Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Bajkał znaczy bogate jezioro

Rzeczpospolita
Kiedy po pięciu dniach podróży pocišg staje w Siewierobajkalsku, trudno stšpa się po ziemi. Energii dodaje jednak myœl, że sławne jezioro jest zaledwie pięć minut marszu od dworca
Zostawiam ciężki plecak w przechowalni. Na rozstaju dróg pytam przechodnia, jak dostać się nad jezioro. – Tu wszystkie drogi prowadzš do Bajkału – słyszę w odpowiedzi. Północy brzeg œwiętego morza, jak nazywali Bajkał Buriaci, jest urozmaicony. W większoœci tworzš go kamieniste, rzadziej piaszczyste, plaże. Ale nie brak też urwistych klifów, z których rozpoœciera się widok na dwa pasma górskie ograniczajšce wody jeziora z zachodu (Góry Bajkalskie) i wschodu (Góry Barguzińskie). Œcieżka wiodšca z dworca wychodzi na górujšcy nad plażš pagórek, u stóp którego kšpie się i opala wesoły tłum. Woda w wielkim jeziorze – długim na 665 km, głębokim na ponad 1637 m – bardzo wolno zmienia temperaturę, nawet latem jest więc chłodna. W oddalonych od brzegu miejscach nigdy nie ma więcej niż 8 st. C.
Teraz jednak jest sierpień, upał prawie 30-stopniowy, toteż w jeziorze pełno ludzi. – Nie zimno? – zagaduję grupkę kšpišcych się nastolatek. – Tu zimno jest tylko zimš! – odpowiadajš ze œmiechem opalone dziewczęta i zapraszajš na wędzonego omula.

Omul drugiej œwieżoœci

Omul to ryba słodkowodna z podrodziny siei. Natasza i Masza zapewniajš, że ten bajkalski jest endemicznym podgatunkiem występujšcym tylko w tym jeziorze i majšcym niepowtarzalny smak. Ponoć najsmaczniejszy jest surowy, nieco solony i odczekany. Odczekany, bo Sybiracy zostawiajš œwieżš rybę na jednš dobę w piwnicy. Żeby skruszała.Nie gorszy jest też omul wędzony. Na zimno lub na ciepło. Na ciepło podawany jest tuż po uwędzeniu, jeszcze soczysty. Te, które właœnie pochłaniamy, wygrzewajšc się na piasku, sš wędzone na ciepło i faszerowane liœciem laurowym, koprem i cebulš. – Wspaniały ten wasz omul – zachwalam syberyjski obiad, sięgajšc po trzeciš rybę.

Jak 100 lat temu

Ministerstwo Ochrony Œrodowiska Buriacji, w granicach której leży większoœć linii brzegowej Bajkału, podaje, że co roku latem prawie cztery miliony turystów odwiedzajš jezioro. Jednak, mimo że jest lato, przez następne tygodnie wędrówki nad jeziorem spotkam ich zaledwie kilku. Turystycznie zagospodarowany jest tylko południowy brzeg. Na północy sš wszystkiego trzy miejscowoœci. Z wyjštkiem odcinka, na którym blisko brzegu biegnš tory Bajkalsko-Amurskiej Magistrali (BAM), krajobraz wyglšda tu tak, jak 100 i więcej lat temu.Szczególnie malowniczy jest północno-zachodni fragment wybrzeża – urwiska i klify, przez które tu i ówdzie przeciskajš się uchodzšce do Bajkału rzeki. Moim celem jest jedna z nich: Kurkuła. Idšc z jej biegiem w górę, można dostać się na najwyższy szczyt Gór Bajkalskich – Górę Czerskiego. To mój plan na sierpień. – My wolimy piasek i wodę – wyjaœniajš bajkalskie nimfy.

Polscy zesłańcy

Sympatyczne Sybiraczki nie wiedzš, kim był Jan Czerski, polski geolog zesłany na Syberię za udział w powstaniu styczniowym, którego imieniem nazwano na Syberii nie tylko dwa szczyty, lecz i pasmo gór w Jakucji. Opowiadam im krótko o innych polskich zesłańcach: Benedykcie Dybowskim, który badał Bajkał, Aleksandrze Czekanowskim, który zajmował się tu geologiš i botanikš, i o jakuckich etnografach: Wacławie Sieroszewskim i Edwardzie Piekarskim. Szkoda, że w rosyjskich muzeach i przewodnikach Polacy nierzadko występujš jako Rosjanie.Żegnam się poœpiesznie z Maszš i Nataszš i biegnę do autobusu.Sędziwy pojazd marki Kraz odjeżdża spod dworca co godzinę. Za 28 rubli można dostać się nim do Niżnego Angarska (30 km). Bołot, kierowca i kasjer zarazem, pochodzi z Uzbekistanu. Choć mieszka w Siewierobajkalsku już 25 lat, słabo mówi po rosyjsku. Kiedy 30 lat temu budowano w tych okolicach kolej, cały Sowieckij Sojuz walił na północ. Dawali pracę i mieszkania. Po skończeniu budowy częœć ludzi została. Dlatego w Siewierobajkalsku można dziœ spotkać Uzbeków, Kirgizów, Azerów, Gruzinów, Ormian, Tatarów. – Po południu koniecznie idŸ na bazar – radzi Bołot. – Tam połnyj internacionał!

Postój na zdjęcia

Obiecuję sobie, że tuż po powrocie odwiedzę rynek. To prawdopodobnie najciekawsze miejsce w tym mieœcie, które w centrum przypomina nieco krakowskš Nowš Hutę. Z pudełek betonowych bloków mieszkalnych, ustawionych jak na makiecie wzdłuż głównej ulicy, odpada tynk i kawałki dachu. Choć budowano je niedawno, bo pierwszy obóz budowniczych BAM stanšł tam w 1974 r., widać tu sowieckš bylejakoœć. Bołot nazywa to pokazuchš: – Cały BAM na poczštku to była pokazucha. Pocišgi niby jeŸdziły, ale nie szybciej niż 30 km na godzinę, bo tory się ledwo trzymały kupy. Ale można było krzyknšć na cały Sowieckij Sojuz, że BAM zbudowany!Z drugiej strony trudno uwierzyć, że 24 lata temu w miejscu, gdzie stojš dziœ bloki, rósł las. Tajga, taka sama, jakš oglšdam w drodze do Niżnego Angarska. Chyba trudno o bardziej malowniczy kawałek œwiata niż ten fragment wybrzeża Bajkału. Wciœnięta między góry a wodę droga przypomina raczej trasę turystycznš albo platformę widokowš aniżeli zwykłš dwupasmówkę. Miejscami skały prawie spychajš autobus do wody. Większoœć widnokręgu tworzš postrzępione górskie szczyty, a pozostała jego częœć to Bajkał. Woda ma tu kolor nieba, tak że miejscami trudno odnaleŸć linię horyzontu, bo zlewa się bladym błękitem. W autobusie jadš raptem trzy osoby, nikt więc nie ma nic przeciwko mojej proœbie i autobus zatrzymuje się na chwilę. Mam dwie minuty na zrobienie zdjęcia. Po półgodzinnej podróży jesteœmy w Niżnym Angarsku, stolicy rejonu siewierobajkalskiego Republiki Buriacji.

Wiekowy Niżny Angarsk

– Sam Niżny Angarsk jest niczym skansen – zaczyna swojš opowieœć Nina Kirsientiewna, dyrektor muzeum w Angarsku. Ma rację. Ulice i aleje drewnianych domów o ozdobnych okiennicach (tzw. naliczniki) przenoszš w XIX wiek, w œwiat carskiej Rosji i zsyłki. Niektóre zagrody majš prawie 100 lat.– Ktoœ, kto ogranicza wędrowanie po północnym Bajkale do Siewierobajkalska, wyjeżdża stšd z wrażeniem, że historia zaczęła się tu dopiero wraz z przyjœciem kolei – żali się starsza kobieta. Siewierobajkalsk zbudowano raptem 25 lat temu, a przecież ludzie mieszkali tu wieki wczeœniej.Jednymi z pierwszych, którzy gospodarowali w górskiej tajdze nad Bajkałem, byli Ewenkowie. – Ewenków, a na południu także Buriatów, zastali ruscy kozacy i osadnicy w XVII wieku – wyjaœnia pani Nina. Stare przedmioty, fotografie i frapujšca opowieœć jeszcze bardziej działajš na wyobraŸnię niż drewniane uliczki Angarska. – Stare jest piękne – zgadzamy się na pożegnanie.W muzeum dowiaduję się też, że kilka kilometrów na wschód od Angarska, w górach, leży ewenkijska wioska Chołodnaja. Ewenkowie to jeden z rdzennych syberyjskich ludów. Różne ich grupy zajmowały się polowaniem, połowem ryb, hodowlš renów i koni. Choć Syberia to częœć Rosji, o tym, że kiedyœ rosyjska nie była, œwiadczš ewenkijskie i buriackie nazwy tutejszych rzek i miejscowoœci: Kurkuła, Goudżekit, Dżylinda... no i sam Bajkał. Bajkał to jednak ani ewenkijskie, ani buriackie słowo.

Foka w jeziorze

Nie tylko te dwa narody zamieszkiwały niegdyœ brzegi jeziora. Od X do XII wieku żyli nad Bajkałem Kurykanie, przodkowie Jakutów. W ich języku słowo Bajkał oznaczać miało bogate jezioro. Ciekawe, że po jakucku wyrażenie bogate jezioro do dziœ brzmi bardzo podobnie do słowa Bajkał – baaj kiuel. Kurykanie odeszli tam, gdzie dziœ mieszkajš Jakuci, daleko na północny wschód od œwiętego morza, lecz nazwa została.Trudno o bardziej trafnš nazwę dla jeziora, w wodach którego żyje aż 1550 gatunków zwierzšt! Samych ryb występuje tu aż 50 gatunków, a połowy z nich nie spotyka się nigdzie indziej na Ziemi. Tylko tutaj możemy spotkać jedynš znanš słodkowodnš fokę – nerpę bajkalskš. W końcu tylko tutaj występuje przedziwna ryba bez łusek, o przezroczystym ciele i pomarańczowych oczach – gołomianka. Fakt, że jest rybš żyworodnš, znany jest dziœ œwiatu dzięki polskiemu przyrodnikowi Benedyktowi Dybowskiemu. W drodze powrotnej do Siewierobajkalska znów jadę autobusem Bołota. Mówię mu, że maszyna wyglšda jak muzealny eksponat. – Pozory mylš – odpowiada. Kraz to autobus przeznaczony do pracy na północy. Ma podwójne szyby, trzy „piece”, uszczelniane drzwi i minimalnš liczbę okien. Zimš temperatura rzadko tu spada poniżej 40 stopni. – Nie jest tak zimno jak w Jakucku, bo jezioro oddaje nagromadzone latem ciepło – tłumaczy sympatyczny Uzbek. Jednak kiedy ludzie podróżujš autobusem, a na zewnštrz 35 stopni mrozu, musi być w nim ciepło. Zatrzymujemy się tuż przy bazarze.

30 centymetrów przyjemnoœci

Na niewielkim placyku różnorodnoœć nie tylko owoców, ryb, mięsa, papierosów, lecz i typów antropologicznych. Sš Buriaci, przypominajšcy Mongołów, Gruzini o potężnych nosach i ciemnych twarzach, Kirgizi, a może Uzbecy, o skoœnych oczach i wystajšcych koœciach policzkowych. I oczywiœcie Rosjanie. – Eto szto takoje u was? – pytam babuszkę sprzedajšcš tajemnicze nasiona. – Kiedrowyje orieszki – wyjaœnia i goœcinnie sypie mi garœć na spróbowanie. Twarda skorupka kryje miękkie, tłuste żywiczne nasionko. Dziękuję babuszce za przysmak, ale za chwilę wciska mi jeszcze coœ, co przypomina polskš krówkę, a co nazywa smołš. Smoła okazuje się żywicš modrzewia syberyjskiego, którš Sybiracy żujš jak gumę. Rzeczywiœcie: z poczštku twarda, po chwili daje się żuć. Kiedy się żegnam ze sprzedawczyniš, ujęty syberyjskš goœcinnoœciš, babuszka zaskakuje mnie komunikatem: – Razem będzie 45 rubli. Wœród setek stoisk uwagę zwracajš te z warzywami i owocami. Szczególnie dużo jest arbuzów, nie brakuje bananów, kiwi, jabłek. Owoce sprowadzane sš z Chin, z europejskiej częœci Rosji, z Kaukazu. Ale wszelkie jagody: borówka bagienna, brusznica i czarna jagoda sš z Syberii i majš odpowiednie do kraju pochodzenia rozmiary: sš ogromne. Ciekawe, że w warunkach krótkiego syberyjskiego lata, zapewne w cieplarniach, Sybirakom udaje się też hodować marchew, cebulę i truskawki. Do najokazalszych stołów na bazarze należš naturalnie te z rybami. Kolejny raz nie mogę sobie odmówić omula. – WeŸ tego, ma z 30 cm długoœci. 30 cm przyjemnoœci, a tylko 30 rubli – œmieje się sprzedawca.

Boys, boys, boys

O zmroku odbieram plecak z przechowalni i postanawiam poszukać ustronnego miejsca pod namiot. Na plaży dudniš nieœmiertelne w Rosji przeboje Modern Talking i Sabriny: dyskoteka. Siadam na chwilę przed namiotem. – Jak tam na Bajkale?! – przekrzykujšc potężne głoœniki, ryczš do mnie sšsiedzi. – Głoœno! – odpowiadam. Ale chyba nie słyszš. Dyskotekowy łomot wygania mnie kilka kilometrów od plaży, w kierunku przystani, skšd w œwięte morze wypływajš kutry. Rozbijam namiot poœród modrzewi, tuż nad brzegiem Bajkału. Zasypiam przy szumie fal i dobiegajšcym z daleka: „Boys, boys, boys...”. Rano budzi mnie warkot silnika. Rybacki kuter tnie gładkš taflę wody. Okazuje się, że przystań jest tuż obok, dużo bliżej, niż myœlałem.W cišgu pół godziny jestem na molo i kluczę poœród rdzewiejšcych kadłubów. Na Cypel Kotielnikowski, za którym leży Kurkuła, idzie dziœ tylko jedna łajba. Bilet aż 3 tys. rubli, czyli około 300 złotych. Widzšc mojš zmartwionš minę, kapitan myœli chwilę i pyta: – Rybu poczistit”, umiejesz? Oczywiœcie, że umiem! Jeszcze jak! Staje więc układ między nami: za wypatroszenie dwóch skrzynek omuli i lipieni mogę płynšć bezpłatnie.Jeszcze dziœ wieczorem będę w górach. Jak się okaże, ze sporym zapasem solonych lipieni w plecaku.

Transport wewnętrzny

Rosyjscy włóczędzy, jakich spotykałem na Syberii, potrafiš zatrzymywać na stopa nawet barki i małe statki na Lenie i Jeniseju, a mistrzowie w cišgu dwóch tygodni docierajš w ten sposób z Moskwy do Ułan Ude w Buriacji. Nie polecałbym jednak autostopu w Rosji. Poruszanie się po kraju tak ogromnym (sama Jakucja jest dziewięciokrotnie większa od Polski) jest bardzo trudne, trzeba korzystać z kolei bšdŸ samolotów. Kolej jest szczególnie ważna na Zabajkalu, bo dzięki czterem tysišcom kilometrów BAM można dotrzeć do ogromnych obszarów górskich.Tam, gdzie nie ma kolei, bywajš drogi, jednak latem często nieprzejezdne. Dlatego na Syberii tak popularny jest samochód Ural – potężna ciężarówka o wysokim zawieszeniu, wyposażenie niejednego myœliwego. W głuchych zakštkach przyjdzie nam więc wynajšć samochód bšdŸ wędrować pieszo. Cena wynajmu jest nie do przewidzenia.W pobliżu dużych miast zawsze zorganizowany jest transport, tak autobusowy, jak i kolejowy. Generalnie dużo bardziej zagospodarowana jest południowa częœć Syberii. Północ można odwiedzać tylko drogš powietrznš bšdŸ na renach.

Warto wiedzieć przed wyjazdem

Na Syberię, tak jak w ogóle do Rosji, opłaca się zabierać euro i tam wymieniać na ruble. 1 euro = 35,3 rubla. W dużych miastach dostęp do gotówki umożliwiajš bankomaty pojawiajšce się również w małych miejscowoœciach odwiedzanych przez turystów.Różnica czasu: Moskwa plus dwie godziny, Nowosybirsk plus trzy godziny, Irkuck plus pięć godzin, Jakuck plus osiem godzin, Kamczatka plus dziewięć godzin. Internet jest dostępny w większych miastach na poczcie bšdŸ w kafejkach. W pobliżu dużych miast działajš też telefony komórkowe.Jeżeli chce się dzwonić do Polski, należy pytać nie o pocztę, lecz o pieriegowornyj punkt, skšd dzwonimy, płacšc z góry. Te dwie służby pracujš oddzielnie, nie należy szukać telefonu na poczcie. Chyba że poszukujemy automatu na kartę (taksofon).

Sylwetka

Michał Ksišżek jest absolwentem leœnictwa na SGGW i kulturoznawstwa na UW. Od lat podróżuje po pustkowiach wschodniej Syberii, poznajšc historię i język Jakutów i Ewenków. Pasjonujš go tajniki wolnego wypasu renów, ich wpływ na życie Tunguzów, jak dawniej nazywano Ewenków. W chwilach wolnych pasie własne stado w górach Udokan na Zabajkalu. Pilotuje też wyprawy Klubu Podróży Horyzonty na Syberię.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL