Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Parada równości: zwišzki partnerskie gejów

Beata Zubowicz
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Po legalizacji zwišzków partnerskich zawsze przychodziły żšdania adopcji dzieci. Tak też zapewne się stanie w Polsce – pisze publicystka „Rzeczpospolitej".
Tegoroczna Parada Równoœci była wyjštkowo udana  – opisywała "Gazeta Wyborcza" w internetowym wydaniu sobotni przemarsz œrodowisk homoseksualnych przez Warszawę. "Kobiety przebrane w stroje pielęgniarek niosš transparent z hasłem "Homofobia jest uleczalna", na innym jest napis "Adoptujmy cały œwiat" oraz "Równe prawa, równe obowišzki". Do tego dużo balonów, pomalowane twarze, mydlane bańki i dużo fajnej muzyki. Stroje kolorowe, ale nie wulgarne". Rzeczywiœcie fajnie, europejsko i cool. Bo przecież geje "majš prawo do szczęœcia" – jak pisał w pištkowej "Rzeczpospolitej" Robert Biedroń, działacz organizacji homoseksualistów. Jasne, że majš. A ponieważ dziœ do szczęœcia potrzebna jest im rejestracja zwišzków partnerskich, nie dziw, że o niš walczš. Potrzebujš też wprowadzenia do szkół neutralnej œwiatopoglšdowo edukacji seksualnej, aktywnej walki rzšdu z przejawami dyskryminacji wobec mniejszoœci seksualnych oraz nowelizacji ustawy o ochronie praw zwierzšt.

Reguły gry

Czego zapragnš za rok? Bo to, że rozszerzš listę roszczeń, mamy jak w banku. Już to, zresztš niedwuznacznie, zapowiedzieli. – Oczekujemy od was dobrych ustaw – napominano polityków lewicy, którzy dwoili się i troili, by przypaœć działaczom gejowskim do gustu.
I nawet trudno się im dziwić. Polscy geje idš jak burza (na okreœlenie ich kampanii bardziej na miejscu byłoby chyba słowo "blitzkrieg"). To, co ich zachodnim kolegom zabrało dziesištki lat, oni załatwili w cišgu kilku. Stali się naprawdę wpływowš grupš, o której względy muszš się starać ważni politycy. Co prawda szlak wydeptali im działacze gejowscy ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej, którzy wypracowali skuteczne wzorce postępowania w batalii o przeoranie œwiadomoœci społecznej i o bezwzględnš akceptację. Wzorce skuteczne do tego stopnia, że w swoich kampaniach usiłujš kopiować je inne œrodowiska uważajšce się za uciemiężone mniejszoœci, np. ateiœci. Polskim gejom pozostało tylko trzymać się reguł gry i powoli zdobywać kolejne przyczółki. Okazali się nader pojętnymi uczniami.

Pałac w kolorach tęczy

Kiedy pod koniec lat 90. zaczynali swš publicznš działalnoœć, na ich pikiety przychodziło kilkanaœcie osób. "Wspomniane grupy sš w Polsce iloœciowo nikłe, na życie społeczne nie majš żadnego wpływu. Funkcjonujš na marginesie, jako subkultura, w postaci parunastu lokali rozrywkowych z transwestytami, paru stron internetowych i pism. Paradoksalnie, tylko w kręgach zwišzanych z tš subkulturš znaleŸć można nieliczne osoby, które się o prawa dla wszystkich homoseksualistów upominajš w sposób konsekwentny, kompetentny, powołujšc się na konwencje międzynarodowe" – pisał Piotr Osęka  w łzawym eseju opublikowanym w 2000 roku w "Gazecie Wyborczej". 1 maja 2001 roku ulicami Warszawy przeszła pierwsza parada. Udział wzięło w niej 300 osób. Z polityków był obecny tylko Piotr Ikonowicz, reprezentujšcy wtedy PPS, i Robert Biedroń, występujšcy jako działacz SLD. Paradę obsługiwał jeden samochód osobowy z nagłoœnieniem – wspomina portal Paradarownosi.pl 11 czerwca 2011 r. dla uczczenia parady w Warszawie władze miejskiej spółki zarzšdzajšcej Pałacem Kultury postanowiły, że zostanie on podœwietlony w kolorach tęczy.

Mistrzowska rola

Polscy geje i lesbijki zdobyli znamienitych protektorów. Wspiera ich œrodowisko "Krytyki Politycznej", ciepłe teksty na ich temat piszš znani publicyœci w "Gazecie Wyborczej" oraz innych mainstreamowych mediach, specjalnie dla nich œpiewajš modne piosenkarki, a widzom popularnych filmów i seriali do głów wbija się, jak miłymi sš ludŸmi. Majš swoje kluby (w niektórych "wypada" bywać, jeœli chce się należeć do postępowej elity), pisma i strony internetowe. Umiejętnie przygotowany coming out jest gwarancjš zaistnienia w popkulturze. Homoseksualiœci zajmujš w niej zresztš całkiem przyjemne miejsce. Obraz geja, jaki się wykształcił, to obraz osoby obdarzonej naturalnš inteligencjš, radoœciš życia i poczuciem humoru. Ważnym elementem jest też niewymuszony stosunek do nakazów i zakazów, którego nie należy mylić z rozwišzłoœciš. Od tego zaœ już bardzo blisko do pytania: dlaczego takim miłym paniom i panom nie pozwolić na zawieranie zwišzków partnerskich, skoro tak bardzo tego pragnš? Dlaczego nie skończyć z ich karygodnš dyskryminacjš? Bo słowa "gej" i "dyskryminacja" stały się niemal zwišzkiem frazeologicznym. Geje z natury rzeczy sš dyskryminowani. Przez wadliwe przepisy, niedoskonałš konstytucję, złych ludzi. Przy takim podejœciu na nic zdajš się tłumaczenia, że polskie prawo nie dyskryminuje homoseksualistów (wykazał to np.Tomasz Pietryga w tekœcie "Czego nie chcš wiedzieć geje", "Rz", 1.07.2009), nie gwarantuje im jedynie dodatkowych praw. To wielka różnica. Nie dla gejów jednak i nie dla ich obrońców – rozmowa na ten temat przypomina zresztš zwykle pogawędkę dziada z obrazem. Odgrywanie roli ofiary działacze homoseksualni opanowali bowiem po mistrzowsku. Współczucie zaœ może wiele zdziałać.

Adopcje w kolejce

Podobno już dziœ zwišzki partnerskie popiera 54 procent Polaków – taki wynik przyniósł sondaż sporzšdzony na zlecenie "GW". Koło wydaje się zamykać. Skoro ponad 50 procent Polaków nie ma nic przeciwko zwišzkom partnerskim, to politycy, nawet ci uchodzšcy do niedawna za prawicowych, także nic przeciwko nim mieć nie mogš. "Zbliżamy się do momentu, gdy zwišzki partnerskie byłyby do zaakceptowania przez większoœć w przyszłym Sejmie" – oznajmił kilka dni temu premier Donald Tusk, choć jeszcze nie tak dawno temu był temu pomysłowi przeciwny. Gorzej, że coraz mniej przeciw zdajš się mieć także niektórzy katoliccy hierarchowie. "Takie zwišzki z punktu widzenia cywilnego, dla ludzi, którzy nie sš wierzšcy albo majš jakieœ inne racje ku temu – mogš istnieć" – powiedział portalowi Fronda  biskup Tadeusz Pieronek. Jeszcze kilka takich oœwiadczeń i takich akcji edukacyjnych, a Polacy nie będš mieli nic przeciwko adopcji dzieci przez homoseksualistów. A nie łudŸmy się – ten postulat też się pojawi, i to szybciej, niż się tego spodziewamy. Wskazujš na to niezbicie doœwiadczenia innych krajów. A tam w swym buncie przeciwko tradycyjnej moralnoœci działacze homoseksualni wydajš się nienasyceni. Po legalizacji zwišzków partnerskich zawsze przychodziły żšdania adopcji dzieci. Po niej zaœ następujš kolejne, które – jak zauważył znany włoski filozof Rocco Buttiglione – majš wymusić bezwarunkowe uznanie ich zachowań za równorzędny i alternatywny styl życia. A że polscy działacze gejowscy czerpiš od swych zachodnich kolegów pełnymi garœciami, niedługo usłyszymy więc pewnie o pannie, której zabiorš koronę królowej pięknoœci, bo powie, że jej zdaniem małżeństwem jest zwišzek mężczyzny i kobiety (spotkało to miss Kalifornii Carrie Prejean), zamknięty zostanie jakiœ katolicki oœrodek adopcyjny, bo nie zechce oddawać dzieci parom gejowskim (dzieje się tak w Wielkiej Brytanii), przed sšdem stanie właœciciel pensjonatu (jak pewne małżeństwo z Kornwalii), który nie wynajmie pokoju parze homoseksualistów, albo ksišdz, który będzie tak nieostrożny, by podzielić się z wiernymi poglšdem, że homoseksualizm to grzech (ma to za sobš szwedzki pastor Ake Green). "Obecnie w Europie panuje terror politycznej poprawnoœci i karykatura tolerancji" – przestrzegał Rocco Buttiglione. Czy na pewno nasi politycy wiedzš, dokšd nas prowadzš?
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL