Publicystyka

Wanda Nowicka lobbuje za aborcją? Igor Janke

Igor Janke
Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
Podstawowym pytaniem jest to, czy Wanda Nowicka i jej organizacja brały pieniądze jawnie i czy informowały o tym opinię publiczną. Wiele na to wskazuje, że nie – podkreśla publicysta „Rzeczpospolitej"
Czy organizacja pozarządowa może pozyskiwać pieniądze od każdej firmy? Czy Wanda Nowicka znalazła się w sytuacji konfliktu interesów, biorąc – dla swojej organizacji – pieniądze od firmy farmaceutycznej produkującej narzędzia do przeprowadzania aborcji, gdy ta organizacja – jako niezależna obywatelska instytucja non profit – walczy o liberalizację ustawy aborcyjnej? Czy – pomijając aspekt problemu aborcji – zachowała się nieetycznie, korzystając z pieniędzy sponsorów i głosząc poglądy, które ułatwiały tymże sponsorom robienie interesów? Odpowiedź nie jest tak jednoznaczna, jak mogłoby się zdawać. Podstawową kwestią jest bowiem to, czy Wanda Nowicka i jej organizacja brały pieniądze jawnie i czy informowały o tym opinię publiczną. Przejrzałem stronę Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która prowadzi intensywną kampanię proaborcyjną i nigdzie nie znalazłem informacji o sponsorach. Znalazłem natomiast informacje sprzed jakiegoś czasu na temat tego, że Wanda Nowicka kandyduje do Sejmu. To znaczy, że firma farmaceutyczna produkująca narzędzia do przeprowadzania aborcji pośrednio wspierała nie tylko kampanie proaborcyjne, ale i kandydatkę do Sejmu, która walczyć tam może o zapisy korzystne dla tej firmy. Sam fakt sponsorowania  – nawet w tak drażliwej sprawie jak aborcja, nawet przez firmę produkującą takie, a nie inne narzędzia – jest dopuszczalny. Pod jednym wszakże warunkiem – że opinia publiczna o tym wie.

Dziwna tajemnica

Nie twierdzę, że Federacja ukrywała te informacje niezgodnie z prawem. Dokumenty te badał sąd i okazało się, że były one zawarte w sprawozdaniach finansowych. Ale opinia publiczna nic o tym nie wiedziała. A nikt nie czyta sprawozdań finansowych, zwłaszcza gdy nie są one łatwo dostępne. A na stronie Federacji – powtarzam – ich nie znalazłem. Gdyby więc nie publiczna wypowiedź Joanny Najfeld w jednym z programów TVN 24, a w jej konsekwencji sprawa sądowa, jaką Wanda Nowicka wytoczyła publicystce, o sprawie byśmy się nigdy nie dowiedzieli. Najfeld powiedziała: "Organizacja pani Nowickiej jest częścią międzynarodowego koncernu, największego w ogóle, providerów aborcji i antykoncepcji. Pani po prostu jest na liście płac tego przemysłu". Z ostatnim zdaniem można polemizować. Ale czyż organizacja pani Nowickiej – poza tym, że realizowała swoją misję – nie pracowała również w interesie tego koncernu? W jakimś sensie zapewne tak. Pytanie, czy jest to dopuszczalne, czy nie. Moim zdaniem dopuszczalne, ale podkreślę raz jeszcze – tylko wtedy, gdy opinia publiczna o tym fakcie wie. Tymczasem Nowicka nie tylko wytoczyła Najfeld proces w sprawie jej telewizyjnej wypowiedzi, ale też – gdy przegrała sprawę – nie ujawniła uzasadnienia wyroku. Czyli – jak można wnioskować – starała się, by ta kwestia nie stała się przedmiotem debaty publicznej.

Jak z łupkami

W tym miejscu wypada przypomnieć, że w podobny sposób jak organizacja pani Nowickiej sponsorowane są rozmaite grupy ekologiczne sporządzające raporty na przykład na temat szkodliwości takiego czy innego rozwiązania dotyczącego klimatu. Zwykle ten ich dokument jest dla jakiejś grupy przemysłowej korzystny, a dla innej – nie. Czy działanie ekologów jest dopuszczalne? Jest, pod jednym wszakże warunkiem, że wiemy, kto powstanie tego raportu sponsorował. Nie przez przypadek politycy pytają dziś wprost: kto sponsoruje ekologów wytwarzających sprawozdania na temat szkodliwości wydobycia gazu łupkowego? Tak samo można zapytać: kto stoi za propagandą proaborcyjną w Polsce? Gdybyśmy bowiem wiedzieli, że raport na temat szkodliwości wydobycia gazu łupkowego sponsoruje np. jakaś rosyjska czy francuska grupa energetyczna – dla wielu z nas sytuacja byłaby jasna. Tak samo jasna by była, gdybyśmy od początku wiedzieli, że organizację promującą legalną aborcję sponsoruje firma, która na zabiegach przerywania ciąży zarabia. A w bardzo wielu przypadkach z tego po prostu nie zdajemy sobie sprawy. Pomijam przy tym fakt, że branie pieniędzy od firm zarabiających na aborcji jest dla wielu ludzi dwuznaczne – to osobna kwestia. Sprawa Nowickiej i sponsorowania jej Fundacji pokazuje jeszcze jeden ważny problem dla wielu fundacji i organizacji pozarządowych. NGO, niezwykle potrzebne w życiu publicznym, są w Polsce wciąż słabe, a muszą się jakoś utrzymywać. Bez sponsorów się nie obejdą. Pytanie jednak, w jakim stopniu sponsor czy donator może decydować o kierunku działania danej firmy i jak bardzo wpływa na program danej organizacji, fundacji czy think tanku. Zakładam, że w przypadku Nowickiej sponsor nie wpłynął na program jej Federacji. Nowicka od bardzo dawna była działaczką ruchów opowiadających się za legalnością przerywania ciąży. Ale czy może ona brać pieniądze i stawać się – w jakimś sensie – rzeczniczką interesów danej firmy? Mimo wszystko jej zachowanie wydaje się dwuznaczne.

Patologiczna sytuacja

W krajach o ugruntowanej demokracji wielkie firmy czy całe gałęzie przemysłu wprost finansują działania think tanków i organizacji mających duży wpływ na politykę. I zwykle wspierają te instytucje, których działalność jest bliska ich interesom. Dopóki jednak sytuacja wygląda tak, że organizacja ma swoje poglądy i szuka sponsorów bliskich ich sercu i poglądom – i informuje o tym – jest do zaakceptowania. Gorzej, gdy instytucje zaczynają przygotowywać programy, organizować debaty, sporządzać raporty, tylko dlatego, że udaje im się zdobyć na to grant. Gdy dostosowują profil swojej działalności do oczekiwań sponsora. A tak niestety działa wiele fundacji unijnych, które żyją dzięki temu, że otrzymują pieniądze z Brukseli i realizują projekty na zamówienia donatorów. Trudno w takim przypadku nie podejrzewać, że niektóre działają tak wyłącznie dlatego, że dostały pieniądze na konkretny cel. W Polsce z takim zjawiskiem mamy do czynienia dość często. A jeśli sponsorzy wpływają na kierunek działania organizacji pozarządowych, to sytuacja staje się patologiczna. Przestają bowiem to być działania obywatelskie, a zaczynają – lobbystyczne.

Nazwać rzecz  po imieniu

Nie ma nic złego w prowadzeniu biznesu czy organizowaniu lobbingu, pod warunkiem wszakże, że odbywa się to w sposób jawny na jasno określonych zasadach. Lobbing jest dopuszczalny, ale musi być wskazany i nazwany po imieniu. Nie może działać pod przykrywką fundacji. Od finansowania przez biznes ośrodków myśli i rozmaitych instytucji publicznych nie uciekniemy. Jest to wręcz potrzebne i wskazane. Niemniej wszystko musi się dziać w sposób przezroczysty. Tymczasem w Polsce niewiele jest fundacji, które działają w sposób transparentny i które na swoich stronach internetowych jasno informują, kto je sponsoruje. Przypadek Wandy Nowickiej jest dobrym momentem, by zacząć o tym dyskutować. Albo bowiem chcemy zbudować państwo, w którym organizacje pozarządowe pełnią ważną i potrzebną funkcję obywatelską, albo budujemy system, w którym biznes w ukryty sposób wpływa na kształt życia publicznego, politykę i na tworzone prawo.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL