Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Z życia samorzšdów

Turystyczna klapa ze szlakami za miliony?

Przez Lublin przebiega ponad 20 tematycznych tras miejskich
Fotorzepa, Maciej Kaczanowski Maciej Kaczanowski
Samorzšdy na potęgę wyznaczajš międzynarodowe szlaki. Eksperci: to sposób na szybkie pienišdze z UE, a żywot tras kończy się po rozliczeniu dofinansowania
Od maja przez szeœć dolnoœlšskich i trzy czeskie gminy wiedzie transgraniczny Szlak Marianny Orańskiej (za 100 tys. euro, z tego 75 proc. z UE), uruchomiony z inicjatywy tamtejszych samorzšdów. Tu również rozwija się Œlšski Szlak Sakralnej Sztuki Barokowej – organizatorzy zabiegajš o partnera z Czech. Partnerzy węgierscy sš pilnie poszukiwani do rozszerzenia Podkarpackiego Szlaku Winnic. O umiędzynarodowieniu Trasy Smakoszy myœli z kolei Małopolska Organizacja Turystyczna. Na Podkarpaciu tamtejsza organizacja turystyczna przerzuciła niedawno na Ukrainę polsko-słowacki Szlak Rodowych Gniazd Lubomirskich. – Pracujemy nad znalezieniem czeskiego partnera dla naszego na razie polsko-ukraińskiego Szlaku Szwejka – mówi "Rz" Jan Sołek, wiceprezes Podkarpackiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Według planów do projektu majš dołšczyć Austria i Węgry. Lublin, w którym przecinajš się certyfikowane przez Radę Europy szlaki Via Regia z Kijowa do Santiago de Compostela i Szlak Jagielloński z Wilna do Krakowa, planuje kolejne: Szlak Handlowy Morze Bałtyckie – Morze Czarne oraz Szlak Poselstw Papieży i Carów (Rzym – Lublin – Moskwa).
W czerwcu natomiast rozpoczęto wytyczanie i znakowanie Pomorskiej Drogi œw. Jakuba  – od litewskiej Kretyngi do niemieckiego Greifswaldu. Ma kosztować 1,25 mln euro. Unia Europejska da 85 proc. tej sumy.

Setki tras, lecz wiele wirtualnych

Dr Zygmunt Kruczek z krakowskiej AWF, ekspert GnieŸnieńskiego Forum Ekspertów Turystyki Kulturowej, uważa, że od kilku lat w naszym kraju mamy już do czynienia ze swoistš szlakomaniš. – Turyœci nie przyjadš na wakacje dla Krzywej Wieży w Zšbkowicach Œlšskich czy zamku księżnej Orańskiej w Kamieńcu Zšbkowickim – tłumaczy Andrzej Rapacz ze starostwa powiatowego w Zšbkowicach Œlšskich. – Jesteœmy miastem tranzytowym do Kotliny Kłodzkiej. Ale tam turyœci natknš się na nasz szlak, więc odwiedzš i nasze miasta. Podobnie fenomen mody na szlaki tematyczne wyjaœnia Armin Mikos von Rohrscheidt, który obronił pierwszy w Polsce doktorat z tej właœnie tematyki. Jego zdaniem miejscowoœci, które same nie sš w stanie przycišgnšć goœci, mogš wtedy liczyć na bezpłatnš promocje np. u zagranicznych partnerów. – Festiwale, festyny, rekordy Guinnessa – to wszystko już było lub dzieje się na takš skalę, że w zalewie imprez trudno wykreować takš, która przycišgnie znaczšcš liczbę turystów – mówi Rohrscheidt, który jest też redaktorem internetowego miesięcznika "Turystyka Kulturowa" i współwłaœcicielem biura turystycznego KulTour.pl, jednego z kilkunastu w Polsce specjalizujšcych się kulturowych wyprawach. – A czasem imprezę, którš udało się wypromować, można łatwo stracić, tak jak Cieszyn stracił Erę Nowe Horyzonty na rzecz Wrocławia. Inwestycja w szlak tematyczny jest pod tym względem bezpieczna. Tylko w Wielkopolsce, gdzie mieszka dr Mikos von Rohrscheidt jest aż 18 szlaków tematycznych, Podkarpacie ma siedem szlaków transgranicznych, a przez sam Lublin wiedzie ponad 20 tematycznych tras miejskich. – Dr Łukasz Gaweł z krakowskiego UJ obliczył w swej pracy habilitacyjnej, której ma wkrótce bronić, że tras kulturowych jest w Polsce 348, ale wiele wytyczono tylko wirtualnie – podkreœla Mikos von Rohrscheidt. On sam w swej ksišżce "Polskie szlaki tematyczne" obliczył, że w 2010 roku roku było  46 szlaków realnych, czyli wyznaczonych w terenie i choćby w ograniczonym zakresie zarzšdzanych, majšcych ponadregionalne i transgraniczne znaczenie. – Ale one wcišż powstajš – zaznacza. – To zjawisko się rozpoczęło, gdy Polska miała dostęp do funduszy przedakcesyjnych UE, i przybiera na sile. – Przemierzanie szlaków i poznawanie różnych aspektów kultury to nie wyłšcznie polska specjalnoœć – dodaje Małgorzata Fedas z organizacji Zielone Szlaki Greenways, polskiej odnogi europejskiego stowarzyszenia. Otwierajšc szlaki piesze lub rowerowe, tworzy ona oœ dla samorzšdów, stowarzyszeń, organizacji turystycznych i firm z tej branży, które obudowujš szlak własnymi propozycjami. Greenways otworzył w naszym kraju dwa międzynarodowe szlaki: Bursztynowy z Budapesztu wzdłuż Wisły do Gdańska oraz Kraków – Morawy – Wiedeń.

Unia daje, samorzšd bierze

– Budowanie szlaków kulturowych to odpowiedŸ na fascynację Europejczyków tym rodzajem turystyki – mówił wiceszef Komisji Europejskiej Antonio Tajani podczas ubiegłorocznych Œwiatowych Dni Turystyki. I podkreœlił, że Bruksela będzie wpływać na poczynania krajów członkowskich w tej dziedzinie. UE finansuje wytyczanie nowych tras. Na zatwierdzone projekty, które powstanš w Polsce w latach 2007 – 2012, z unijnego budżetu wydanych zostanie ok. 200 mln zł. Pienišdze te będš wydawane na wytyczanie tras, ale też m.in. remonty koœciołów, czy nawet wyjazd delegacji samorzšdowej na targi do Cannes. Aktywna turystyka połšczona ze zwiedzaniem stała się też jednym z fundamentów w rzšdowej strategii rozwoju turystyki na lata 2008 – 2015. W dokumencie zapisano koniecznoœć tworzenia pod takim kštem kompleksowej oferty turystycznej oraz zbudowanie aż 20 tys. km nowych szlaków. To m.in. miało spowodować, że w 2011 r. Polska zarobi 25,5 mld zł na rodzimych turystach i blisko 5 mld dolarów na zagranicznych. Z badań Instytutu Turystyki wynika, że w w 2010 r. blisko  800 gmin wydało na rozwój  turystyki w sumie 460 mln zł (o 175 proc. więcej niż rok wczeœniej). W pierwszej dwudziestce na palcach jednej ręki można policzyć te żyjšce z turystyki, np. Szczyrk czy Giżycko. Ile z tych pieniędzy poszło na szlaki tematyczne? Tego nie policzył nikt. Ani Polska Organizacja Turystyczna, ani Ministerstwo Sportu i Turystyki nie wie nawet, ile ich w ogóle jest w naszym kraju. Jakub Kwiatkowski z resortu zapowiada rychłš kompleksowš inwentaryzację. Ale od 2008 roku ministerstwo wcišż pracuje nad projektem ustawy o szlakach turystycznych, fundamentem rzšdowej strategii. – Nie ma ustawowej definicji szlaku – tłumaczy Cezary Molski, wicedyrektor Departamentu Współpracy Regionalnej POT. – Dlatego trudno je nawet skatalogować.

Szybkie pienišdze i wielka klapa?

Czy œrodki zainwestowane w wytyczanie transgranicznych szlaków się zwrócš i kiedy? Ile pieniędzy zostawiš turyœci na szlaku Marianny Orańskiej lub Bursztynowym? Tego w Polsce się nie bada. Na razie Zšbkowice cieszš się z jedynego dowodu zainteresowania nowym produktem: wydrukowany w 15-tysięcznym nakładzie przewodnik po szlaku rozchodzi się jak ciepłe bułeczki i lada moment trzeba go będzie dodrukować. Małgorzata Fedas z Greenways: – Odznaka i paszport, który w dużym nakładzie przygotowaliœmy dla przemierzajšcych Szlak Bursztynowy, poszły w mgnieniu oka. Rohrscheidt przyznaje, że w wypadku szlaku w ogóle trudno zmierzyć, jak zwraca się inwestycja, ale te mšdrze zaprojektowane i dobrze wypromowane na pewno sš dochodowe. – Czasem ważna jest rozpoznawalna powszechnie etykieta – mówi i podaje przykład Koœcioła Pokoju w Œwidnicy. Przed wcišgnięciem go na listę UNESCO odwiedzało go mniej niż 20 tys. turystów rocznie, teraz – od 150 do 200 tys. Takie pomocne turystycznie etykiety majš polskie miasta umieszczone na szeœciu certyfikowanych przez Radę Europy szlakach kulturowych. Ale niektóre nawet o tym nie wiedzš. Na oficjalnej stronie Starachowic, jedynego polskiego miasta na Europejskim Szlaku Żelaza, nie ma słowa o tym, że znalazło się ono w elitarnym gronie. Dr Zygmunt Kruczek na ubiegłorocznym kongresie ekspertów turystyki kulturowej postawił mocnš tezę: pomysły otwierania szlaków tematycznych sš w dużej mierze inspirowane dopływem œrodków unijnych, a często ich żywot jest krótki, kończy go rozliczenie dotacji. – Stosunkowo łatwo zdobyć na to fundusze unijne, za które można stworzyć kilka etatów, nakręcić lokalnš koniunkturę, zlecajšc przygotowanie przewodników, wyremontować drogę na szlaku czy zbudować parking – dodaje dr von Rohrscheidt. Takie właœnie pierwsze efekty funkcjonowania Szlaku Marianny Orańskiej podaje Andrzej Rapacz z zšbkowickiego starostwa: – Władze wojewódzkie wyremontowały nam kilkanaœcie kilometrów drogi. Podobne sš efekty niemiecko-polsko-litewsko-rosyjskiego przedsięwzięcia o nazwie Bałtycki Szlak Fortec powstałego za 2,5 mln euro z funduszy europejskich przyznanych jeszcze w 2005 roku. Kostrzyn nad Odrš, lider projektu, otrzymał z tej puli 320 tys. euro. "Dzięki funduszom z programu BFR [...] odbudowano Bramę Berlińskš, w której wnętrzu działa Punkt Informacji Turystycznej" – chwalili się w 2007 roku miejscy urzędnicy. Zaproszone do projektu Œwinoujœcie otrzymało 28 tys. euro. Jak zbadał w 2008 r. urzšd kontroli skarbowej, aż 17 tys. euro poszło na personel, delegacje służbowe, audyt zewnętrzny i ekspertyzy. A Bałtycki Szlak Fortec to wcišż projekt wirtualny. I nie ma nawet polskiej wersji swojej strony internetowej. – Impulsem do przygotowania międzynarodowych szlaków turystycznych sš otwarte granice, ale głownie pienišdze z unijnych dotacji – potwierdza Jan Sołek z podkarpackiej PROT. Elżbieta Tomczyk-Miczka z Małopolskiej Organizacji Turystycznej również zauważa, że szlaki często przestajš funkcjonować, gdy kończš się dotacje. – By trasa stała się szlakiem z  prawdziwego zdarzenia, trzeba mnóstwo pracy i potężnych wydatków – tłumaczy. Armin Mikos von Rohrscheidt dodaje, że przy budowaniu trasy pienišdze idš głównie na promocyjne wydawnictwa, a sam projekt to pretekst do remontów chodników itp. Tymczasem rozczarowani turyœci co prawda zatrzymajš się z folderem na wyasfaltowanym parkingu, ale pocałujš klamkę w zamkniętym koœciółku. Uważa on, że cztery pište z tworzonych w Polsce szlaków czeka fiasko. – Miarš potencjalnego sukcesu może być wcišgnięcie do współpracy lokalnych przedsiębiorców, bo to oni wiedzš najlepiej, czy i jak można zarobić na szlaku – uważa. – Ale w kraju to rzadkoœć. Wzorcem dla polskich twórców tras tematycznych może być niemiecki Szlak Bajek. To kompletny zestaw atrakcji i usług towarzyszšcych wypromowany do tego stopnia, że przemierza go milion turystów rocznie.

Pomysł na biznes

Na szczęœcie inspiracjš do uruchomienia szlaku nie musi być tylko chęć pozyskania dotacji. Za Międzynarodowym Szlakiem Zbójników Karpackich stoi jedynie Leszek Młodzianowski, pilot wycieczek i przewodnik. Szlak ma na razie postać tylko wirtualnš, ale wcišgajšc do współpracy partnerów z szeœciu krajów, Młodzianowski umieœcił na nim już blisko tysišc obiektów. W projekt włożył 150 tys. zł, a pomysłów na finansowanie (pamištki, gadżety, organizowanie eventów dla firm czy wycieczek po szlaku), rozwijanie współpracy i wyglšdu samej strony internetowej mogłoby mu pozazdroœcić wiele podobnych przedsięwzięć sfinansowanych za setki tysięcy euro z UE. – Wkrótce liczšcy 4,5 tys. km zbójnicki szlak będzie oznakowany w terenie, będš mapy, przewodniki – zapowiada Młodzianowski. Fundacja, którš właœnie założył wspólnie z Małopolskš Organizacjš Turystycznš, spodziewa się unijnego dofinansowania częœci projektu, który ma kosztować w sumie 100 mln zł. Szlak rozwijany będzie na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego. W 2008 r. podkarpackie stowarzyszenie winiarzy, zainspirowane pracš magisterskš o tutejszych winnicach jako specyficznym produkcie turystycznym, otworzyło własnš trasę. Na Podkarpackim Szlaku Winnic znajduje się 40 obiektów – Do współpracy włšczyły się również gospodarstwa agroturystyczne – cieszy się wiceprezes PROT.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL