Orzecznictwo

Pełnomocnicy w sądzie: sąd refunduje tylko za jednego adwokata

Fotorzepa, Darek Golik
Niezależnie od tego, ilu wygrywający miał adwokatów czy radców, sąd zasądza mu wydatki za jednego
Pojawienie się w sprawie sądowej zupełnie nowego prawnika w wyższej instancji w tym znaczeniu, że poprzedniego już nie ma, ma taki skutek, że refundacji kosztów adwokackich nowemu pełnomocnikowi sąd nie zmniejsza.
Sąd musi jednak o tych zmianach wiedzieć, a tego powinien dopilnować zainteresowany, a także jego nowy pełnomocnik, ponieważ ma to wpływ na wysokość zwrotu kosztów w drugiej instancji. Te zawiłości zwracania kosztów procesów w sprawach cywilnych, gospodarczych, pracowniczych ukazuje niedawne orzeczenie Sądu Najwyższego (Sygnatura akt: III CZ 35/11). Chociaż na rozprawę apelacyjną w sprawie Norberta T. przeciwko spółce z o.o. o zapłatę (i ustalenie) stawił się nowy pełnomocnik – radca prawny – i wygrał sprawę, sąd apelacyjny zasądził dla jego klienta niższy zwrot kosztów, mianowicie 75 proc. tzw. stawki minimalnej z taksy adwokackiej zamiast 100 proc. Dla powoda oznaczało to niemal o 1000 zł mniejszy zwrot wydatków poniesionych na nowego adwokata (2,7 tys. zł zamiast 3,62 tys. zł) i o tę różnicę wystąpił w zażaleniu do Sądu Najwyższego.
Kwestia, kto ma ponosić koszty sądowe, bywa trudniejsza niż sama sprawa Tymczasem zwrot kosztów należy się za każdą instancję sądową i takie „rozliczenie" następuje zarówno w wyroku w pierwszej instancji, jak i w drugiej. Rzecz w tym, że taksa adwokacka przewiduje niższe stawki za instancję apelacyjną, chyba że w sprawie występuje zupełnie nowy pełnomocnik. Uzasadnieniem takiego rozwiązania jest to, że przy rozpatrywaniu sprawy w apelacji wysiłek dotychczasowego prawnika jest zwykle mniejszy, a zupełnie nowy musi się jej uczyć od początku. Sąd Najwyższy oddalił jednak zażalenie i uznał, że sąd apelacyjny prawidłowo przyznał tylko 75 proc. taksy, ponieważ z jego punktu widzenia w tej sprawie nie było nowego pełnomocnika, a dokładniej było ich dwóch. Norbert T. nie zawiadomił bowiem sądu apelacyjnego o wypowiedzeniu pełnomocnictwa pierwszemu. Jeśli zaś sprawę prowadzi kilku pełnomocników, a choćby jeden z nich prowadził sprawę w pierwszej instancji, to nie ma podstaw do przyznania za drugą instancję 100 proc. stawki (tyle by mu się należało, gdyby był to zupełnie nowy prawnik). „Przepisy regulujące zwrot wynagrodzenia profesjonalnych pełnomocników nie uzależniają jego wysokości od tego, który z nich dokonuje konkretnej czynności procesowej" – napisał w uzasadnieniu sędzia sprawozdawca Krzysztof Strzelczyk. Przypomnijmy te przepisy: kreują one dwie zasady refundacji kosztów procesu, w szczególności wydatków na adwokata  lub radcę. Po pierwsze, przegrywający sprawę  na żądanie wygrywającego powinien zwrócić mu niezbędne koszty procesu, w tym wydatki na adwokata (adwokatów) – art. 98 kodeksu  postępowania cywilnego. Po drugie, niezależnie od tego, na jaką kwotę czy ewentualnie kwotę i procent klient umówi się z adwokatem, sąd zasądza mu, jeśli wygra, zwrot odpowiadający wynagrodzeniu tylko jednego adwokata, i to według tzw. taksy adwokackiej – podobnie radcowskiej. Nieraz ta kwota pokrywa, choć nie zawsze, wydatki na adwokata. Są więc tylko częściowo zrekompensowane. Postanowienie Sądu Najwyższego jest ostateczne. Więcej w serwisie: Prawnicy, doradcy i biegli » Adwokaci i radcowie Prawo dla Ciebie » Wymiar sprawiedliwości » Postępowanie w sądzie » Koszty sądowe Prawo dla Ciebie » Wymiar sprawiedliwości » Postępowanie w sądzie » Pełnomocnicy
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL