Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Nieruchomoœci

Kamienica ma wrócić do spadkobierców, a los lokatorów jest nieznany

Rzeczpospolita
Mokotów. Oœmiu lat od orzeczenia Samorzšdowego Kolegium Odwoławczego potrzebował stołeczny ratusz, żeby wydać decyzję dotyczšcš zwrotu nieruchomoœci przy ul. Gagarina 35 spadkobiercom byłych właœcicieli. Lokatorzy niewykupionych mieszkań w kamienicy obawiajš się tymczasem, że nowy właœciciel podniesie im czynsze
Czy i jak miasto pomoże mieszkańcom, których lada moment nie będzie stać na podwyższone opłaty, a którzy przez dziesięciolecia w majestacie prawa zajmowali lokale majšce status komunalnych? – Na wniosek najemcy, również zajmujšcego lokal w budynku prywatnym, może być przyznany przez miasto dodatek mieszkaniowy, który jest formš pomocy – mówi Beata Wrońska-Freudenheim, p.o. dyrektora Biura Polityki Lokalowej w miejskim urzędzie.
Burzliwa historia kamienicy przy ul. Gagarina 35 (przed wojnš była to posesja przy ul. Podchoršżych 101) cišgnie się od ponad 60 lat. Przetrwała zawieruchę wojennš, rewolucję ustrojowš i upadek PRL.Ale do zakończenia sprawy jeszcze daleko. Kolejne decyzje zapadajš bowiem w kilkuletnich odstępach, a interesy spadkobierców œcierajš się z potrzebami mieszkańców przedwojennej kamienicy. Punktem zwrotnym w całej historii jest dekret Bieruta z 1945 roku o własnoœci i użytkowaniu gruntów na obszarze Warszawy. Na mocy dekretu działka o powierzchni 1464 mkw., na której do dziœ stoi kamienica, przeszła na własnoœć miasta, a kilka lat póŸniej przejšł jš Skarb Państwa (kiedy zlikwidowano gminy). Formalne przejęcie tej nieruchomoœci przez państwo nastšpiło jednak dopiero w 1948 roku, czyli trzy lata od bierutowskiego dekretu. Znalazła się w nim klauzula, że ci, którzy czujš się poszkodowani, mogš w cišgu pół roku złożyć wniosek o uznanie ich roszczeń. Zegar zaczšł bić, a termin zgłaszania roszczeń minšł w maju 1949 roku. I tu włšcza się druga wišzka zdarzeń, zwišzana z działaniami właœcicieli. Osiem dni przed upływem możliwoœci składania wniosków, w czasach pełnego stalinizmu, ich pełnomocnik składa stosowne pismo o uznanie praw do mokotowskiej nieruchomoœci. Wszystko jest skrupulatnie udokumentowane. Jest hipoteka, księga wieczysta, akt własnoœci. Niczego we wniosku nie brakuje. Ale państwo ludowe potrzebuje całych pięciu lat, żeby wniosek właœcicieli odrzucić. W 1954 roku Rada Narodowa odmówiła im przyznania prawa własnoœci czasowej do nieruchomoœci. Z punktu widzenia państwa sprawa jest załatwiona, ale z punktu widzenia spadkobierców, którzy rozproszyli się po całym œwiecie – na pewno nie na zawsze. W 1994 roku, w ramach mrówczej pracy porzšdkowania stanu prawnego gruntów warszawskich, wojewoda mazowiecki stwierdził nabycie nieruchomoœci przy ul. Gagarina przez dzielnicę Mokotów, tyle że z wyłšczeniem dziewięciu lokali, które już wczeœniej, jeszcze przed decyzjš komunalizacyjnš, zostały sprzedane najemcom. Tymczasem w rodzinie spadkobierców cały czas trwało dokumentowanie okolicznoœci potwierdzajšcych prawo do spadku. I po dziesięcioleciach starań w 1999 roku Samorzšdowe Kolegium Odwoławcze (SKO) stwierdziło nieważnoœć decyzji prezydium Rady Narodowej, która nie uznała roszczeń właœcicieli. W zwišzku z tš decyzjš prezydent Warszawy, notabene po oœmiu latach, w 2007 roku wydaje decyzję, że zawłaszczony grunt trzeba spadkobiercom oddać. – Stwierdzenie nieważnoœci decyzji administracyjnej wywołuje skutek ex tunc [z mocš wstecznš – red.], to znaczy, że budynki znajdujšce się na gruncie z wyłšczeniem lokali sprzedanych ponownie stajš się z mocy prawa własnoœciš dawnych właœcicieli czy spadkobierców przedmiotowej nieruchomoœci – tłumaczy Jakub Rudnicki, zastępca dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomoœciami (BGN). – Dlatego też decyzjš prezydenta Warszawy ustanowione zostało tylko prawo użytkowania wieczystego gruntu bez orzekania o własnoœci budynku, który pozostał własnoœciš dawnych właœcicieli. Na co miasto potrzebowało oœmiu lat od decyzji SKO? Jakub Rudnicki tłumaczy, że na przestrzeni półwiecza stan prawny nieruchomoœci dekretowych ulegał zmianie, więc postępowania takie sš długotrwałe i wymagajšc zgromadzenia wielu dokumentów. Tyle że dokumenty były już zgromadzone przez SKO, o czym miasto już nie wspomina. – W każdej sprawie niezbędne jest ustalenie spadkobierców dawnych właœcicieli nieruchomoœci, a w tym przypadku także potwierdzenie darowizn sporzšdzonych w USA oraz potwierdzenie obywatelstwa polskiego osób tam mieszkajšcych – tłumaczy Jakub Rudnicki. – Konieczne jest też ustalenie, czy budynek znajdujšcy się na gruncie spełnia warunki dekretu, to znaczy czy istniał w dniu 21 listopada 2004 roku . Jakub Rudnicki informuje także, że 1 stycznia 2004 roku [pięć lat po decyzji SKO – red.] przestały obowišzywać miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, co uniemożliwiało ustalenie, czy zostały spełnione przesłanki dekretu mówišce o tym, czy korzystanie z gruntu przez byłego właœciciela da się pogodzić z przeznaczeniem terenu w planach. Tymczasem z ponad 20 lokali wiele jest niewykupionych. Ich najemcy bojš się, że prywatny właœciciel podniesie im czynsze.– Roszczenie właœcicieli będš więc rozwišzane naszym kosztem – alarmujš lokatorzy (nazwisko do wiadomoœci redakcji). – A tymczasem my mieszkamy tu od pokoleń, płacimy miastu czynsz, jesteœmy z tš kamienicš zwišzani. Dlaczego mamy ponosić konsekwencje tego, że w poprzedniej epoce państwo prowadziło takš a nie innš politykę?Czeœć lokatorów byłaby skłonna mieszkania w kamienicy od miasta odkupić. – W zaistniałej sytuacji nie jest możliwe przeznaczenie lokali w budynku przy Gagarina 35 na sprzedaż, bo byłoby to działanie wbrew wyraŸnemu zakazowi rozporzšdzania nieruchomoœciš będšcš w rzeczywistoœci stale czyjšœ własnoœciš – podkreœla Jakub Rudnicki. Ale warunkiem powrotu nieruchomoœci do spadkobierców jest wycofanie z obrotu prawnego komunalizacyjnej decyzji wojewody. Wicedyrektor BGN dodaje, że dziœ w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji prowadzone jest postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważnoœci decyzji wojewody z 1994 roku. – Z uwagi na brak przepisów reprywatyzacyjnych nie ma innej możliwoœci zaspokojenia roszczeń – przypomina dyrektor.Czy miasto ma jakiœ wariant postępowania na wypadek, gdyby decyzji wojewody z obrotu nie udało się wycofać? Wicedyrektor BGN uważa, że nie jest zasadne ustalanie ewentualnych reguł postępowania, bo – według niego – decyzja wojewody została wydana z rażšcym naruszeniem prawa. Tymczasem spadkobiercy nie ukrywajš, że podniesienie czynszów lokatorom jest możliwe.– Proces przejmowania kamienicy potrwa jeszcze bardzo długo – mówi Franciszka Sawicka, reprezentujšca spadkobierców (sama jest spadkobierczyniš). – Osoby, które już wykupiły w niej mieszkania, zgodnie z prawem, będš nadal ich właœcicielami. Natomiast ci, którzy do tej pory tego nie zrobili, muszš się liczyć się ze stopniowymi podwyżkami czynszu i innych opłat, co jest naturalne i dzieje się w przypadku każdej innej przejmowanej kamienicy przez byłych właœcicieli czy ich spadkobierców. Władze miasta informujš, że podobnych spraw prowadzš około tysišca.– Realnš możliwoœciš pomocy dla częœci lokatorów z budynków prywatnych jest uzyskanie lokalu w miejskich TBS – informuje Beata Wrońska-Freudenheim. – Ale problemem w pozyskaniu lokalu z zasobów TBS jest mała liczba oddawanych lokali w stosunku do chętnych. Miasto będzie jednak przekazywało grunty dla TBS. Władze miasta informujš też, że pod nr telefonu 022 827 08 48 działa miejska infolinia, gdzie lokatorzy z prywatnych budynków mogš otrzymać informacje na temat ich praw.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL