Historia dolara i złota - szok Nixona

aktualizacja: 16.08.2011, 02:38

Światowa gospodarka zatrzęsła się w posadach, gdy decyzją prezydenta Richarda Nixona dolar – jedyna międzynarodowa waluta – przestał być wymienialny na złoto. Do historii to wydarzenie przeszło pod nazwą szoku Nixona. Publicyści mówili o śmierci pieniądza

– Złoto było podstawą wiary w pieniądz, bo miało realną, namacalną wartość. Od 1971 roku mamy do czynienia z pewnego rodzaju iluzją, która działa wyłącznie dlatego, że wierzymy, iż możemy coś za te pieniądze kupić  – tłumaczy „Rz" prof. Cezary Wójcik z SGH, główny ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości.
Złoto było w centrum systemu stworzonego w 1944 roku w Bretton Woods. Kurs dolara był powiązany z ceną kruszca i – przynajmniej w teorii – waluta ta mogła być wymieniana na złoto w cenie 35 dol. za uncję. Większość pozostałych walut była powiązana z dolarem sztywnym kursem.
Z biegiem czasu wyszły na jaw niedoskonałości systemu. Pojawiła się nierównowaga między krajami zadłużonymi i nadwyżkowymi, a silne państwa nie miały motywacji do jej zlikwidowania.
W dodatku cały system był uzależniony od polityki gospodarczej Stanów Zjednoczonych, które emitowały światową walutę. A USA – pogrążone w wojnie wietnamskiej i wyścigu zbrojeń – nie przejmowały się zbytnio dyscypliną budżetową. W rezultacie doszło do wysokiej inflacji, co oznaczało coraz więcej papierowych pieniędzy przy niezmiennej ilości złota. Gdyby w 1971 roku wszyscy wymienili swoje dolary, złota starczyłoby tylko dla 22 proc. ludzi.
Nie wszystkim się to podobało. Gaullistowska Francja, próbując wywrzeć presję na USA, groziła nawet, że wymieni wszystkie swoje rezerwy. Nixon się jednak tym nie przejął. Równo 40 lat temu, 15 sierpnia 1971 roku ogłosił po prostu zawieszenie wymienialności dolara na złoto, a w rezultacie cały system z Bretton Woods się rozpadł.
– Mówiono, że państwom zostały zdjęte złote kajdanki. Odtąd mogły dowolnie kierować kursem walut – mówi Wójcik. To właśnie wtedy powstał pomysł stworzenia europejskiej waluty, która byłaby konkurencją dla amerykańskiej. I, co ciekawe, obecna sytuacja w strefie euro nie jest daleka od tej sprzed 40 lat.
– W praktyce strefa euro działa podobnie jak system z Bretton Woods, wewnątrz niej poszczególne państwa nie mogą bowiem prowadzić własnej polityki pieniężnej i wpływać na kurs waluty. Pojawia się więc ten sam problem nierównowagi płatniczej – mówi ekonomista.
W obliczu kryzysu i ciągle słabnącej wiary w moc pieniądza coraz więcej ludzi inwestuje w złoto jako coś o pewnej wartości. Widać to po cenie kruszcu, która niedawno przekroczyła poziom 1700 dol. za uncję.

POLECAMY

KOMENTARZE