Opinie

Unią trzeba zarządzać skutecznie, choćby i niedemokratycznie

Andrzej Talaga
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Kiedy premier Jeorjos Papandreu zapowiedział referendum w sprawie pakietu oszczędnościowego, nie tylko wystraszył europejskie giełdy, ale też postawił zasadnicze pytanie o przyszłość Europy
Co jest ważniejsze: wola narodu czy ratowanie wspólnej waluty? Przywiązanie do wartości każe dać odpowiedź pierwszą, ale nie wolno zapominać, że narody mogą wybrać źle, a koszty ich błędu często pokrywają inni.
  Wielce prawdopodobne,  co pokazują sondaże,  że Grecy odrzucą przyjęte już przez parlament cięcia  wydatków budżetowych,  nie spełnią więc warunków przyznania im pomocy przez UE i MFW. Wypracowany w Brukseli pakiet ratunkowy dla euro weźmie w łeb i albo nastąpi niekontrolowane  bankructwo Hellady, albo  dostanie ona pieniądze  bezwarunkowo.
To z kolei wywoła burzę w państwach donatorach, głównie w Niemczech, gdzie głosowanie w Bundestagu albo choćby weto jego komisji budżetowej w końcu uniemożliwi taką pomoc.  Demokracja grecka zmierzy się z niemiecką. Konflikt ten pokazuje,  że nie istnieje demokratyczna Unia Europejska. Głosowanie powszechne – czy to w wyborach, czy referendum – ma sens tylko na poziomipoe państw, na poziomie Wspólnoty bywa destrukcyjne. Jak więc zarządzać Unią? Jaką powinna mieć legitymizację? To pytanie na przyszłość – tak długo, jak trwa kryzys, UE musi być zarządzana skutecznie, choćby niedemokratycznie. Nikt nie pyta o patent kapitana na okręcie, który nabiera wody. Papandreu obawia się politycznych konsekwencji decyzji, które mogą ocalić Grecję. Zasłania się wolą narodu. Brukselski pakiet ratunkowy jest ułomny i niczego nie rozwiązuje, ale daje chociaż czas na znalezienie rozwiązania. Demokracja w myśl zawołania "a po nas choćby potop" jest warcholstwem i prowadzi do chaosu, czyli własnego zaprzeczenia.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL