Świat

Wysiedleni z Podlasia walczą o odszkodowania

– Możemy ubolewać nad tym, że po II wojnie światowej doszło do przesiedleń, ale niestety przesunięcia granic i związane z tym deportacje były autoryzowane przez wielkie mocarstwa i dotyczyły wielu narodów, także Polaków – powiedział „Rz" Robert Tyszkiewicz (PO), wiceszef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.
Rzeczpospolita, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Kongres Ukraińców Chełmszczyzny i Podlasia apeluje do władz Polski i Ukrainy o odszkodowania dla rodaków wysiedlonych w latach 1944 – 1946
– Walczymy o nadanie nam statusu prawnego oraz odszkodowania za straty moralne i materialne od wielu lat. Zwracaliśmy się w tej sprawie do wszystkich ukraińskich prezydentów. Nikt nas nie słyszy. Wszyscy są głusi – mówił „Rz" mieszkający w Równem szef kongresu Ołeksandr Borowyk. Chce, by wysiedlonych uznano za „naród deportowany". Organizacja oszacowała, ile może wynieść suma odszkodowania. – Cztery miliony hrywien (1,3 mln zł). Nikt jednak dokładnie nie wie, ile może być poszkodowanych. Ukraińscy naukowcy nie zajmują się tą sprawą, w przeciwieństwie do Polski, gdzie problemy wysiedlonych zostały rozwiązane – zaznaczył Borowyk.
Historycy przypominają, że sowiecka władza formalnie wypłaciła już rekompensaty wysiedlonym. – Były to jednak grosze. Odszkodowanie ma być przyzwoite, bo była to przymusowa deportacja. Ludzi zapędzano do kołchozów. Zabierano im majątki – mówił historyk Wołodymyr Borszczewycz. – Sowiecka propaganda głosiła, że była to akcja dobrowolna. Ale o jakiej dobrej woli można mówić, jeśli ukraińskie wioski rano okrążały wojska sowieckiej Polski, a wieczorem wszystkich wywieziono? – pytał. Kijowscy adwokaci, którzy zajmują się sprawami wysiedlonych, mówią, że liczba zainteresowanych otrzymaniem odszkodowania jest bardzo duża: może sięgnąć miliona osób.
Eksperci tłumaczą, że nawet gdyby deportowani otrzymali specjalny status, nie mogą liczyć na szybką pomoc materialną. – Mamy wiele grup społecznych, które w ostatnich latach utraciły nie tylko majątki, ale i żywicieli rodzin. Dotyczy to np. uczestników wojny ZSRR z Afganistanem czy usuwających skutki awarii w Czarnobylu, którzy ciągle czekają na odszkodowanie od państwa – uzasadniał analityk Ołeksandr Żołądż. Wysiedlenie Ukraińców do ZSRR nastąpiło w efekcie podpisania 9 września 1944 r. przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego umowy z rządem Ukraińskiej SRR o „ewakuacji obywateli polskich z terytorium USRR i ludności ukraińskiej z terytorium Polski". Nie było powiązane z organizowaną równolegle akcją „Wisła", w ramach której – głównie w 1947 r. – przesiedlono na północ i zachód kraju Ukraińców z południowo-wschodniej Polski. Jeśli chodzi o deportacje na Ukrainę, to do połowy 1945 r. dobrowolnie wyjechało 80 tys. osób. W sierpniu 1945 r. na tereny, z których przeprowadzano „repatriację", do tych, którzy nie chcieli wyjeżdżać, skierowano trzy dywizje wojska – wysiedliły one kolejnych 80 tys. osób. W 1946 r. zwiększone siły wojska doprowadziły do wyjazdu dalszych 250 tys. ludzi. Ogółem na Ukrainę trafiło ok. 480 tys. osób. – Możemy ubolewać nad tym, że po II wojnie światowej doszło do przesiedleń, ale niestety przesunięcia granic i związane z tym deportacje były autoryzowane przez wielkie mocarstwa i dotyczyły wielu narodów, także Polaków – powiedział „Rz" Robert Tyszkiewicz (PO), wiceszef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. – Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że nie może być mowy o żadnych odszkodowaniach ze strony polskiej, a jeśli środowisko wysiedlonych chce uzyskać wsparcie, to w ramach państwa ukraińskiego. masz pytanie, wyślij e-mail do autorów t.serwetnyk@rp.pl p.koscinski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL