Jedzenie owadów: motyle i szarańcza są pożywne

aktualizacja: 08.09.2011, 19:14
Rusałka pawik
Rusałka pawik
Foto: Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier

O wartościach odżywczych motyli czy muchówek - mówi dr Aleksandra Gliniewicz, entomolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego

Rz: Komisja Europejska ogłosiła przetarg na zbadanie wszelkich aspektów wykorzystania owadów jako potencjalnego źródła żywności. Czy insekty można jeść bez obaw?
Dr Aleksandra Gliniewicz: Można, ale nie tak, jak to sobie potocznie wyobrażamy, np. wkładając do ust łyżkę pełną wijących się larw. Na świecie jest około 1500 jadalnych gatunków owadów. Tam, gdzie są one częścią diety lub przysmakiem, przed spożyciem odpowiednio się je przyrządza. Np. szarańczę Grecy ucierali w moździerzu i dodawali do mąki na placki.
W Polsce jakieś owady też nadają się do jedzenia?
Pożywne są motyle czy muchówki, w których zawartość białka może przekraczać 70 proc. Podobnie jest w przypadku koników polnych, świerszczy czy modliszek. Dużo protein zawierają też osy, pszczoły i mrówki. Są one przy tym bogate w aminokwasy, sole mineralne, kwasy tłuszczowe i żelazo, a wartość odżywcza ich białka jest porównywalna z białkiem dużych zwierząt. Gdybyśmy w Polsce zaczęli jeść owady, mielibyśmy szeroki wybór.
Tylko łapanie ich mogłoby być kłopotliwe.
Niekoniecznie trzeba by je łapać. Istnieją przecież fermy hodowlane, np. much dla wędkarzy. Kłopot polega raczej na tym, że w Polsce owady są małe. Afrykańskie ćmy mają rozmiary palca u ręki, więc łatwiej je przyrządzić. Ważne też, żeby owad na talerzu nie wprawiał w obrzydzenie, więc myślę, że lepsze byłyby owady przetworzone niż larwy czy skrzydlate osobniki dorosłe. Np. larwy komarów są bardzo sympatyczne.
Sympatyczne?
Nie wydzielają żadnych zapachów i łatwo się je hoduje. Ale nie wiem, czy nadają się do jedzenia. Są dość małe i chyba trudno byłoby je przyrządzić. Może utrzeć na mączkę?
Czy można bez obaw przyrządzić sobie np. karalucha?
Nie ma przeciwwskazań. Ale są gatunki trujące, których spożywanie mogłoby się skończyć kłopotami. Nie polecałabym np. jedzenia stonek albo niektórych gąsienic motyli. Trzeba też uważać na owady z włoskami, które mogłyby się łamać w przewodzie pokarmowym, uszkadzając go. Większość gatunków można jednak jeść bez obaw.
Czyli jedzenie owadów ma same zalety.
Właśnie tak, jeśli patrzeć na to z czysto praktycznego punktu widzenia. Owady mają wiele wartości odżywczych, a ich fermy emitowałyby mniej dwutlenku węgla i zużywały mniej wody niż hodowle krów czy świń. Zaczęliśmy jeść sushi i owoce morza, więc może kiedyś zaczniemy i owady.
— rozmawiał Adam Tycner
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE