Muzyka

Saksofonista David Sanborn gwiazdą festiwalu Jazz Jamboree

Lena Ledoff
rp.pl, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Koncertem amerykańskiego saksofonisty Davida Sanborna rozpoczął się w warszawskim klubie Palladium 53. festiwal Jazz Jamboree
Poprzedził go hymn festiwalu, tradycyjny temat „Swenee River" zaimprowizowany przez Waldemara Kurpińskiego solo na saksofonie barytonowym. Atrakcją drugiego dnia tej jednej z najstarszych imprez jazzowych w Europie była mieszkająca od lat w Polsce rosyjska pianistka Lena Ledoff w oryginalnym programie „Komeda Chopin Komeda".
David Sanborn, mistrz melodyjnych improwizacji w stylu łączącym jazz z rhythm and bluesem nie występował w Warszawie od 1996 r. Przyjechał w trio z repertuarem swej najnowszej płyty „Only Everything", a towarzyszył mu zwalisty wirtuoz organów Joey DeFrancesco. To jemu zawdzięczaliśmy bogactwo brzmień Hammonda B3 i pulsujące, żwawe rytmy. Sanborn skupił się na efektownych frazach, które bardziej kojarzyły się z soulem Raya Charlesa niż smooth jazzem. Otwierający koncert blues „Baby Won't You Please Come Home" łagodnie wprowadził słuchaczy w klimat lat 60. Tytułowa ballada „Only Everything" zabrzmiała dynamiczniej niż na płycie i od tego utworu trio przyspieszyło tempa, by wybuchnąć radością w „The Peeper". Swobodny rytm w temacie „Let the Good Times Roll" przypomniał początki rock and rolla. Na płycie śpiewa go znakomicie Joss Stone, a na koncercie partię wokalną wziął na siebie dysponujący niezłym głosem Joey DeFrancesco wspomagany w finale przez lidera i publiczność. Ta doskonale się bawiła wywołując trio na bis w gospelowym temacie „Good News For You". Ostre dźwięki saksofonu altowego Davida Sanborna jeszcze długo świdrowały w uszach. Niewielu jazzmanów ma brzmienie tak charakterystyczne jak on.
Rosyjska pianistka Lena Ledoff wpadła na pomysł, który nie przyszedł do głowy żadnemu polskiemu jazzmanowi. Połączyła tematy Krzysztofa Komedy z kompozycjami Fryderyka Chopina dodając własne improwizacje. Kto nie wierzy, że to możliwe, niech posłucha jej płyty „Komeda Chopin Komeda". Publiczność wychodziła z koncertu w Mazowieckim centrum Kultury i Sztuki przekonana, że usłyszała wyjątkową pianistkę w niezwykłym programie. Łatwo pomyśleć, trudniej zrealizować. Żeby przemieszać w grze Komedę i Chopina, trzeba odrobiny szaleństwa, odwagi, klasycznego wykształcenia i duszy jazzmana. To wszystko ma Lena Ledoff, a przy tym ciekawie o swoich wizjach opowiadała. - To tak, jakbym wsiadła z Chopinem do pociągu zmierzającego do St. Petersburga, a po drodze przysiadł się Komeda. Powiedziałbym jednak, że było odwrotnie, bo komedowskie frazy dominowały już w otwierającym koncert „Intro. Mazurek". Ledoff połączyła w nim dwa tematy Komedy: „Roman II" z filmu „Nóż w wodzie" i słynną kołysankę „Sleep Safe and Warm" z „Dziecka Rosemary" z Mazurkiem f-dur i fragmentem pieśni „Życzenie", Jakby było tego mało zakończyła motywem „Szarej kolędy" i przytupem w ludowym stylu. Intrygująco rozwijały się utwory, w których pianistka wykonywała fragmenty Preludiów op. 28. Raz połączyła je z tematami filmowymi z „Noża w wodzie" i „Prawa i pięści", a następnie ze słynną „Kattorną". Występ zakończyła kompilacją nazwaną „Fryderyk w kosmosie", łącząc niepostrzeżenie Preludium a-dur z Nokturnem e-moll i ponownie z kołysanką „Sleep Safe and Warm". Przed koncertem Iwona Thierry z Polskich Nagrań opowiedziała o wyjątkowym wydawnictwie „Krzysztof Komeda Live" zawierającym występy zespołów pianisty na festiwalach Jazz Jamboree w atach 1961 - 67". Wydarzeniom festiwalu towarzyszy wystawa fotogramów Marka Karewicza przedstawiających właśnie Komedę, także w sytuacjach prywatnych. Prologiem tegorocznego Jazz Jamboree była promocja nowego portalu internetowego http://www.polishjazzarch.com, zawierającego archiwalne materiały z magazynu „Jazz Forum" z lat 1965 - 89. Zarchiwizowano edycje: polską, angielską i niemiecką. Po spotkaniu z twórcami magazynu wystąpił młody zespół Atom String Quartet. W środę 30 listopada w Sali Kongresowej zaśpiewa gwiazda r'n'b Lalah Hathaway.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL