł. Warto więc wyłączać te dwie lampy? – pyta Rafał Waligórski, dyrektor ds. zarządzania nieruchomościami w firmie Atrium 2. Choć przyznaje, że wiele zależy od zasobności portfeli, ale też poczucia estetyki mieszkańców.

A co na to deweloperzy, którzy w swoich folderach pokazują piękne, elegancko wykończone osiedla? – Oczywiście, bolejemy – mówi prezes Dom Development Jarosław Szanajca. – Ale nie mamy na to wpływu. Po wybudowaniu osiedla od razu oddajemy je mieszkańcom, którzy już sami się na nim gospodarują, podejmują decyzje. A te bywają często niekorzystne dla wizerunku całego obiektu.

Niektórzy deweloperzy utrzymują jednak stały kontakt ze wspólnotami. – Zdarza się, że aby utrzymać standard, w jakim oddawaliśmy nasze obiekty, nawet pomagamy wspólnotom w utrzymaniu osiedli, podnoszeniu ich jakości– mówi Jarosław Jaczewski z firmy Ebejot, twórcy m.in. osiedla Skorosze.

Dodaje, że to się firmie opłaca. – Potencjalny nowy klient nie tylko ogląda foldery, ale też nasze dokonania w naturze. Szybciej się zdecyduje na zakup mieszkania, jeśli zobaczy, że to, co zbudowaliśmy, jest atrakcyjne – uważa.

Tracą wygląd,tracą wartość

Architekci osiedli twierdzą, że nawet zmniejszenie oświetlenia czy unieruchomienie fontanny zmienia ich projekty. – To są nasze autorskie prace – mówi Maciej Majewski z pracowni S.A.M.I. Architekci. – Wszystkie zmiany powinny być z nami konsultowane. A wręcz powinniśmy na nie wyrażać zgodę – uważa.

– A ja bronię samodzielności wspólnot – mówi architekt i urbanista Grzegorz Buczek. – Są właścicielami obiektów i mają prawo nimi zarządzać zgodnie ze swoimi możliwościami i potrzebami.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Nowe projekty są tańsze

Mieszkania na etapie dziury w ziemi kosztują mniej od gotowych nawet o 14 procent >>