Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Świat » Azja » Indie

Indie

Świątynie w Khajuraho

red. 29-08-2011, ostatnia aktualizacja 29-08-2011 08:15
źródło: rp.pl
autor:
źródło: rp.pl
autor:
źródło: rp.pl
autor:

W Khajuraho, małym miasteczku na północy Indii, można zobaczyć coś, co na trwałe zapadnie w pamięci, może nawet wprawi w osłupienie, a z pewnością sprawi, że indyjska kultura i sztuka ukażą się nam w zupełnie nowym świetle. Mowa o wyjątkowym kompleksie średniowiecznych świątyń ozdobionych płaskorzeźbami przedstawiającymi... śmiałe sceny erotyczne.

Żeby jednak móc podziwiać tę architektoniczną osobliwość, wpisaną na listę światowego dziedzictwa Unesco, najpierw trzeba się do Khajuraho jakoś dostać. Do miejscowości nie dojeżdżają autobusy z żadnego większego miasta. Jest co prawda lotnisko, ale bilety są drogie (nieproporcjonalnie do długości trasy czy cen innych usług w Indiach). Zorganizowane wycieczki przyjeżdżają często autokarami.

W drodze

Indywidualni podróżnicy mogą się tu dostać pociągiem zarówno z Agry, jak i Varanasi. Pociągi przejeżdżają tędy raz na kilka dni. Oba połączenia to kilkanaście godzin jazdy brudnym, zatłoczonym (i pełnym robactwa) pociągiem nocnym. Podczas mojej podróży po Indiach wybrałam właśnie tę opcję.

Zdecydowanie namawiam samotnie podróżujące osoby do dołączenia do jakichś innych turystów – przynajmniej na sam czas jazdy pociągiem. Uwaga ta dotyczy zwłaszcza pań przemierzających Indie w pojedynkę. Ogólnie rzecz ujmując, Hindusi nie są agresywni i pewnie nie odważyliby się dotknąć turystki, bywają jednak natrętni i wulgarni. Zachowują się wręcz – przynajmniej wg zachodnich standardów – obscenicznie i miałam okazję przekonać się, że pozwalają sobie zdecydowanie na zbyt wiele widząc europejsko wyglądającą kobietę.

Od rozwiązłości do cnotliwości

– Wiesz, że wg badań 60 proc. żonatych Hindusów nigdy nie widziało swojej żony nago? – spytał Sachim, kulturalny i sympatyczny Hindus, poznany w Khajuraho. Przypuszczam, że dane zmyślał, żeby uwiarygodnić swoje opowieści, ale pewnie taka „pruderyjność" jest w Indiach dość powszechnym zjawiskiem. Ponadto zawarcie związku małżeńskiego utrudnia system kastowy, kwestie finansowe i religijne, a o seksie przed małżeństwem nie może być mowy.  A zatem, obiektywnie rzecz ujmując nie powinno dziwić, że niektórzy mogą być sfrustrowani. Stąd zapewne dość dziwne zachowania na widok podróżujących kobiet. Zastanawiające jest jednak, że to właśnie w tym, tak konserwatywnym obecnie społeczeństwie w pierwszych wiekach naszej ery stworzono Kamasutrę, przedstawianą obrazowo na setkach płaskorzeźb zdobiących średniowieczne budowle.

W Khajuraho i wokół niego położone są trzy kompleksy świątyń (wybudowanych przez wyznawców hinduizmu oraz dżinizmu), datowane, wg różnych źródeł, na IX-XII wiek naszej ery. Główny zespół świątyń (tzw. zachodni, położony praktycznie w centrum miasteczka) został wpisany w latach 80. na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Wszystkie mają podobną architekturę – strzeliste, ze stromymi schodami, portykiem z kolumnami. Zdobione są misternie wykonanymi płaskorzeźbami przedstawiającymi bogów, tajemnicze stwory, smoki, sceny bitew, dzielnych wojowników, piękne kobiety o bujnych kształtach. Niektóre świątynie do dziś pełnią funkcje sakralne.

Zabytki Khajuraho – popularnej turystycznej miejscowości – najlepiej odwiedzać z samego rana. Tuż po wschodzie słońca mamy praktycznie gwarancję, że będziemy sami. Nie licząc małp, na które zresztą trzeba uważać. Bywają agresywne, zaczepiają ludzi, wyrywają przedmioty. Jeśli nie chcemy przeżyć naszej prywatnej „Planety Małp", warto mieć ze sobą... drewniany kij. Sposób ten zdradził mi zaprzyjaźniony Hindus w Agrze i z własnego doświadczenia potwierdzam – działa. Wystarczy je takim kijem postraszyć i już nie są takie skore do zaczepiania ludzi.

...
Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  Indie , kamasutra , Khajuraho

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

KOMENTARZ DNIA

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Gwałt odbił się na indyjskiej turystyce

Po głośnym gwałcie w Delhi na studentce fizjoterapii i napaściach na turystki, zagraniczni goście, a szczególnie kobiety, boją się podróżować do Indii. - Nie jest tam dla nas bezpiecznie - mówią podróżniczki z Polski >>
common