Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

GPS, śledztwo i skarby. Tak się bawi w geochacing

ROL
GPS zwykle używany jest do wyznaczania trasy. Ale sš i tacy, którzy lubiš, kiedy wyprowadza ich w pole
– Wykorzystywanie systemu satelitarnego wartego miliardy dolarów do poszukiwania skarbów, których wartoœć materialna nie przekracza na ogół sumy kilkunastu złotych – tak opisuje swoje hobby Radosław „Zyr" Zych, jeden z najaktywniejszych polskich odkrywców, majšcy na swoim koncie ponad 2,5 tys. „keszy" (od ang. cache – skrytka). Geocaching to zabawa, która narodziła się za oceanem już kilka dni po udostępnieniu cywilom zarezerwowanego dotychczas dla armii amerykańskiej niezakłóconego sygnału GPS. Dziœ œwiat usiany jest przeszło milionem „keszy", których poszukuje kilkaset tysięcy „keszerów". Jedna ze skrytek została założona nawet na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, inna zagoœciła pod szczytem Mount Everestu. „Keszowanie" powoli staje się popularne również nad Wisłš. Codziennie nieœwiadomie mijamy kilkanaœcie tysięcy skrytek, o których istnieniu wie jedynie kilka tysięcy aktywnych polskich uczestników zabawy. Bioršc pod uwagę to, że samych telefonów komórkowych, które mogš odbierać sygnał GPS, w Polsce jest już kilka milionów, to wcišż niewiele.
Dlaczego się w to bawiš? Najlepiej się dowiedzieć, wyruszajšc na poszukiwania swojego pierwszego „kesza". – Frajda z jego odnalezienia jest tak potężna, jakby człowiek odkrył co najmniej zaginione miasto, wyspę lub kontynent – mówi Manuela „Mela" Malowaniec, która dzięki wędrówkom z GPS poznała m.in. wiele zakamarków Warszawy. Ale i „keszowała" znacznie dalej, m.in. w Dubaju.

Na sygnale

– Kiedyœ serdecznie nie lubiłem długich spacerów. Teraz œwiadomoœć istnienia gdzieœ skrytek motywuje mnie nie tylko do wyjœcia z domu, ale i do weekendowych wyjazdów za miasto czy do dłuższych wypadów w Polskę na wielkie „keszobranie" – opowiada „Zyr". Żeby wyprawa była owocna, trzeba najpierw zajrzeć na jeden z serwisów internetowych poœwięconych geocachingowi (m.in. opencaching.pl, geocaching.pl). Tam oprócz porad, forum, niezbędnego oprogramowania i klasyfikacji szczególnie polecanych skarbów znajdziemy najważniejsze dane dla tego hobby – współrzędne geograficzne skrytek. – Rodzajów skrzynek i sposobów ich ukrycia jest tyle, ile niepowtarzalnych pomysłów na ich założenie. Trudno je jednoznacznie sklasyfikować – podkreœla „Zyr". – Łšczy je jedynie umieszczony w nich dziennik, majšcy swój odpowiednik w sieci, do którego wpisujš się kolejni odkrywcy. Sam GPS nie gwarantuje sukcesu. Urzšdzenie doprowadzi nas jedynie w okolice skarbu. Dokładnoœć namierzania dla cywilnych użytkowników bowiem to kilka metrów. Skrytki sš też zamaskowane. – Odnalezienie niektórych wymaga sporej sprawnoœci fizycznej lub niezwykłej spostrzegawczoœci, ale sš i takie, które swojš tajemnicę ujawniš dopiero po rozwišzaniu dodatkowych quizów, a do tego potrzebna jest często dzika wręcz sprawnoœć intelektualna – podkreœla „Mela". Skrzynki skrywane sš zarówno w centrach miast, jak i na łonie natury. Te pierwsze majš często niewielkie rozmiary, a do ich dyskretnego podjęcia potrzebne sš niemal szpiegowskie umiejętnoœci, bo zasady zabraniajš pochopnego ujawnienia skrzynki niebioršcym udziału w zabawie. Zdarza się, że niekonwencjonalnie zachowujšcymi się poszukiwaczami interesuje się zaniepokojona policja. Skrzynki ukryte poza miastami mogš być większe, co pozwala na umieszczenie w nich przeróżnych fantów. W jednej z nich czekajš na swojego odkrywcę np. nowe buty. Obyczaj w œrodowisku „keszerów" nakazuje w zamian za zabrany fant zostawić inny dla kolejnego odkrywcy. Ale skrytki i skryte w nich fanty to tylko częœć atrakcji.

Intelektualna frajda

– Kiedy zacznie się iœć œladem „keszy", to człowiek dowiaduje się rzeczy absolutnie niesamowitych  – opowiada „Mela". – Jest mnóstwo legend i historii, które sš znane w obrębie kilku ulic, kwartału, najwyżej osiedla. Dzięki skrytkom można się dowiedzieć czegoœ zaskakujšcego nawet o sšsiednim podwórku. – „Keszujšc", można dotrzeć do miejsc, w których swoje skrzynki kontaktowe miał płk Kukliński czy harcerze roznoszšcy pocztę w czasie powstania warszawskiego – dodaje „Zyr". „Mela", „Zyr" i wielu innych „keszerów" zrezygnowali z tradycyjnych przewodników na rzecz własnej filozofii poznawania otoczenia, bo dzięki niej stajš się po trosze odkrywcami, detektywami, autorami i mogš wyjœć z roli znudzonych turystów, kiedy wyjeżdżajš na wakacje, lub spojrzeć z zaciekawieniem na wydajšce się dotychczas banalne najbliższe okolice. – Nie chodzi bowiem o to, żeby skrytkę umiejscowić gdziekolwiek. Ale o to, by poszukiwania były pretekstem do pokazania ciekawego miejsca lub opowiedzenia niezwykłej historii – dopowiada „Zyr".

Ukryj to

„Keszer" może być zarówno odkrywcš, jak i założycielem skrzynki. To drugie może być równie satysfakcjonujšce. – Przyjemnoœć polega na obserwowaniu w sieci ocen nowej skrzynki wystawianych przez innych poszukiwaczy. Czytaniu, czy podoba im się miejsce, pomysł na ukrycie, zagadka – tłumaczy Karol „Wantsky" Chęciński, którego ambicjš jest dokładne „okeszowanie" centrum Warszawy. – To budujšce, że ktoœ opisze swoje przygody podczas poszukiwania skrzynki, że nie robi się tego tylko dla siebie. Warto pamiętać, że nasza skrzynka to rodzaj zaproszenia do przybycia w miejsce, które nas samych zauroczyło ze względów przyrodniczych lub zaciekawiło z uwagi na wišżšcš się z nim ciekawš historię – podsumowuje. – Kiedy wokół rodzinnych okolic zakładałam skrytki, dokopywałam się do takich historii, o których nie wiedzieli nawet lokalni mieszkańcy, a jeżeli już, to byli to najstarsi ludzie i to tylko z najbliższej okolicy – wspomina „Mela". Własne skrzynki zakłada się z reguły w miejscu zamieszkania, w ten sposób można je serwisować. – Czasami trafia się jednak na tak urokliwe miejsca, że nowe skrytki powstajš całkowicie spontanicznie – zaznacza „Mela". – W bagażniku samochodu wożę zawsze przedmioty niezbędne nie tylko do naprawiania istniejšcych skrzynek, ale i do zakładania nowych – dodaje „Zyr".

Skrzynki podróżujšce

Szczególnš formš geocachingu jest umieszczanie w skrzynkach przedmiotów zaopatrzonych w unikalne etykiety. To sygnał, że właœciciel fantu chce, aby jego przedmiot wyruszył w podróż, która może mieć œciœle wyznaczony cel lub być całkowicie szalona. Drogę, jakš przebył przedmiot, można obserwować póŸniej w sieci, bo uczestnicy zabawy rejestrujš swoje poczynania w serwisach (np. geokrety.org). Istniejš nawet hotele dla wędrujšcych fantów. Jeden z nich umiejscowiony jest na Dworcu Centralnym w Warszawie; niedawno rezydował w nim biały miœ z Holandii, który miał dotrzeć na biegun północny. – Przywiozłem z Wrocławia do Warszawy pewien fant, który właœnie domknšł swojš podróż dookoła œwiata – zdradza „Wantsky". A na biurku „Meli" stoi maskotka, która zawędrowała na Wyspy Kanaryjskie, a którš „Mela" przywiozła z powrotem do domu, kiedy sama zawędrowała tam kilka lat póŸniej na wakacje. – Oczywiœcie wybór miejsca wypoczynku nie był przypadkowy – uœmiecha się „Mela".    
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL