Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Plus Minus

Felieton Andrzeja Łapickiego

W Polsce każdy miesiąc ma sobie przypisane wydarzenie martyrologiczne albo polityczne.
Na przykład: styczeń – powstanie, na szczęście zapomniane, luty – Jałta, marzec – wybryki antysemickie Moczara, kwiecień – powstanie w getcie, maj – konstytucja i jej skutki, czerwiec – wypadki radomskie, rewolucja w Poznaniu, lipiec – sowiecki PKWN, sierpień – powstanie, wrzesień – zaraz o tym napiszę, październik – odwilż 1956 r., listopad – niepodległość 11-ego i jeszcze jedno powstanie przegrane, grudzień – powstanie wielkopolskie, jedyne w historii wygrane, dlatego nikt o nim nie pamięta.Ale wróćmy do września. Wiemy, co się wtedy stało. 31 sierpnia jechałem z Mamą bryczką od państwa Mokiejewskich na dworzec w Szydłowcu. Po drodze zza zagajnika wychynęła kompania żołnierzy. Na przedzie – podporucznik konno, za nim wlokło się wojsko – zziajane, zakurzone – przez piaszczyste drogi. Ani zapału, ani uśmiechu...
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL