Zadania

Wciąż jedna myszka na trzech uczniów

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Od września na informatyce każdy uczeń miał siedzieć przed własnym komputerem. Ale MEN ustąpił gminom
Upada kolejny po sześciolatkach w pierwszych klasach pomysł resortu edukacji.
Na jednego ucznia nie będzie przypadał od września jeden komputer w szkolnej pracowni. Samorządy nie mają pieniędzy na dokupienie sprzętu i wymogły na MEN przesunięcie terminu na wrzesień 2013 r. Jeszcze przez rok z komputera często będzie korzystać naraz dwóch – trzech uczniów. Choć to, jak stwierdził resort edukacji, ma „negatywny wpływ na wyniki nauczania z tych zajęć".
– Zgadzamy się, że uczniowie powinni mieć w szkołach jak najlepszy dostęp do komputerów. Jednak mamy bardzo ograniczone budżety na 2012 rok – mówi Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich, wójt gminy Lubicz. – A wyposażenie pracowni informatycznych to kolejne wydatki. Dotkliwe szczególnie dla mniejszych gmin. – W tej chwili najwięcej pieniędzy pochłaniają pensje dla nauczycieli, którzy otrzymali w tym roku 7-proc. podwyżki – dodaje Tadeusz Narkun ze Związku Powiatów Polskich. Związek Gmin Wiejskich chciał więc odłożenia obowiązku doposażenia pracowni informatycznych o dwa lata. Ostatecznie MEN zgodził się na przesunięcie o rok. Resort edukacji potwierdza, że wkrótce wyda rozporządzenie, w którym odłoży w czasie termin dostosowania pracowni. Sprzęt dla każdego ucznia ma się w nich znaleźć do 31 sierpnia 2013 r. MEN nie mówi jednak nic o  przekazaniu gminom na ich zakup pieniędzy. Nie oszacował też kosztów wprowadzanego obowiązku. Samorządowcy wątpią jednak, by nawet za dwa lata udało się w każdej gminie znaleźć fundusze. Zauważają, że zmiana  planów ministerstwa w sprawie wyposażenia pracowni informatycznych to następny po posłaniu w 2012 r. wszystkich sześciolatków do szkół pomysł, który rząd przesuwa z powodu niemożliwości jego realizacji (sześciolatki mają ostatecznie obowiązkowo pójść do pierwszych klas w 2014 r.). – Największym problemem jest to, że przekazuje się samorządom zadania w oderwaniu od wydatków, jakie one za sobą pociągają – komentuje Tadeusz Narkun. – Szczególnie dla mniejszych samorządów, które mają ok. 2,5 tys. mieszkańców i są też mniej zasobne, kupowanie nowego sprzętu będzie sporym wydatkiem. Nauczyciele informatyki przyznają jednak, że trudno jest uczyć tego przedmiotu, jeśli uczniowie muszą się dzielić komputerem. Dlatego szkoły często same zarabiają na kupno sprzętu albo proszą o wsparcie firmy. – Uskładaliśmy pieniądze, jakie zarabiamy m.in. na wynajmowaniu sali gimnastycznej i sklepiku szkolnego, i dokupiliśmy do pracowni informatycznej pięć laptopów, żeby każdy uczeń miał przed sobą komputer – mówi Maria Zawadzka, dyrektorka Gimnazjum nr 7 w Gorzowie Wielkopolskim. – Wybraliśmy laptopy, bo z nich uczniowie mogą korzystać także na innych zajęciach. Nie trzeba też było kłaść nowej instalacji elektrycznej. Z kolei liceum w Kielcach nową pracownię z 23 komputerami zafundowali sponsorzy. – To prezent – mówi Renata Anna  Walęcka, dyrektor kieleckiego  VI LO. – Najlepsza jest sytuacja, jeśli każdy uczeń może samodzielnie pracować – zgadza się Grażyna Gregorczyk, dyrektor Ośrodka Edukacji Informatycznej i Zastosowań Komputerów w Warszawie. – Jednak wciąż najważniejsze są umiejętności nauczyciela. Nawet jeśli każdy uczeń będzie miał przed sobą najlepszy komputer i oprogramowanie, a nauczyciel nie będzie wiedział, jak to dobrze wykorzystać, to nie ma mowy o skutecznej nauce – podkreśla.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL