REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Taniec » Balet

Balet

Wacław Niżyński znów jest Polakiem

Jacek Marczyński 14-06-2011, ostatnia aktualizacja 14-06-2011 00:08
„Święto wiosny” Wacława Niżyńskiego  z 1913 r .  na scenie Opery Narodowej  w 2011 r.  jaKUB OSTAŁOWSKI
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
„Święto wiosny” Wacława Niżyńskiego z 1913 r . na scenie Opery Narodowej w 2011 r. jaKUB OSTAŁOWSKI

Genialnym „Świętem wiosny” zrekonstruowanym w Operze Narodowej spłacamy nasz dług wobec legendarnego tancerza

Ta premiera jest symbolicznym powrotem artysty, którego zawłaszczyli sobie Rosjanie za aprobatą świata. To prawda, że Wacław Niżyński urodził się w Kijowie, uczył się w Petersburgu, tam debiutował w carskim teatrze, a największe sukcesy odnosił w Baletach Rosyjskich Diagilewa. Jednak czuł się Polakiem.

Nam brakowało zaś chęci, by się starać o odzyskanie kogoś, po kim została jedynie legenda i trochę fotografii. Nawet gdy ćwierć wieku temu brytyjsko-amerykański duet Millicent Hodson i Kenneth Archer zrekonstruował jego słynne „Święto wiosny", baletu nie wystawiono w Polsce.

Doprowadził do tego Krzysztof Pastor i oto choreografia Niżyńskiego, która w 1913 r. zbulwersowała Paryż, doczekała się premiery w Warszawie. Sto lat to w sztuce kilka epok i rewolucji, ale  dziś jesteśmy w stanie w pełni ocenić geniusz Niżyńskiego.

Niżyński przewidział drogę, którą podąży balet w XX wieku

Igor Strawiński dał mu w „Święcie wiosny" muzykę pełną dysonansów i gwałtownych rytmów, odpychającą i zmysłową zarazem. A on wykreował pierwotny obrzęd, całkowicie zrywając z ówczesnymi kanonami tańca. W intuicyjny sposób przewidział drogę, którą podąży balet w XX wieku. Wymyślił krok z pięty, zastosował charakterystyczne skrzywienie sylwetek, a każdemu na scenie przypisał oddzielne zadania.

Kiedy dziś oglądamy to „Święto wiosny", odnajdujemy w nim pomysły wielu późniejszych choreograficznych sław. Utwierdza nas w tym przekonaniu inne „Święto wiosny" złączone z choreografią Niżyńskiego w jednym wieczorze. Zrealizował je w 1959 r. Maurice Béjart.

Jego balet także wywołał burzę. Ta choreografia będąca apoteozą nieskrępowanej, zmysłowej miłości zapowiadała rewolucję obyczajową lat 60. Ale Béjart oddał w niej hołd wielkiemu poprzednikowi, wprowadzając wręcz cytat z „Popołudnia fauna" Niżyńskiego.

Balet Béjarta zachwyca nadal karkołomnie trudną, a plastycznie piękną choreografią scen zbiorowych, witalnością mężczyzn, delikatnością tancerek. W warszawskiej premierze ta choreografia jest kulminacją wieczoru, gdyż Polski Balet Narodowy przygotował ją perfekcyjnie, a ozdobą są solowe role Anny Lorenc i Maksima Wojtiula. U Niżyńskiego razi niedopracowanie scen zespołowych, w pamięci pozostaje Magdalena Ciechowicz (Wybrana).

W programie do spektaklu wyliczono wszystkie sceniczne realizacje „Święta wiosny" od 1913 r., im bliżej naszych czasów, tym ich więcej. Pół wieku po Béjarcie przyszłaby więc pora na kolejne rewolucyjne dzieło. Nie da się tego jednak powiedzieć o choreografii Emanuela Gata uzupełniającej wieczór Polskiego Baletu Narodowego.

Izraelsko-francuski artysta zrealizował w 2004 r. spektakl dla piątki tancerzy, a chropawe brzmienia Strawińskiego zderzył z miękkim tańcem salsy. Dyrygujący czujnie  Łukasz Borowicz starał się więc znaleźć równowagę między tymi muzycznymi światami.

Pomysł Gata zaciekawia przez chwilę, na resztę zabrakło konceptu, bo też większość choreografów nowej generacji to twórcy jedynie krótkich form.

 

Przeczytaj więcej o:  Emanuel Gat, Kenneth Archer, Maurice Béjart, Millicent Hodson, Opera Narodowa, Polski Balet Narodowy, Wacław Niżyński, nbalet, prmeiera

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Trzeba mieć odwagę i wizję

Krzysztof Pastor mówi, że tam, gdzie kłócą się politycy, potrzebni są artyści. Pracuje więc w Warszawie i Wilnie – pisze Jacek Marczyński >>