Edukacja

Wzór matematyczny narysowany patykiem łatwiej zapamiętamy

SWPS
Rozmowa z dr Ewą Jarczewską-Gerc ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej
Przed studentami trudny okres – sesja. Co pani radzi żakom, którzy mają przed sobą egzaminy?
Ewa Jarczewska-Gerc: Przede wszystkim zamiast myśleć o tym, jak dostać piątkę, lepiej skupić się na tym, jak ten dobry wynik osiągnąć. Bardzo ważne jest zaplanowanie nauki i nieodkładanie jej na ostatnią chwilę. Najlepiej zapisać sobie na kartce, kiedy, gdzie i o której godzinie będziemy powtarzać dany materiał. W czasie nauki warto zadbać o relaks, np. pójść na spacer czy do kina i wysypiać się. Gdy śpimy, to, czego nauczyliśmy się w ciągu dnia, utrwala się, a nowa wiedza tworzy sieć połączeń z już istniejącą. Dzięki temu ślady pamięciowe są trwalsze, czyli uczymy się krócej i bez trudu. Stosując mnemotechniki, czyli sztuczki zapamiętywania, można szybciej przyswoić materiał.
Przede wszystkim warto wiedzieć, że im jest dłuższy materiał, który mamy zapamiętać, tym więcej czasu potrzebujemy na jego przyswojenie. Mówi o tym tzw. prawo Foucaulta – gdy zapamiętywany materiał jest obszerny, to czas poświęcony na opanowanie kolejnego elementu wzrasta szybciej aniżeli jego objętość. To znaczy, że na początku wkuwania idzie nam o wiele lepiej i szybciej niż, powiedzmy, po godzinie nauki. Dlatego warto rozdzielić materiał i robić przerwy na odpoczynek. Dobrych efektów dostarcza także tak zwane podwójne kodowanie. Polega ono na tym, że ten sam materiał zapamiętujemy zarówno w kodzie semantycznym, czyli znaczeniowym, jak i kodzie wyobrażeniowym. Na przykład ucząc się wzoru matematycznego, zapamiętajmy, jakie ma on znaczenie, do jakich znaczeń matematycznych się odnosi. Dodatkowo wyobraźmy sobie, jak rysujemy ten wzór patykiem na piasku. Wówczas, gdy zapomnimy wzór, możemy odtworzyć sobie jego poszczególne symbole, powracając do rysowania wzoru na piasku. Większość mnemotechnik bazuje na strategiach wyobrażeniowych. Możemy na przykład wyobrażać sobie naszą drogę  na uczelnię, a za każdym rogiem widzieć datę do zapamiętania. Możemy także wyobrażać sobie drzewo, a na każdej gałęzi kartkę z definicją, jaką mamy zapamiętać. Drzew może być oczywiście mnóstwo, inne tematy na dębie, inne na kasztanowcu. Ucząc się budowy serca, należy sobie wyobrazić, jak po nim podróżujemy, widzimy komory i przedsionki, aortę i tak dalej. Taka forma porządkuje wiedzę, utrwala ją i łatwiej ją potem odtworzyć. Egzaminy to dla wielu żaków ogromne nerwy. Jak radzić sobie ze stresem, by nie paraliżował? Stres najczęściej towarzyszy tym, którzy nie są dość dobrze przygotowani. Trzeba wiedzieć, że stres przed, jak również podczas samego egzaminu jest naturalny. To, jak silnie go odczuwamy, zależy w dużej mierze od nas samych, a dokładnie od tego, jak oceniamy możliwości radzenia sobie z sytuacją stresową. Zestresowany człowiek odczuwa lęk, strach, złość, czasem doświadcza zaburzeń pamięci, trudności ze skupieniem uwagi. Zdarza się, że zapomina wszystko, czego się nauczył. Towarzyszą temu także zmiany fizjologiczne oraz biochemiczne, takie jak pocenie się dłoni czy skurcze żołądka. Każdy z nas inaczej reaguje w określonej sytuacji. Dla jednych stresem będzie wizyta w zakładzie fryzjerskim, dla innych ta sama okoliczność będzie źródłem przyjemności i relaksu. Są jednak i takie sytuacje, które w zasadzie w każdym z nas wywołują poczucie zagrożenia. Dla studentów to egzaminy. Warto się dobrze do nich przygotować, by czuć się pewniej. Mówi się, że stres mobilizuje. Niestety nie wszystkich. Znam osoby, które mimo dobrego przygotowania oblewały, bo stając oko w oko z wykładowcą, nagle zapominały cały materiał, a ściśnięte gardło uniemożliwiało im mówienie. Takie osoby powinny pracować nad sobą. Zapewniam, że da się z tym walczyć. Pamiętajmy, że poziom stresu mamy optymalizować, a nie redukować do zera. Przygotowując się odpowiednio wcześniej, stosując mnemotechniki oraz regulując odpowiednio swój nastrój, jesteśmy w stanie wiele zdziałać. Na egzaminie należy się skupić wyłącznie na danym zadaniu i zastanowieniu się, jak najlepiej można je rozwiązać. Nawet jeśli dostaliśmy pytania, na które nie do końca znamy odpowiedź, nie panikujmy. Pomyślmy o tym, że jesteśmy studentami nie od wczoraj i mamy wiedzę. Wystarczy spokojnie przeszukać pamięć. Rozwiązywanie testów najlepiej zacząć od pytań, na które znamy odpowiedź, a te bardziej złożone lub te, co do których mamy wątpliwości, zostawmy na koniec. Należy pamiętać o oddychaniu. Brzmi banalnie, ale niektórzy z nas w sytuacji stresowej praktycznie przestają oddychać i nie wiedzą o tym, że w ten sposób ograniczają swoje zasoby tlenowe, a co za tym idzie – intelektualne. W dniu egzaminu niejeden student ma mieszane uczucia, gorsze samopoczucie. Co robić, by zły nastrój nie wpłynął na wynik? Nastrój składa się z dwóch wymiarów: napięciowego i energetycznego. Wymiar napięciowy odnosi się do stopnia naszego zdenerwowania: możemy być mniej lub bardziej napięci albo zrelaksowani. Wymiar energetyczny reprezentuje poziom naszych sił witalnych w danym momencie. Możemy być pełni energii albo, mówiąc kolokwialnie, wypompowani. Podchodząc do egzaminu, idealny układ nastroju byłby taki, w którym mielibyśmy dużo energii i niskie napięcie. O ile z energią może nie być kłopotów, o tyle zazwyczaj napięcie w dniu egzaminu jest wysokie. Trzeba zatem spróbować zoptymalizować napięcie. Można na przykład pójść pobiegać, zrobić kilka ćwiczeń – wysiłek fizyczny świetnie obniża napięcie psychofizjologiczne. Koniecznie coś zjeść, ale się nie przejadać. Lepiej też podejść optymistycznie i nastawić się, że zdamy. Zamartwiając się, tracimy cenną energię.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL