Nieruchomości

Właściciel działki nie uniknie opłaty adiacenckiej

Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz
Samorządy pobierają opłatę adiacencką od podziału gruntu, choć na ogół nie zmienia się jego wartość. Prawnicy chcą jej zniesienia
Mieszkaniec podwarszawskiej gminy podzielił na własny użytek nieruchomość na dwie działki. Gmina zatrudniła rzeczoznawcę majątkowego, a ten wyliczył, ile kosztuje na rynku działka o takiej powierzchni. Następnie wójt zażądał od niego opłaty adiacenckiej w wysokości 30 proc. wzrostu wartości gruntu. Wyszło 2,5 tys. zł. – Jaki wzrost wartości? – dziwi się właściciel działki. – Przecież nie chcę jej sprzedać. Nie planuję też żadnych inwestycji. Podzieliłem tylko na własne potrzeby, a stan prawny nieruchomości jest dalej taki sam, ponieważ dwie działki jako jedna nieruchomość figurują w tej samej księdze wieczystej – wyjaśnia. – Gminy szukają wszędzie pieniędzy, dlatego na siłę chcą udowodnić wzrost wartości nieruchomości po podziale i naliczyć opłatę adiacencką – uważa Wojciech Nurek, rzeczoznawca majątkowy z Kancelarii Real--Experts. – Trudno zaś oczekiwać od rzeczoznawcy, że przygotuje operat, z którego będzie wynikało, iż nieruchomość nie zyskała na wartości. Jeżeli bowiem dostaje od gminy zlecenie na wycenę tysiąca nieruchomości, to zrobi wszystko, by udowodnić, że do tego wzrostu doszło – twierdzi Nurek. I wyjaśnia, że gdyby miasto wydało środki na tysiąc wycen, z których wynikałoby, że działki są tyle samo warte po podziale, co przed podziałem, to taki rzeczoznawca nie dostałby już żadnych zleceń.
– Opłata adiacencka ma sens, kiedy wzrasta wartość nieruchomości w wyniku budowy drogi, wodociągu czy kanalizacji. W razie podziału już tak nie jest – twierdzi Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu. Podobnie uważa adwokat Rafał Dębowski. – Warto zastanowić się nad sensem tego typu opłaty. Ustawodawca dawno powinien z niej zrezygnować – twierdzi. Nieco odmiennego zdania jest Wojciech Nurek. – Miasta wychodzą z mylnego założenia, że skoro mniejsze działki mają większą wartość od większych, to opłata jest zasadna. Tu nie chodzi o wielkość działki, ale o wykazanie, że zwiększenie ich liczby wpłynęło na skok wartości. Wymaga to przeprowadzenia analizy, która nie zawsze udowodni wzrost wartości. Szkopuł w tym, że takich analiz się nie robi – wyjaśnia. Gminy mogą pobierać opłatę adiacencką na podstawie art. 98a ustawy o gospodarce nieruchomościami. Mówi on, że jeżeli w wyniku podziału nieruchomości dokonanego na wniosek właściciela (lub użytkownika wieczystego) wzrośnie jej wartość, wójt, burmistrz albo prezydent miasta może wydać decyzję w sprawie opłaty adiacenckiej z tego tytułu. Jej wysokość ustala rada gminy w drodze uchwały. Nie może być ona większa niż 30 proc. różnicy wartości nieruchomości. Opłatę pobiera się w terminie trzech lat od dnia, w którym decyzja zatwierdzająca podział stała się ostateczna albo orzeczenie o podziale stało się prawomocne. Czytaj w serwisach: Samorząd » Finanse » Podatki i opłaty » Opłaty adiacenckie Prawo dla Ciebie » Nieruchomości » Podatki i opłaty » Opłaty adiacenckie
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL