Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Opera Narodowa: Edita Gruberova jako królowa Elżbieta I

ROL
Edita Gruberova to artystka, która potrafi wyœpiewać wszystkie ludzkie emocje. W niedzielę wystšpi w Warszawie
Nie jest diwš, bo to słowo ostatnio wyœwiechtane, ale absolutnš primadonnš i wokalnym fenomenem. Rozpala namiętnoœci i spory, bez niej œwiat opery stałby się ubogi. Starannie dobiera miejsca występów. W Europie jest zaledwie kilka teatrów, w których można jš stale oglšdać: w Wiedniu, Monachium, Barcelonie. W 2013 r. po długiej przerwie wróci do Zurychu. Ostatnio dodała do tej listy Operę Narodowš. Podobno nie lubi nowojorskiej Metropolitan Opera, od lat tam nie œpiewała. Zobacz galerię zdjęć – Po prostu nie mam zbytniego respektu dla amerykańskiej publicznoœci – wyjaœnia "Rz" Edita Gruberova. – Oglšdałam kiedyœ w Nowym Jorku "Łucję z Lammermooru" i połowa widzów na parterze zaczęła wychodzić, gdy słynna Beverly Sills zakończyła scenę szaleństwa. Z poczštku myœlałam, że ogłoszono alarm pożarowy, a to ludzie wysłuchali popisowej arii primadonny i postanowili iœć do domu, nie czekajšc na finał z wielkš ariš tenora.
Zanim podbiła œwiat, musiała pokonać wiele trudnoœci, jej życie to historia biednego, słowackiego Kopciuszka, który zresztš kilka razy trafiał na bal, nim wreszcie stał się królowš. Dorastała przecież w biedzie na wsi pod Bratysławš w ciężkich powojennych latach. Ojciec (z pochodzenia Niemiec) miał winnice, które znacjonalizowano. W czasie wojny siedział w więzieniu za poglšdy komunistyczne, po wojnie skazano go na pięć lat, gdyż zaczšł krytykować nowš władzę. Jej nieprzeciętne zdolnoœci wokalne odkrył miejscowy pastor i przekonał rodziców, by wysłali córkę na studia do Bratysławy. – Profesor w konserwatorium powiedział, że będę œpiewaczkš mozartowskš, co potem udowodniłam – wspomina. – Ale jak każda młoda dziewczyna marzyłam, by być Traviatš, nie zdajšc sobie wtedy sprawy, jaka to niesłychanie ciężka rola. Po raz pierwszy szczęœcie uœmiechnęło się przed dyplomem, gdy w wieku 22 lat zadebiutowała, i to w "Traviacie" w Bańskiej Bystrzycy. – To był chyba najmniejszy teatr œwiata – œmieje się dzisiaj. Ale już dwa lata póŸniej pojawiła się na scenie Staatsoper w Wiedniu w popisowej roli mozartowskiej Królowej Nocy. Występ w tym jednym z najważniejszych teatrów Europy okazał się tak udany, że Edicie Gruberovej zaproponowano stały angaż. W 1971 r. z matkš i ówczesnym mężem opuœciła więc Czechosłowację i zamieszkała w Wiedniu. Następne lata przyniosły jednak dużo rozgoryczeń. Staatsoper nie miała dla niej ciekawych propozycji, inne teatry widziały w niej wyłšcznie Królowš Nocy. Zajęła się domem, urodziła dwie córki, ale przede wszystkim zagłębiała się w nowe role, liczšc, że ktoœ da jej kiedyœ szansę. Niekwestionowanš gwiazdš stała się, gdy w 1978 r. wystšpiła w Staatsoper w "Łucji z Lammermooru", a w następnych sezonach powtórzyła tę kreację w La Scali, londyńskiej Covent Garden, Metropolitan, w Berlinie, Monachium czy Zurychu. – Zrozumiałam, że odkryłam wreszcie mój œwiat – mówi "Rz". – Zaczęłam szukać, co mogłabym jeszcze zaœpiewać. Słuchałam dużo nagrań Montserrat Caballé, która wtedy była u szczytu formy i dzięki niej poznawałam kolejne opery belcanta. Dziœ jest jego absolutnš królowš. W operach Belliniego i Donizettiego bywa władczš monarchiniš: Elżbietš I, Mariš Stuart, Annš Boleyn lub wieœniaczkš Aminš czy Elvirš, która popadła w obłęd. Wszystkie bohaterki łšczy wielka, obezwładniajšca miłoœć. Ta tragiczka ma jednoczeœnie ogromny talent komediowy, co udowodniła choćby jako "Córka pułku". – Zawsze staram się interpretować sercem, a niezwykłoœć belcanta polega na tym, że pozwala ono wyrazić tak wiele emocji – mówi. – Pomaga mi w tym moje doœwiadczenie, w tej muzyce mamy wszystkie ludzkie uczucia: miłoœć, złoœć, pragnienie władzy, siłę, zdradę. Trzeba samemu sporo przeżyć, by umieć to przekazać œpiewem. To tylko jedna z tajemnic fenomenu, jakim jest Edita Gruberova. Od jej debiutu w wiedeńskiej Staatsoper minęło 41 lat, a ona co roku pojawia się na tej scenie. Bilety na jej przedstawienia znikajš w cišgu kilku godzin. W następnym sezonie wystšpi tam jako Elżbieta I w "Robercie Devereux". W koncertowym wykonaniu tego dzieła Donizettiego będzie jš mogła podziwiać w niedzielę publicznoœć w Warszawie. – Lubię opery, które kończy mocny finał z moim udziałem – mówi po warszawskiej próbie. W ostatniej scenie zrozpaczona Elżbieta I chce abdykować po egzekucji swego faworyta Roberta, którego sama zresztš skazała na œmierć. Jest artystkš o ogromnej œwiadomoœci własnego warsztatu, a wiedza połšczona z rozwagš pozwala jej nie tylko utrzymywać się tak długo w znakomitej formie, ale i rozwijać się. Przez lata namawiana do zaœpiewania "Normy" Belliniego i "Lucrezii Borgii" Donizettiego odmawiała, powtarzajšc, że nieprzekraczalnš granicš dla jej głosu jest Elżbieta I w "Robercie Devereux". I oto skończywszy szeœćdziesištkę obie te bohaterki włšczyła do repertuaru, odnoszšc kolejny sukces. Mam nadzieję, że tak jak wczeœniej Maria Callas i Montserrat Cabelle, przyczyniłam się do tego, iż belcanto przestało być traktowane jako muzyka gorszej kategorii – mówi. – Zaczyna się je cenić i słusznie, bo w tych operach każda nuta jest piękna i ważna. A potem dodaje z uœmiechem: – Mam w repertuarze 11 oper Donizettiego i niemal wszystkie Belliniego, ale niedawno opanowałam nowš rolę w jego operze "La straniera". Zadebiutuję w niej w przyszłym roku.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL