Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rewolucje w krajach arabskich

Baszar Asad grozi: wojna z Syriš to trzęsienie ziemi

Baszar Asad (z prawej) podczas rozmów z szefem dyplomacji Kataru
AFP
Zaatakujcie mnie, a będziecie mieli Afganistan razy dziesięć – tak prezydent Syrii ostrzega Zachód przed interwencjš
Baszar Asad nie przebierał w słowach w swoim pierwszym od siedmiu miesięcy wywiadzie dla zachodnich mediów. W rozmowie z dziennikarzem brytyjskiego „Sunday Telegraph" ostrzegł, że jakakolwiek interwencja zbrojna przeciwko jego reżimowi doprowadzi do kryzysu w całym regionie. – Mój kraj to nie Egipt, Tunezja czy Libia – powiedział, nawišzujšc do państw arabskich, w których rewolucje doprowadziły do obalenia dyktatur. – Syria jest spoiwem Bliskiego Wschodu, jeœli zaczniecie się bawić na jej terenie, wywołacie trzęsienie ziemi. – Asad chce przestraszyć Zachód, to oczywiste – przekonuje w rozmowie z „Rz" Joshua Landis, dyrektor Oœrodka Studiów Bliskowschodnich na Uniwersytecie Oklahomy. – Z jednej strony wie, że może liczyć na to, iż Rosja i Chiny zawetujš w Radzie Bezpieczeństwa ONZ każdš antysyryjskš rezolucję, ale z drugiej zdaje sobie sprawę, że jest coraz bardziej bezbronny wobec tego, co moim zdaniem prędzej czy póŸniej nastšpi. Według Landisa, jednego z wybitnych znawców regionu, Baszar Asad wcale nie obawia się zaangażowania Zachodu w stylu libijskim. – Gołym okiem widać, że ani USA, ani Unia Europejska nie palš się do otwartej wojny na Bliskim Wschodzie. Syryjski prezydent bardziej się boi, że Zachód czy jego arabscy sojusznicy zacznš po cichu zbroić rebeliantów.
Syria jest krajem bardzo zróżnicowanym religijnie i etnicznie. Baszar Asad wcišż cieszy się poparciem licznych grup, które wzbogaciły się za rzšdów jego i jego ojca. Popierajš go także mniejszoœci etniczne, które bojš się dominacji sunnitów. Landis: – To wszystko sprawia, że otwarte zaangażowanie się Zachodu w wojnę jest mało prawdopodobne. Wywiad syryjskiego przywódcy zbiega się w czasie z kolejnymi informacjami o krwawych zamieszkach w kraju. W mieœcie Homs, które od marca jest centrum antyrzšdowych zamieszek, wojsko znów otworzyło ogień do demonstrantów. Według opozycji zginęło około 40 osób, w tym 17 żołnierzy. Nie sposób potwierdzić tych danych, bo Homs jest zamknięte dla zachodnich dziennikarzy. W trwajšcych już ponad pół roku starciach rebeliantów z wojskiem zginęły co najmniej 3 tysišce osób. W pištek Liga Arabska potępiła Baszara Asada za tłumienie protestów, wzywajšc go do natychmiastowego zaprzestania mordowania cywilów i do rozpoczęcia dialogu z opozycjš. Syryjski prezydent dał w wywiadzie do zrozumienia, że nie zamierza się ugišć przed tymi żšdaniami. – Nie poszliœmy w œlady twardogłowych rzšdów – mówił Asad, nawišzujšc do obalonych przywódców Egiptu, Tunezji i Libii. – Po szeœciu dniach od wybuchu zamieszek kazałem przeprowadzić reformy polityczne. To nieprawda, że przebiegajš zbyt wolno. W niedzielę w Warszawie przed Ambasadš Syrii demonstrowało kilkudziesięciu zwolenników i przeciwników Baszara Asada. Ci pierwsi trzymali w rękach transparent z napisem „Thank you Russia and China", ci drudzy deptali wizerunek dyktatora z wymalowanš obok swastykš. – Kaddafi też zapowiadał trzęsienie ziemi w razie interwencji Zachodu – mówił „Rz" Eskan Darwich z opozycyjnego Ruchu na rzecz Demokratycznej Syrii. – Tylko dyktatorom się wydaje, że na nich œwiat się kończy. Ale nie chcę, żeby Asad skończył jak Kaddafi. Niech go postawiš przed sšdem.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL