Biznes

Zła pogoda osłabiła kondycję krajowej turystyki

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Przez złą aurę liczba urlopowiczów nad morzem mogła spaść o jedną trzecią. Skorzystały na tym Zakopane oraz firmy oferujące zagraniczne wyjazdy. W tym roku rynek turystyczny nie wzrośnie
Deszczowa pogoda namieszała w wakacyjnej turystyce krajowej wyjątkowo mocno. Według raportu ARC Rynek i Opinia swoje zamiary zmieniła przeszło jedna trzecia planujących urlop Polaków. Z badania przeprowadzonego w połowie sierpnia wynika, że prawie 15 proc. ankietowanych zmieniło termin wyjazdu, przeszło 7 proc. skróciło urlop, a niemal 12 proc. zdecydowało się na wyjazd za granicę.
Sondaż, jaki w punktach informacji turystycznej przeprowadziła Polska Organizacja Turystyczna (POT), pokazuje, że najbardziej stracił biznes turystyczny nad morzem oraz nad jeziorami. W Trójmieście spadek liczby turystów sięgnął 33 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem. W rejonie Ostródy i Mrągowa frekwencja była mniejsza o około 10 proc. Rozczarowanie hotelarzy i restauratorów było tym większe, że wcześniej prognozowano znaczny wzrost jako efekt przewidywanego zmniejszenia popytu na tanie urlopy w niestabilnych politycznie Egipcie i Tunezji. – Deszczowe lato odbije się na dużej części gospodarki. Straciły nie tylko hotele, ale też np. producenci napojów chłodzących – twierdzi Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia.
Kto mógł zyskać? Według POT spora część urlopowiczów zamieniła morze na góry. W rezultacie ok. 15-procentowy wzrost frekwencji odnotowało Zakopane. – Pogoda zmieniła charakter wyjazdów: z wypoczynkowego na bardziej aktywny – tłumaczy wicedyrektor departamentu współpracy regionalnej w POT Cezary Molski. Z kolei niektórzy wyjeżdżający na wakacje podzielili urlop na części. Zyskały na tym aktywne turystycznie miasta w środkowym pasie Polski, jak np. Łódź, Płock czy Białystok (wzrost frekwencji o 10 – 20 proc.). Na deszczowej pogodzie znacząco skorzystały także biura podróży sprzedające zagraniczne wycieczki. Niektórym touroperatorom na najbardziej popularne kierunki, np. do Grecji, zabrakło miejsc. Ale zdaniem ekspertów lipcowy skok sprzedaży nie wystarczy do odbicia się słabego rynku. Według wiceprezesa spółki InfoServices Jacka Dąbrowskiego tegoroczna sprzedaż wycieczek czarterowych może być warta ok. 3,8 mld zł, czyli nie więcej niż rok wcześniej. – Nie można wykluczyć, że na koniec roku wyniki będą nawet słabsze – ostrzega prezes Polskiej Izby Turystyki Jan Korsak. Co prawda część dużych firm poprawiła wyniki, i to znacząco: Itaka, która w ubiegłym roku wypracowała przychody na poziomie 900 mln zł, na koniec tego roku spodziewa się 1,2 mld zł. Dobrze radzi sobie także TUI Polska, które wskoczyło do pierwszej trójki największych polskich touroperatorów. To biuro, które 2009 rok kończyło blisko 30-milionową stratą, do połowy bieżącego roku odnotowało przeszło 50-procentowy wzrost przychodów w porównaniu z zeszłym rokiem. Ale kłopoty mogą mieć mniejsze firmy oraz te, które nastawione były na północną Afrykę i szybko nie zdołały zróżnicować oferty. – Jesienią na rynku może dojść do przetasowań. Spodziewałbym się przejęć – uważa Dąbrowski. To marna perspektywa, zważywszy na niekorzystne dla nas wyniki badań Eurostatu: Polacy są w ogonie wyjeżdżających na zagraniczne wycieczki z biurami podróży. Na taki wyjazd decyduje się zaledwie 4 proc. osób. Tymczasem na Słowacji ten odsetek sięga 18 proc., w Czechach 20 proc., w Niemczech 28 proc., a w Austrii nawet 32 proc.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL