Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Zdrajca? Nie, amator

Marek Magierowski 21-12-2011, ostatnia aktualizacja 21-12-2011 19:00
źródło: Fotorzepa
autor: Ryszard Waniek
Donald Tusk w sprawach europejskich jest po prostu niekompetentny – pisze publicysta (na zdjęciu premier z Jose Manuelem Barroso i Mikołajem Dowgielewiczem w Warszawie, 8.07.2011 r.)
Donald Tusk w sprawach europejskich jest po prostu niekompetentny – pisze publicysta (na zdjęciu premier z Jose Manuelem Barroso i Mikołajem Dowgielewiczem w Warszawie, 8.07.2011 r.)
źródło: Fotorzepa
autor: Radek Pasterski

Do indolencji obecnego rządu na arenie unijnej powinniśmy już przywyknąć – twierdzi publicysta

Pemier Donald Tusk jest Ryszardem Czarneckim unijnej polityki. Eurodeputowany PiS lubi opowiadać o swoich wpływach w partii. Szef rządu opowiada o swoich wpływach w Europie. Czarnecki szczyci się, iż ma dostęp do ucha prezesa. Tusk szczyci się swoją przyjaźnią z panią kanclerz. Czarnecki poucza tych, którzy rozbijają PiS i polską prawicę. Tusk karci wzrokiem tych, którzy rozbijają jedność Europy. Czarnecki zawsze wie, skąd wieją wiatry, i w odpowiednim momencie potrafi przytulić się do najsilniejszej frakcji w partii. Tusk także posiada tę umiejętność – a jako że w Unii najsilniejszą frakcją jest zawsze Angela Merkel, zatem Tusk przytula się do niej.

Widok europosła PiS, który niezgrabnie odgrywa rolę szarej eminencji swojego ugrupowania, może wzbudzić najwyżej litość. Ale widok premiera RP, który z kolejnego szczytu UE wraca na tarczy, mimo iż wcześniej obiecywał wszystkim złoto i frykasy, wywołuje jednocześnie smutek i irytację.

Wyszło jak zwykle

W ostatnich tygodniach zarówno sam Tusk, jak i jego minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski częstokroć podkreślali, iż nasz kraj stanął właśnie przed jedyną i niepowtarzalną szansą. Po latach niewoli, upokorzeń i gospodarczej zapaści w czasach komunizmu, po trudnym okresie transformacji, po żmudnym procesie dochodzenia do względnego dobrobytu wreszcie możemy stać się jednym z najważniejszych krajów Starego Kontynentu i kreować jego przyszłość.

Urządzono nawet w tym celu spektakl pod tytułem "Europa mówi Sikorskim". Szef polskiej dyplomacji wygłosił brawurowe przemówienie w Berlinie, udzielił wywiadu CNN, zyskał aplauz w anglosaskiej prasie, a Tusk miał na tej fali tylko dopłynąć do Brukseli i ją oczarować.

Niestety, jak mawiał nieodżałowany Wiktor Stiepanowicz Czernomyrdin: "Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle". Najpierw obwieściliśmy, że podpiszemy traktat ustanawiający unię fiskalną (zanim jeszcze ktokolwiek wymyślił doń choćby preambułę), a potem obudziliśmy się z ręką w niebieskim nocniku w złote gwiazdki. Projekt umowy nie pozostawia złudzeń: Polska nadal czeka w przedpokoju i nawet usilne starania premiera, by na zdjęciach ze szczytów występować zawsze w towarzystwie Angeli, na niewiele się zdadzą.

Polska to ma gest

Znamienne, iż po powrocie naszej delegacji do Warszawy rządowa narracja się zmieniła – sukcesem okazało się... uzyskanie "statusu obserwatora". Nie będziemy więc pełnoprawnymi członkami "jądra Unii", ale za to będziemy je pilnie "obserwować".

Należy docenić upór państwowych urzędników, którzy ratowali w ten sposób twarz. Ale na nieszczęście dla Tuska i jego dyplomatów wspomniany projekt ma tylko osiem stron, jest wyjątkowo klarowny i został sporządzony nie po grecku, lecz po angielsku. Tym samym trudniej było ukryć fakt, że rząd opowiada banialuki.

...
Poprzednia
1 2 3 4

Przeczytaj więcej o:  Donald Tusk , mikołaj dowgielewicz , radosław sikorski , ue

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 
Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Przyspieszone wybory jak rosyjska ruletka

PiS straciło na wcześniejszym rozwiązaniu Sejmu, SLD – na trwaniu do końca kadencji. Co wybierze PO? >>
common