Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Zmiany w prawniczych egzaminach budzš wštpliwości

Rzeczpospolita, Paweł Gałka paweł gałka
Wymiar sprawiedliwoœci to nie miejsce na nieprzemyœlane reformy
W  kuluarach sejmowych rozeszła się pogłoska, iż obecny kształt projektu ustawy o państwowych egzaminach prawniczych to efekt osobistej decyzji Pierwszego – decyzji tak stanowczej, że zmienić jš może tylko Pierwszy. Nie wiem, czy to prawda, czy tylko plotka, ale pomyœlałem, że warto napisać list otwarty do Pierwszego. By nie tylko wnioskodawcy postulowanych rozwišzań legislacyjnych, ale także Pierwszy, jako domniemany autor pomysłu upoważnienia wszystkich magistrów prawa do występowania przed sšdami rejonowymi w absolutnej większoœci spraw cywilnych, bez względu na ich wiedzę, predyspozycje i doœwiadczenie, miał szansę poznania konsekwencji proponowanych rozwišzań. By w przyszłoœci o Pierwszym nie mówiono tak, jak na poczštku lat 80. mówiono o pierwszym sekretarzu: „chciał dobrze, ale mu nie wyszło".

List otwarty

Pierwotny projekt ustawy o państwowych egzaminach prawniczych nie wywoływał większych emocji. Skoro dostęp do wolnych zawodów od wielu już lat limituje tylko wiedza kandydata, weryfikowana przez państwo, to cóż mogło budzić sprzeciw: zmiana nazwy czy trybu zdawania egzaminu? Z jednym wszakże zastrzeżeniem. Œrodowiska prawnicze od samego poczštku kwestionowały upoważnienie absolwentów wydziałów prawa do samodzielnego wykonywania czynnoœci zastępstwa procesowego w sprawach cywilnych, wskazujšc na niezgodnoœć takiej regulacji z konstytucjš i orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego. Wydawało się nawet, że zwycięży rozsšdek, a sprawa zakończy się bez szkody dla wymiaru sprawiedliwoœci. Byłoby tak, gdyby posłowie przyjęli rozwišzanie, zgodnie z którym magister prawa mógłby wykonywać czynnoœci zastępstwa procesowego z upoważnienia adwokata i pod jego nadzorem. Niestety, kompromis zburzyły poprawki dwóch posłów, zgłoszone na końcowym etapie prac legislacyjnych. Zakładajš one, że każdy magister prawa, bez żadnej weryfikacji jego umiejętnoœci, będzie mógł samodzielnie wykonywać tzw. podstawowe czynnoœci prawnicze, do których zaliczono również sporzšdzanie pism procesowych i zastępstwo procesowe w sprawach cywilnych (z wyjštkiem spraw rodzinnych i opiekuńczych) przed sšdami rejonowymi.

Co w tym złego

Zaproponowane przepisy w założeniu dedykowane zostały do młodego elektoratu absolwentów wydziałów prawa, choć powszechnie wiadomo, iż uczelnie wyższe uczš teorii, a nie praktyki. Niestety, przeoczono fakt, iż nowoczesny system szkolnictwa wyższego pozwala na swobodny wybór przedmiotów; studenci nie sš zmuszeni do wyboru w toku studiów ani procedury cywilnej, ani prawa cywilnego. Przyjęte poprawki umożliwiš usługowe prowadzenie spraw cywilnych także osobom, które nigdy w życiu, nawet w teorii, nie zetknęły się z kodeksem postępowania cywilnego czy kodeksem cywilnym, choć sš magistrami prawa. Zapomniano przy tym, że magistrami prawa sš także osoby, które od wielu lat nie majš nic wspólnego z wykonywaniem zawodu, przez co, przy ogromnej inflacji legislacyjnej, utraciły wiedzę prawniczš. Przeoczono również drobny szczegół, iż zaproponowane regulacje otworzš drogę do usługowego zastępstwa procesowego osobom skazanym za przestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwoœci, wobec których orzeczono zakaz wykonywania zawodu adwokata, lub które, orzeczeniem dyscyplinarnym, wydalono z adwokatury. Przy okazji nowe przepisy zdemontujš aplikacyjny model dochodzenia do zawodu, model utrwalony od lat jako bezdyskusyjnie najlepszy z punktu widzenia ochrony interesu publicznego. Skoro ci z magistrów prawa, którzy wykażš się większš wiedzš, zdajšc egzamin pierwszego stopnia uprawniajšcy do wpisu na aplikację, będš mogli w sšdzie wystšpić dopiero po półrocznych praktykach, przez cały zaœ okres aplikacji do zdania egzaminu będš mogli jedynie wykonywać czynnoœci zastępstwa procesowego z upoważnienia i pod nadzorem patrona, a ci, którzy państwowego egzaminu nie zdali, będš mogli od razu samodzielnie występować przed sšdami, to po co trud aplikacji? Dlaczego prawo ma dyskryminować lepszych?

Cel nie uœwięca œrodków

Zwolennicy przyjętych rozwišzań argumentujš, że zachodzi duże społeczne zapotrzebowanie, w szczególnoœci wœród najbiedniejszej częœci społeczeństwa, na pomoc prawnš, więc lepiej, by obywatel miał w sšdzie jakiegokolwiek prawnika, choćby Ÿle przygotowanego magistra prawa, niż nie miał go wcale. Idea ułatwienia obywatelom dostępu do wymiaru sprawiedliwoœci to szczytny cel, który trzeba popierać. Tyle tylko, że nie można przy tym wylać dziecka z kšpielš. Nikomu, nawet najmniej zamożnemu Polakowi, nie zależy bowiem na tym, aby jego ważne życiowo sprawy, samodzielnie i bez żadnej merytorycznej czy dyscyplinarnej kontroli, prowadziła osoba, która się dopiero uczy. Nikt nie chce być królikiem doœwiadczalnym. Obywatele, także ci ubodzy, chcš i majš prawo korzystać z pomocy wysoko wykwalifikowanych prawników, którzy swojš wiedzę udowodnili odbytš aplikacjš, zdanymi w jej trakcie kolokwiami, a finalnie zdanym egzaminem zawodowym. I można to osišgnšć bez dodatkowego obcišżania nadwštlonego budżetu państwa, bez narażania bezpieczeństwa prawnego obywateli, bez łamania konstytucyjnie chronionych zasad państwa prawnego.

Tędy droga

Adwokatura rozpoczęła program upowszechniania dobrowolnych ubezpieczeń pomocy prawej. Za niewielkš rocznš składkę każdy obywatel może się ubezpieczyć od ryzyka koniecznoœci skorzystania z pomocy wysoko kwalifikowanego prawnika. Jeœli przytrafi mu się sprawa sšdowa, koszty wybranego przez niego adwokata pokryje ubezpieczyciel. Genialnie proste rozwišzanie sprawdziło się w Niemczech, czemu u nas miałoby się nie przyjšć? Adwokatura od lat postuluje, by zwolnić z obcišżeń podatkowych pomoc prawnš œwiadczonš pro bono. Dlaczego adwokat, który z dobroci serca pomaga najuboższym, musi odprowadzić podatek VAT oraz podatek dochodowy od wynagrodzenia, którego nigdy nie uzyskał? Czy to nie stanowi rzeczywistej bariery w dostępie do prawnika? Dlaczego przepisy pozwalajš na nadużywanie pomocy państwa w sprawach z urzędu? Oœwiadczenia o stanie majštkowym, których prawdziwoœci w praktyce żaden sšd nie jest w stanie zweryfikować, otwierajš drogę do pomocy prawnej na koszt państwa tym, których stać na adwokata. Przyznawane przez sšdy, bez umiaru, prawo do adwokata z urzędu w sprawach oczywiœcie niesłusznych, wnoszonych przez pieniaczy i wariatów, obcišża budżet kosztem rzeczywiœcie potrzebujšcych. Czemu osoba wygrywajšca proces nie może odzyskać od swego przeciwnika, winnego wszak koniecznoœci prowadzenia sprawy pełnych, rynkowych kosztów wydanych na usługi adwokata? Czy nikogo nie zastanowiło, że faktycznym powodem zniechęcajšcym dużš częœć obywateli do korzystania z pomocy profesjonalistów nie jest ich zła kondycja finansowa, ale absolutnie zrozumiała niechęć do tracenia pieniędzy w sytuacji, w której przegrywajšcy sprawę na pewno nie zwróci rynkowych kosztów pomocy prawnej? Uchwalanie prawa przez pryzmat osobistych doœwiadczeń życiowych czy zawodowych bywa zwodnicze. Absolutnie wierzę, że główny nurt dyżurów poselskich poœwięcony jest rozwišzywaniu kwestii prawnych, z jakimi zwracajš się wyborcy. Tylko że ci, którzy tłumnie odwiedzajš biura poselskie w celu uzyskania bezpłatnej przedsšdowej porady prawnej, wcale nie oczekujš, że na rynku pojawiš się kolejne biura, zakładane tym razem przez niedoœwiadczonych magistrów prawa, gdzie i tak trzeba będzie zapłacić za poradę prawnš marnej jakoœci. Obywatele oczekujš, a adwokatura od lat domaga się stworzenia systemu bezpłatnej pomocy prawnej na etapie przedsšdowym. Jesteœmy chyba ostatnim państwem Unii Europejskiej, gdzie takich rozwišzań prawnych jeszcze nie ma! Nie będę wchodził w kwestie niezgodnoœci projektowanych rozwišzań z konstytucjš, nie będę szafował argumentami o ochronie praw człowieka, nie będę wskazywał, że przeciwko planowanym rozwišzaniom protestujš w zasadzie wszystkie prawnicze zawody zaufania publicznego, międzynarodowe organizacje prawnicze, a także organizacje od lat zajmujšce się ochronš praw człowieka – za takie argumenty można zostać publicznie nazwanym oszustem i złodziejem. Powiem tylko, że wymiar sprawiedliwoœci to nie miejsce na nieprzemyœlane reformy, które mogš doprowadzić do koniecznoœci powtórzenia ogromnej iloœci procesów, w każdej sprawie, w której jako pełnomocnik brał udział magister prawa. Autor jest adwokatem, członkiem Naczelnej Rady Adwokackiej Więcej w serwisach: Opinie i analizy Aplikacje / egzaminy zawodowe    
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL