Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Zwišzki partnerskie jak małżeństwo

Dominik Owczarek
Rzeczpospolita
Należy umożliwić sformalizowanie zwišzku i korzystanie z przywilejów zbliżonych do tych przysługujšcym małżeństwom osobom homoseksualnym lub chcšcym prowadzić wspólne gospodarstwo domowe – pisze socjolog
Ustawa o zwišzkach partnerskich jest jednym z przejawów (w aspekcie prawnym) zmiany obyczajowej, która dokonuje się na naszych oczach w poczštkach XXI wieku w bloku krajów postsowieckich. W debacie publicznej stoi w jednym szeregu z kwestiš wprowadzenia parytetów w polityce (i ekonomii), zalegalizowania sztucznego zapłodnienia metodš in vitro czy poszerzenia prawa do aborcji. Zwolennicy ustawy o zwišzkach partnerskich w przeważajšcej częœci popierajš również te wymienione zmiany, większoœć przeciwników stoi w innym obozie. Po raz kolejny ta ustawa pokazuje rozbicie opinii Polaków i oœrodków kształtujšcych te opinie na dwie przeciwstawne frakcje.

Zbyt wšskie ramy

W debacie nad ustawš o zwišzkach partnerskich obóz konserwatywny obyczajowo akcentuje zmniejszenie roli instytucji małżeństwa, legalizację zwišzków homoseksualnych, brak obowišzków nakładanych na partnerów (w porównaniu ze zwišzkami małżeńskimi). Ten głos to głos zachowania status quo w kwestii obyczajowej.
Obóz liberalny obyczajowo natomiast stawia nacisk na korzyœci zwišzane z możliwoœciš wspólnego rozliczania się z podatków, dziedziczenia, otrzymywania renty, prawo do pochowania partnera czy odwiedzin w szpitalu, które do tej pory nie były dostępne (lub były utrudnione) dla osób żyjšcych w niesformalizowanych zwišzkach partnerskich. Ten głos to głos postępujšcej emancypacji. Wybór obozu w kwestii formalizacji zwišzków partnerskich jest wyborem funkcjonujšcym raczej na poziomie etycznym, kulturowym, lifestylowym niż na poziomie pragmatycznym czy zwišzanym z poczuciem sprawiedliwoœci. Oczywiœcie argumenty tego drugiego rodzaju pojawiajš się w dyskusji, ale operowanie nimi niewielu jest w stanie przekonać – z jednego i drugiego obozu. Chciałbym się opowiedzieć za emancypacjš, która odpowiada współczesnym (niezwykle dynamicznym) procesom społecznym i odrzucić strategię konserwujšcš nieadekwatnie do obecnych zmian obyczajowych zbyt wšskie ramy prawne. Emancypacja ta ma na celu nie tyle porzucenie dotychczasowych – silnie zakorzenionych w kulturze europejskiej – wzorców relacji między dwojgiem osób, ile rozszerzenie pola możliwych rozwišzań w tym względzie. W takiej perspektywie ustawa o zwišzkach partnerskich nie zagraża instytucji małżeństwa – jak sugeruje to Marek Domagalski w swoim wczorajszym artykule w „Rz„ („Przedwyborcza demolka małżeństwa") – a jedynie (aż!) dopuszcza i prawnie sankcjonuje inne formy zwišzków.

W luce prawnej

Bardzo często pojawiajšcy się argument ze strony konserwatywnej mówi, że adresatami tej ustawy sš przede wszystkim zwišzki homoseksualne. Zakres odbiorców jest jednak dużo szerszy – zwišzki homoseksualne sš w tym zbiorze mniejszoœciš. Ustawa sankcjonować będzie setki tysięcy par, jak się obecnie szacuje, a w przyszłoœci ich liczba z dużym prawdopodobieństwem będzie rosła. Akty prawne powinny odpowiadać na te aktualne potrzeby i przemiany społeczne, ale także przygotowywać grunt na przyszłoœć. W tej debacie należy się przyjrzeć, do kogo dokładnie adresowane sš proponowane przepisy. Sš to osoby, które z różnych względów majš niechętnš postawę wobec instytucji małżeństwa. Może ona wynikać np. z niewiary w trwałoœć małżeństwa, ze złych doœwiadczeń zwišzanych z małżeństwami w bezpoœrednim otoczeniu danej osoby, ze skostniałoœci praktyk społecznych, które się wišżš z małżeństwem, czy po prostu z brakiem akceptacji takiego stylu życia, w którym odgrywa się rolę żony/męża. Adresatami ustawy sš także osoby, które wolš mniej ograniczajšce formalnie zwišzki i które lepiej odpowiadajš ich życiowym wyborom. Ponadto jako zwišzek partnerski można wyobrazić sobie dwie osoby, które tworzš wspólne gospodarstwo domowe, ale łšczš je więzi czysto przyjacielskie. Powyżej opisane osoby składajš się na stale rosnšcš grupę. Pozostawienie ich w luce prawnej, między oficjalnym małżeństwem a traktowaniem jako niezwišzane jednostki, jest równoznaczne ze spychaniem ich do grupy osób niepełnowartoœciowych w œwietle prawa czy nawet dyskryminowanych (i tak jest ich już wystarczajšco dużo obecnie w Polsce). Marek Domagalski, powołujšc się na słowa adwokata Jerzego Naumanna, pisze, że „konsekwencjš takiej nowelizacji byłoby nie tyle sformalizowanie konkubinatu, ile bardzo poważne zdeprecjonowanie małżeństwa, które jest elementem ładu społecznego". Zdanie to wypowiedziane jest w języku używanym przez konserwatystów, jeœli by tylko zmienić słownik – dochodzi się do odmiennych wniosków.

Poszerzenie pola

Obrona rodziny jako podstawy życia społecznego jest ufundowana głęboko w konserwatywnym systemie wartoœci. Można wyobrazić sobie także inny język, którego podstawowym terminem jest nie tyle „rodzina", ile „jednostka". W takiej sytuacji prawo powinno stać na straży uprawnień jednostki, czyli osób wymienionych w powyższym akapicie. Jednostki tworzšce zwišzki partnerskie majš natomiast obecnie mniej uprawnień niż mšż czy żona. To, do jakich wniosków ostatecznie się dochodzi, jest konsekwencjš przyjęcia okreœlonego języka, a to z kolei jest zwišzane z systemem wartoœci, do jakiego jest się przywišzanym. Spór o zwišzki partnerskie jest niewštpliwym przykładem sporu wartoœci. Ustawa o zwišzkach partnerskich nie oznacza podważenia statusu małżeństwa. Jest to poszerzenie pola wyboru dla osób, które zastanawiajš się nad wejœciem w zwišzek małżeński Ponadto Domagalski – przytaczajšc wiele argumentów prawnych – wydaje się wygłaszać tezę: skoro nieformalne zwišzki w bardzo wielu przypadkach traktowane sš jak formalne małżeństwa (np. przejęcie wynajmu lokalu po zmarłym partnerze, dysponowanie wkładem pieniężnym na rachunku bankowym na wypadek œmierci, prawem do pochowania zmarłego partnera), to nie ma potrzeby ich legalizować. Z przytoczonych jednak argumentów należy wycišgnšć zgoła inny wniosek – skoro decyzje niezawisłych sšdów, mimo braku wyraŸnej podstawy prawnej, wskazujš na praktykę równego traktowania zwišzków formalnych i nieformalnych, to państwo powinno takš podstawę przygotować, aby usankcjonować istniejšcš praktykę. Co więcej, obecnoœć ustawy o zwišzkach partnerskich eliminuje niejasnoœci prawne, jakie pojawiajš się w przypadku zwišzków partnerskich, a w wielu przypadkach sprawia, że niektóre procesy nie muszš przechodzić drogi sšdowej, co jest oczywistš korzyœciš organizacyjnš i ekonomicznš (dla sšdu i partnerów). Zgodzić się trzeba, że dokładniejszej regulacji w ustawie wymagajš kwestie zwišzane z rozwišzaniem zwišzku partnerskiego oraz roszczeń ze strony osób trzecich. Te kwestie mogłyby być przedmiotem debaty i poprawek w procesie legislacyjnym. Proponowana ustawa zatem nie jest podważeniem statusu małżeństwa. Jest to poszerzenie pola wyboru dla osób, które zastanawiajš się nad wejœciem w zwišzek małżeński. Ustawa daje możliwoœć lepszego dostosowania rodzaju sformalizowanego zwišzku do ich stylu życia i wyborów życiowych (np. takie rozwišzanie może być bardziej korzystne dla osób, które nie planujš potomstwa).

Dać szansę wyboru

Ponadto możliwe stanie się sformalizowanie zwišzku i korzystanie z przywilejów zbliżonych do tych przysługujšcym małżeństwom dla osób homoseksualnych lub chcšcych prowadzić wspólne gospodarstwo domowe, które teraz nie majš takiej możliwoœci. Nie ma powodu, dla którego pary akceptowane przez najbliższe otoczenie społeczne i uznawane za trwałe zwišzki nie mogš nabyć formalnych uprawnień, jakie przysługujš innym – sformalizowanym parom. Ustawa da szansę wyboru między małżeństwem a zwišzkiem partnerskim. Niezwykle ważne – nie tylko dla dyskusji nad ustawš i jej póŸniejszego funkcjonowania, ale także dla budowania demokracji w Polsce – jest poddanie ustawy szerokim i niefasadowym konsultacjom społecznym. Taki proces dałby szansę na dostarczenie argumentów obu stron za lub przeciw konkretnym rozwišzaniom, co z dużym prawdopodobieństwem zwiększyłoby jej jakoœć. Bardziej istotne jest jednak w tym względzie dopuszczenie do głosu osób, które obecnie sš niepełnowartoœciowe w œwietle obowišzujšcego systemu prawnego. Autor jest ekspertem Instytutu Spraw Publicznych, doktorantem w Instytucie Socjologii UW
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL