Żydzi i restytucja mienia: ostra odpowiedź dla Sikorskiego

aktualizacja: 30.03.2011, 20:26
Jeśli polski rząd mówi ocalonym z Holokaustu, że nie dotrzyma obietnic...
Jeśli polski rząd mówi ocalonym z Holokaustu, że nie dotrzyma obietnic, to musi to rodzić jakieś konsekwencje – mówi „Rz” Menachem Rosensaft. Na zdjęciu w 2005 roku w byłym nazistowskim obozie Bergen-Belsen
Foto: Reuters

Menachem Rosensaft ze Światowego Kongresu Żydów wzywa, by nie wydawać pieniędzy w Polsce

"Dopóki Polska nie uchwali poważnego prawa, które odpowie na roszczenia ofiar Holokaustu i ich spadkobierców, szeroko pojęta społeczność żydowska, a w szczególności ocaleni i ich rodziny, powinni powstrzymać się od wpompowywania dolarów w turystykę i w inne dziedziny polskiej gospodarki" – napisał Menachem Rosensaft, nowojorski prawnik, wykładowca i jedna z czołowych postaci Światowego Kongresu Żydów (WJC).
Tekst – najpierw opublikowany w tygodniku "The Jewish Week" – wywołał burzę, gdy na swoich stronach zamieścił go Światowy Kongres Żydów. W rozmowie z "Rz" Rosensaft podkreśla, że artykuł pisał tylko w swoim imieniu, jako syn polskich Żydów.
– Nie wzywam do bojkotu, bo w niego nie wierzę. Ale jeśli polski rząd mówi ocalonym z Holokaustu i ich potomkom, że nie dotrzyma obietnic składanych przez ostatnie 20 lat, to musi to rodzić jakieś konsekwencje – zauważa. I dodaje, że on i część środowiska żydowskiego uważają, że Polska nie może w takiej sytuacji "prosić o żydowskie wsparcie i żydowskie inwestycje".
Rząd ogłosił niedawno, że wstrzymuje prace nad ustawą reprywatyzacyjną. Powód: trudna sytuacja finansów państwa. W rozmowie z "Rz" Rosensaft zwraca też uwagę na "szokujące słowa" szefa MSZ Radosława Sikorskiego: – Sypie dodatkowo sól na ranę, mówiąc zasadniczo: nie patrzcie na nas, ale na USA, bo my już zapłaciliśmy.
Sikorski w połowie marca powiedział, że "Polska bardzo szczodrze oddała mienie komunalne żydowskie, natomiast jeśli chodzi o mienie różnych obywateli państw obcych, to Polska jeszcze w latach 60. podpisała tzw. umowy indemnizacyjne, w tym z USA, i wypłaciła wielomilionowe odszkodowania rządom tych krajów, w tym Stanom Zjednoczonym". Odniósł się w ten sposób do apelu o zwrot mienia żydowskiego, który wystosował sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów Michael Schneider, a poparł Departament Stanu USA.
Rosensaft mówi jednak, że ta umowa dotyczyła tylko tych osób, które były amerykańskimi obywatelami w momencie utraty mienia, a nie tych, które stały się nimi dopiero potem.
Prof. Bohdan Szklarski, amerykanista z Collegium Civitas w Warszawie, przekonuje, że rząd powinien ostrożniej wypowiadać się w kwestiach żydowskich.
– Mimo że Sikorski merytorycznie miał rację, to trochę go poniosło. Kwestia żydowska to delikatny temat, tak jak prawa kobiet i mniejszości. Trzeba się zastanowić, zanim coś się powie, bo w amerykańskich organizacjach żydowskich też są radykałowie, którzy na takie wypowiedzi reagują bardzo ostro – stwierdził prof. Szklarski.
Prof. Edward Haliżak, dyrektor Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW: – W ostatnim czasie następuje radykalizacja oskarżeń wobec Polski. Tymczasem nie może być mowy o odpowiedzialności zbiorowej. W konkretnych przypadkach, gdy są dokumenty i bezpośredni spadkobiercy, sprawy powinny rozstrzygać polskie sądy.
Jego zdaniem "w tej dyskusji w jednym szeregu stawia się sprawców Holokaustu, reżim hitlerowski i Polaków". – Jest to merytorycznie i moralnie niedopuszczalne – uważa.
Co na apel Rosensafta Radosław Sikorski? – Nie ma rozróżnienia w procesie restytucyjnym. Sądy nie wiedzą, jakie kto ma wyznanie czy narodowość. O ile wiem, setki spraw skończyły się zwrotem mienia czy rekompensatami. Niezmiennie zachęcamy do korzystania ze ścieżek prawnych otwartych niezależnie od narodowości czy wyznania – mówił szef polskiej dyplomacji.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE