Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Literatura

Biografia Zofii Nałkowskiej – recenzja

materiały prasowe
Z ksišżki "Nałkowska albo życie pisane" wyłaniajš się dwa obrazy: pisarki wyprzedzajšcej epokę, ale także samotnej kobiety
Czytaj rozmowę Pauliny Wilk z Hannš Kirchner Nałkowska to wspaniały umysł dręczony prozaicznymi sprawami, elektryzujšca intelektem i wdziękiem autorka, ale też prowadzšca życie ubogie i pozbawione szczęœliwej miłoœci. Zobacz na Empik.rp.pl Hanna Kirchner, autorka tej obszernej – 826 stron! – biografii spróbowała w jednej księdze pomieœcić wszystkie istotne aspekty życia Nałkowskiej, a także analizę jej twórczoœć oraz komentarz, rysujšcy tło epoki. To lektura niełatwa, naukowa, a nie obyczajowa, pozbawiona efektownych anegdot. Zamiast opowiastek o Nałkowskiej, sš dogłębne analizy jej kolejnych publikacji. Trochę szkoda, że nie wpadły tu okruchy codziennoœci, bo powstała ksišżka przede wszystkim dla znawców literatury, a ci, którzy mieli nadzieję na „Nałkowskš z krwi i koœci" będš chyba rozczarowani. Informacje o życiu codziennym pisarki sš jedynie pretekstem do rozległych rozważań.
Powstała ksišżka wyczerpujšca, wręcz totalna - trudno sobie wyobrazić, by do tych wszechstronnych analiz udało się coœ jeszcze dodać. Kirchner maluje pogłębiony i wielowymiarowy portret psychologiczny. Ukazuje Nałkowskš jako postać realnš i literackš zarazem. Pisarka jawi się jako bohaterka opowieœci o wybitnej kobiecie, która pragnęła niezależnoœci i uznania, ale notorycznie przegrywała: z konserwatywnym i patriarchalnym otoczeniem, z siłš konwenansów, wreszcie dosłowniej – z mężczyznami, którzy niewiele sobie robili z jej wrażliwoœci. Wyznaczyli jej to samo miejsce, co innym paniom: między kuchniš a salonem. Nałkowska przyszła na œwiat jako cudowne dziecko, majšc kilkanaœcie lat dyskutowała z ojcem o Schopenhauerze, zresztš spychajšc matkę na margines życia rodzinnego. Według Kirchner za pisarstwo wzięła się z koniecznoœci, dla zarobku. O studiach nie myœlała, wybrała małżeństwo. Decydowała się na nie jako nastolatka, pełna wyobrażeń o miłoœci i przekonana, że gdy już wejdzie w życie „ludzie będš padać trupem na jej widok". Buntowała się na myœl o roli usłużnej żony. Ale zderzenie z rzeczywistoœciš było bolesne: pierwszy mšż zdradzał jš wielokrotnie, pozbawiajšc poczucia wyjštkowoœci. Historia o rozczarowaniu – braku zrozumienia i spełnienia w zwišzku – powtórzy się w życiu Nałkowskiej nieraz. Mężczyzn było wielu, za to happy endów - wcale. Nałkowska dużo pracowała, czasem tytanicznie, ale żyła biednie. Utrzymywała matkę i siostrę, nawet mężczyŸni bezwstydnie sięgali jej do kieszeni. O komforcie, mimo literackich sukcesów, nie było mowy. Lata wojny, to czas ubóstwa, poruszajšco opisany w „Dziennikach". Kirchner udokumentowała stosunek Nałkowskiej do nowej, powojennej rzeczywistoœci – pisarka znalazła się w potrzasku. Jak innym twórcom kultury, nadano jej rolę politycznš, przeciwko której coraz wyraŸniej się buntowała. Staroœć znosiła Ÿle. Cierpiała jej duma, kruszył się wizerunek kobiety bez skazy. Ale wszystkie wspomnienia ludzi, którzy ja znali, mówiš, że pozostała piękna aż do œmierci. Umarła nagle, w 1954 r. Od całkowitej samotnoœci dzieliła jš wówczas jedynie Genia - apodyktyczna, ale oddana służšca z chłopskiej rodziny, która zaczynała listy do Nałkowskiej od słów: „Wielce Jedyna z Całego Œwiata Pani Zofio!". Wiele było w życiu Nałkowskiej wštków dramatycznych i pasjonujšcych. Wszystkie można z tej biografii wyczytać, a mimo to pisarka pozostaje za szybš – oddzielona od czytelnika chłodnš narracjš, poddana analizie, daleka. Paulina Wilk
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL