Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Katastrofa smoleńska

Generała Błasika nie było w kokpicie tupolewa

Wrak prezydenckiego samolotu wcišż niedostępny dla Polaków
Fotorzepa, Kuba Kamiński kkam Kuba Kamiński Kuba Kamiński
Dowódca Sił Powietrznych nie naciskał na pilotów Tu-154
Słowa, które Komisja Jerzego Millera i rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) Tatiany Anodiny przypisywały generałowi Andrzejowi Błasikowi, w rzeczywistoœci wypowiadał drugi pilot mjr Robert Grzywna - ustalili biegli z Instytutu Ekspertyz Sšdowych im. prof. dr. Jana Sehna w Krakowie. "Rz" potwierdziła tę informację w dwóch niezależnych Ÿródłach, które miały dostęp do ekspertyzy Instytutu Sehna. Ustalenia biegłych podważajš jednš z najważniejszych tez raportów MAK i Komisji Millera - o tym, że obecnoœć dowódcy Sił Powietrznych w kabinie pilotów poœrednio wywierała na nich presję. Oficjalnie wynik ekspertyzy ma być ogłoszony na konferencji prasowej prokuratury wojskowej w poniedziałek. - Eksperci z Instytutu Sehna to specjaliœci œwiatowej klasy. Jeœli ta informacja się potwierdzi, to oznacza zakwestionowanie jednej z najważniejszych tez o naciskach na pilotów - mówi "Rz" Wit Steidler, pełnomocnik Zuzanny Kurtyki.
Twierdzenia Komisji Millera oraz MAK były oparte na zeznaniach osób, które odsłuchiwały taœmy z rejestratorów lotu i przypisały głos majora Grzywny generałowi Błasikowi. Jednak wielomiesięczna analiza za pomocš specjalistycznego sprzętu, komputerowe porównywanie próbek głosów wykluczyły przypisanie jakichkolwiek słów wypowiadanych w kabinie podczas lšdowania gen. Błasikowi. Biegłym nie udało się przypisać wszystkich słów padajšcych w kabinie do konkretnych osób. Jednak z ich ustaleń wynika, że dowódca Sił Powietrznych nie uczestniczył w wydawaniu komend podczas lšdowania. Dowodem na rzekomš obecnoœć gen. Błasika w kokpicie miał być też fakt, że zwłoki generała odnaleziono obok zwłok nawigatora Artura Ziętka. Tezę tę od wielu miesięcy kwestionuje Bartosz Kownacki, pełnomocnik Ewy Błasik, wdowy po dowódcy Sił Powietrznych. Zwraca on uwagę, że w odróżnieniu od nawigatora gen. Błasik nie był przypięty pasami i jego szczštki mogły znaleŸć się w tym miejscu na skutek sił działajšcych podczas katastrofy. Ustalenia krakowskich biegłych podważajš też tezę o słabym wyszkoleniu i zgraniu załogi. Już wczeœniej zwracano uwagę, że słowa przypisywane poprzednio gen. Błasikowi to podawane prawidłowo odczyty wysokoœciomierza. Tezę o obecnoœci gen. Bałasika w kokpicie tupolewa jako pierwszy sformułował polski akredytowany przy MAK płk Edmund Klich, który powiedział o tym w programie "Teraz my" w TVN w maju 2010 r. Z tego powodu wdowa po Andrzeju Błasiku oskarża Klicha o to, że to on zasugerował Rosjanom obcišżenie polskiego generała. - Jakim prawem wypowiada się zaraz po katastrofie, że był w kokpicie, i wprowadza wszystkich w błšd, bo ma swoje wizje. Mam wrażenie, że on podyktował ten raport Rosjanom - mówiła Ewa Błasik po publikacji raportu MAK. Napisano w nim: . "Obecnoœć dowódcy Sił Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej w kabinie załogi aż do momentu zderzenia statku powietrznego z ziemiš miała wpływ na podejmowanie decyzji przez dowódcę statku powietrznego o kontynuowaniu podejœcia i o zniżeniu poniżej ustalonej minimalnej wysokoœci zniżenia bez nawišzania wizualnego kontaktu z obiektami naziemnymi". Informacja o obecnoœci gen. Błasika w kokpicie nie jest pierwszš dotyczšcš dowódcy Sił Powietrznych, która nie znalazła potwierdzenia w ujawnionym materiale dowodowym. 26 lutego 2011 r. "Gazeta Wyborcza" opublikowała informację, że przed wylotem do Smoleńska miało dojœć do kłótni gen. Błasika z dowódcš tupolewa kpt. Arkadiuszem Protasiukiem. ?ródłem informacji miał być oficer BOR, któremu kłótnię relacjonować miał choršży tej formacji. "Słyszał, jak między Błasikiem a Protasiukiem wybuchła ogromna kłótnia - opisuje oficer BOR, który zna relację choršżego. - Chodziło o to, że Protasiuk nie chciał lecieć, bo nie miał informacji o sytuacji pogodowej nad lotniskiem w Smoleńsku, a wiedział o pogarszajšcych się warunkach. Generał zwymyœlał go w wulgarnych słowach. Kazał mu iœć do kokpitu i sam meldował prezydentowi, że samolot gotowy do odlotu - relacjonowała "GW". Okazało się to nieprawdš. Kłótni nie potwierdził żaden œwiadek, nie nagrała jej też żadna kamera. Wštpliwoœci budzi także wynik rosyjskiej sekcji zwłok generała. Miała wykazać, że we krwi miał on 0,6 promila alkoholu. Jednak nie odkryto go w wštrobie. Od czasu ekshumacji Zbigniewa Wassermanna jest wiele wštpliwoœci co do rzetelnoœci sekcji wykonanych w Moskwie.

Co napisała Komisja Millera w Raporcie

"Wypowiedzi dowódcy Sił Powietrznych ograniczyły się jedynie do podawania wysokoœci lotu" - s. 226 "Dodatkowym dystraktorem było nieprzestrzeganie niepisanej zasady "cichego kokpitu", która nakazuje całkowitš koncentrację załogi na wykonywanym podejœciu do lšdowania. Tymczasem w krytycznym momencie przebywał w kokpicie dowódca Sił Powietrznych" - s. 235 "Należy także przyznać, że elementem presji poœredniej była obecnoœć dowódcy Sił Powietrznych w kabinie załogi, gdyż w œwiadomoœci dowódcy statku powietrznego mogła pojawić się obawa o ocenę jakoœci wykonania przez niego podejœcia do lšdowania" - s. 236. ceg
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL