REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: ekonomia24 » Opinie

Opinie

Co z drugą falą kryzysu?

Cezary Wójcik 25-08-2011, ostatnia aktualizacja 25-08-2011 01:14
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa

Podstawą stabilności systemu bankowego jest coś bardzo ulotnego – zaufanie

Rządy stoją dziś przed problemem, z jakim boryka się na ogół sektor bankowy. Każdy bez wyjątku bank – obojętnie, czy w dobrych czy złych czasach – jest niewypłacalny. Jest tak dlatego, że zdeponowane w banku depozyty są znacznie większe niż płynne rezerwy utrzymywane przez bank. Gdyby wszyscy klienci naraz zdecydowali się na wycofanie swoich depozytów, bank nie byłby w stanie sprostać ich żądaniom i musiałby upaść.

Podstawą stabilności systemu jest zatem coś bardzo ulotnego – zaufanie. Gdy ono jest – system działa sprawnie, gdy go brak – system pada. A jak wiadomo, zaufanie buduje się długo, ale szybko można je stracić.

Jak szybko – widzieliśmy w ostatnich tygodniach, bo ten sam mechanizm leży u podstaw obecnych zaburzeń. Problem jest jednak groźniejszy, bo nie chodzi tylko o zaufanie do banków (jak w pierwszej fazie kryzysu), ale o graczy największych – państwa – i cały system gospodarczy świata.

Dług publiczny Grecji, Portugalii i Hiszpanii to ok. 100 proc. PKB Niemiec. Jasne jest, że w czarnym scenariuszu nie ma dziś nikogo, kto byłby w stanie wiarygodnie zapewnić spłatę ich długu.

Lista działań dla ratowania gospodarek jest dziś bardzo krótka, a część z nich to broń obosieczna

Te dane były wcześniej znane i nie zmieniły się w ostatnich dwóch tygodniach. Ale po obniżeniu oceny kredytowej USA i złych informacjach z realnej gospodarki zmieniła się percepcja ryzyka realizacji takiego scenariusza.

Domino ruszyło, bo gdy zaufanie do systemu pryska, uruchamia się reakcja łańcuchowa: rynki wycofują pieniądze, stopy procentowe zagrożonych krajów rosną, zwiększają się koszty obsługi ich długu, a tym samym prawdopodobieństwo bankructwa. Ponieważ duża część długu jest w posiadaniu banków, brak zaufania przenosi się do sektora bankowego (spready CDS wyceniające prawdopodobieństwo bankructwa wielu banków wzrosły w ostatnich dniach do najwyższych poziomów w historii).

Następnie panika na rynkach przenosi się do sfery realnej: spadające ceny akcji obniżają zdolność finansowania nowych przedsięwzięć, przedsiębiorcy, bojąc się o przyszłość, tną inwestycje i zatrudnienie. To przekłada się na wolniejszy wzrost, co jeszcze bardziej ogranicza zdolność obsługi długów, już nie tylko u tych słabszych, ale też tych w relatywnie dobrej kondycji (Włoch, Francji, a może Niemiec?). I tak pierwotne obawy znajdują swoje potwierdzenie.

Jak zatrzymać spiralę

Stabilizacja sytuacji wymaga dziś jednego: stabilizacji zaufania do systemu. Konieczne są przy tym działania natychmiastowe. Dyskusja o nowym rządzie strefy euro lub konstytucyjnych limitach zadłużenia – skądinąd potrzebna i idąca w dobrym kierunku – nie ustabilizuje sytuacji, tak jak dyskusja o nowych regulacjach nie uspokoi paniki podczas kryzysu bankowego (ludzie chcą mieć pewność, że dziś, a nie jutro, ich pieniądze są bezpieczne).

Podobnie dyskusja o euroobligacjach (które zresztą wcześniej czy później powstaną) też niewiele da, bo dziś nie chodzi już tylko o koszty obsługi długu, ale o obawy o jego całkowitą skalę. To m.in. dlatego ostatni szczyt Merkel – Sakrozy był tak mało efektywny i źle przyjęty.

Główny problem jednak w tym, że lista działań natychmiastowych jest dziś bardzo wąska, a część z nich to broń obosieczna.

Świat bez wątpienia wkracza w ostrą fazę kryzysu, który będzie się łączył z silnymi napięciami społecznymi

Oto najczęściej dyskutowane propozycje.

  • Rządy powinny dokonać szybszej redukcji deficytu budżetowego, co w normalnych warunkach mogłoby zwiększyć ich wiarygodność płatniczą i przywrócić zaufanie. Problem jednak w tym, że taka przyśpieszona konsolidacja na świecie odbije się negatywnie na wzroście gospodarczym, o który już teraz wszyscy się martwią. Dzisiaj nie mamy do czynienia z kryzysem fiskalnym w jednym kraju, ale problem dotyczy wszystkich większych gospodarek świata. Badania pokazują, że w takiej sytuacji negatywne impulsy dla wzrostu są o niemal jedną piątą większe niż w normalnych warunkach. A o tzw. niekeynesowskich skutkach konsolidacji zupełnie już nie ma co mówić.
Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  Cezary Wójcik, Euroobligacje, dług publiczny, gospodarka, grecja, kryzys

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

KALENDARIUM

29 maja 2012, wtorek

29 maja 2012, wtorek





Niemcy – inflacja w maju
Węgry – główna stopa procentowa Narodowego Banku Węgier
Japonia – stopa bezrobocia i wydatki gospodarstw domowych w kwietniu
USA – indeks cen domów S&P/CaseShiller w marcu
Firmy: Kęty – WZA ws. podziału zysku za 2011 rok; zarząd proponuje wypłatę 5 zł dywidendy na akcję; NFI EMF – wprowadzenie do obrotu giełdowego 1,64 mln akcji

NASZE SERWISY TEMATYCZNE

Bądź na bieżąco - pobierz RSS

  • ekonomia
  • prawo
  • finanse i rachunkowość
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Wątpliwości wokół lotnisk regionalnych

Nie marnujmy pieniędzy na lotniska, które będą wymagały finansowego wsparcia – uważa wiceprzewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego >>