Sztuka

O dziwnych uczuciach to pokaz w krakowskiej Galerii Zderzak

Monika Chlebek "Pokój hotelowy" (2010), tempera i olej na płótnie
Galeria Zderzak, Kraków
Krakowska Galeria Zderzak pokazuje prace młodych artystów obrazujących stany emocjonalne bez nazw – pisze Monika Małkowska
Mówią o nich: neosurrealiści – bo zajmują się tropieniem odczuć z pogranicza intuicji, olśnienia, przeczucia. Jak sześcioro autorów zaproszonych przez Zderzak do wystawy "O dziwnych uczuciach". Zobacz galerię zdjęć Pokaz dotyczy emocji wymykających się werbalizacji. Właściwie nieistotnych, nie mających wpływu na życiowe wybory. Doświadcza ich większość z nas, lecz mało kto o nich mówi. Głos w tej sprawie zabrała Karolina Gordon, estetka. Jej esej "O dziwnych uczuciach" – dowcipny, łączący filozoficzne rozważania z obserwacją pospolitości – towarzyszy aktualnej prezentacji.
Dodajmy, że to także dziwny moment dla galerii: podwyżka czynszu stawia jej szefów wobec trudnej decyzji – zamknąć firmę po ćwierć wieku działalności czy brać się za bary z nieprzychylną rzeczywistością? W chwili, gdy piszę te słowa, klamka jeszcze nie zapadła. Nie można jednak wykluczyć, że uczucia będą finałem dokonań salonu. Co jest w Zderzaku? Na ścianie wiszą dwa elementy damskiej bielizny, koszula nocna i gorset. Z daleka – powabne, połyskliwe. Ale gdy zajrzeć pod spód – ciarki po plecach: tkaniny inkrustowano tysiącami szpilek. Od spodu gęstwa igieł przywodzi na myśl osobliwe futro. Strój-tortura, przysparzający ewentualnej nosicielce więcej cierpień niż najtwardsza włosiennica. Może Erwina Ziomkowska, autorka kłujących kreacji, chce wyrazić cierpienia, na jakie współczesna cywilizacja skazuje przedstawicielki jej płci? Mają być piękne za cenę licznych wyrzeczeń, a do tego nie ujawniać krwawicy. Natomiast Łukasz Stokłosa męczy się, bo mu czegoś brakuje. Wystawia makietę pokoju stołowego w skali jak dla lalek. Dziwaczny salon. Nie dość, że mikroskopijny, to jeszcze cały w czerni, jakby przygotowany na upiorną ceremonię. Jednak najbardziej niepokojące są ubytki w elementach wystroju – brak połowy dwuskrzydłowych drzwi, w miejscu okna świeci dziura... Z kolei Monikę Chlebek dławi łóżkowa mara: wielki włochaty kłąb, przywalający pościel, sięgający sufitu. Złe sny czy nieudany seks? A może brak tegoż? Ciekawe: wielu artystów obrazuje te niedookreślone uczucia w zbliżony sposób – pod postacią ciemnej masy bez konturu, rozłażącej się na wszystkie strony wypustkami, mackami, kosmykami. Coś podobnego pojawia się na obrazach Dawida Czycza, którego praca znalazła się na okładce wspomnianego eseju Karoliny Gordon. Nasuwa mi się taki wniosek: niekonkretne uczucia stają się dziś najpowszechniejsze. Sądząc z aury prac – są dokuczliwe. I choć trudne do nazwania, możliwe do zobrazowania. To już coś. Wystawa czynna do 22 kwietnia  
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL