Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Praca w TVP po fałszywym e-mailu z Kancelarii Prezydenta

Paweł Miter miał w TVP poprowadzić program publicystyczny skierowany do ludzi w wieku 25 – 35 lat
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
25-latek dostał kontrakt na 39 tys. zł i program. Wystarczył fałszywy e-mail z Kancelarii Prezydenta
27 listopada 2010 r. Nowa wiadomoœć w skrzynce pocztowej ówczesnego prezesa TVP Włodzimierza Ławniczaka. Jako nadawca wpisany jest: Jacek Michałowski, szef Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego. „Wielce Szanowny Panie Prezesie, Powyższego maila kieruję do Pana na proœbę Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Nietypowa forma, ale jakże nietypowa jest też proœba". Zaczyna się e-mail, w którym mowa jest o potrzebie stworzenia programu, gdzie „forum do wypowiedzi miałoby w całoœci młode pokolenie (od 25- do 35-latków), które w Polsce interesuje się sytuacjš społecznš, politycznš itp.". Jest też wyraŸna sugestia, kto miałby taki program stworzyć. „Pan Prezydent chciałby zwrócić Pana uwagę i Telewizji Publicznej na osobę młodego dziennikarza z Wrocławia Pawła Mitera, który ma pomysł na tego typu program. Pan Prezydent chciałby, by ktoœ z kierownictwa TVP spotkał się z tym młodym człowiekiem i poczynił z nim ustalenia co do możliwoœci powstania tego typu programu". Nadawca nalega, żeby „jeszcze przed końcem tego roku zaszła możliwoœć podpisania z Panem Pawłem Miterem intratnej umowy na stworzenie programu będšcego jego autorskim pomysłem wypracowanym razem z Telewizjš Polskš". Na koniec „Kancelaria prosi też o całoœciowš dyskrecję w sprawie podjęcia współpracy Pana Pawła z Telewizjš Polskš". E-mail zawiera błędy ortograficzne.
Paweł Miter ma 25 lat. To absolwent politologii Uniwersytetu Wrocławskiego. W 2006 r. krótko współpracował z TV 4. Potem pracował w firmie windykacyjnej. Nikt w TVP nie wie jeszcze, że nie jest dziennikarzem, a e-maila w jego sprawie nie napisał żaden pracownik Kancelarii Prezydenta. To sam Miter zarekomendował się do pracy, podszywajšc się w Internecie pod Jacka Michałowskiego. Z jakim skutkiem?

Żeby program był fajny

Jeszcze tego samego dnia Ławniczak odpowiedział na wiadomoœć. Stwierdził, że „jest zainteresowany projektem", ale z uwagi na jego nieobecnoœć w najbliższych dniach (właœnie wybierał się do szpitala) prosił, aby całš sprawę pilotował Marian Kubalica, dyrektor biura zarzšdu TVP, „który został ze sprawš zaznajomiony". Trzy dni póŸniej Paweł Miter prowadzi korespondencję już z Kubalicš. W e-mailu dyrektor zapewniał go: „Skontaktuje się z Panem mój sekretariat i zaproponuje termin spotkania". Pierwsze odbyło się szybko – 1 grudnia 2010 r. Marian Kubalica: – O załatwienie sprawy Pawła Mitera, jednej z wielu przekazanych mi przed jego udaniem się do szpitala, z którego już nie wrócił, poprosił mnie œp. prezes Ławniczak. Spotkałem się z Miterem, opowiadał o pomyœle na program. Rozmawialiœmy również o umowie, która obowišzywałaby na czas ewentualnego przygotowywania programu. To standardowa procedura. Przekazałem sprawę do załatwienia przedstawicielom Jedynki i agencji producenckiej.     Paweł Miter: – Na pierwszym spotkaniu z Kubalicš padły słowa, że tutaj można wszystko załatwić. Przestrzegał mnie, żeby program był fajny, jeœli chciałbym, aby ukazywał się dłużej niż jeden sezon. W tym czasie dowiedziałem się, że prezes Ławniczak jest w szpitalu, ale o wszystkim jest informowany na bieżšco. Na drugim spotkaniu pan Kubalica przedstawił mi Andrzeja Jeziorka, szefa Agencji Produkcji Telewizyjnej TVP. Zawsze jeœli mnie komuœ przedstawiał, to używał jednego i tego samego sformułowania: „to jest człowiek z Kancelarii Prezydenta". To zdanie prawie zawsze padało. Strasznie mnie to bawiło i jednoczeœnie trochę przerażało.

17 tys. zł. Miesięcznie?

Od 10 grudnia 2010 r. w zwišzku z poważnš chorobš Ławniczaka obowišzki prezesa TVP pełnił Bogusław Piwowar, kojarzony z lewicš członek rady nadzorczej telewizji. Kubalica, tak jak prezes TVP, otrzymał wiadomoœć e-mailem przysłanš rzekomo z adresu Michałowskiego. W czasie gdy Miter przychodzi na kolejne spotkania w TVP, Kubalica koresponduje z nadawcš z Kancelarii Prezydenta. 14 grudnia odbiera wiadomoœć z sugestiš, by „TVP podpisała z panem Miterem jakšœ umowę poczštkowš, zawartš na czas tworzenia programu" i dalej, że „w ustaleniach Pana Prezydenta z p. Pawłem nakreœlono okres umowy od grudnia tego roku (jeszcze przed œwiętami) do marca nowego roku za wynagrodzeniem nie mniejszym jak na warunki medialne ok. 17 tys. zł (brutto)". W odpowiedzi na tę propozycję Kubalica pyta: „Czy kwota 17 tys. to ma być wynagrodzenie za cały okres od grudnia do marca, czy też ma to być wynagrodzenie miesięczne?". Zastrzega, że w tym drugim przypadku byłaby to kwota „daleko odbiegajšca od praktyk płacowych obowišzujšcych w TVP SA przy tego typu współpracy". Ostatecznie stanęło na kwocie 13 tys. zł brutto miesięcznie. – Panowie Kubalica i Jeziorek zapewnili mnie, że jak program ruszy, to za każdy odcinek programu dostanę dodatkowo ok. 5 – 7,5 tys. zł – opowiada Miter.

Auto z kierowcš

4 stycznia 2011 r. Andrzej Jeziorek podpisuje z Miterem umowę o dzieło na okres trzech miesięcy. Opiewa na 39 tys. zł. „Rz" dysponuje jej kopiš. – Podczas podpisywania umowy byli obecni Marian Kubalica, Andrzej Jeziorek, na chwilę wpadł też Jacek Snopkiewicz (dyrektor biura koordynacji programowej TVP – red.) – mówi Miter. – Rozmawiałem o panu Miterze z prezesem Ławniczakiem tuż przed odejœciem prezesa do szpitala. Nie było czasu na szczegóły, więc powiedział mi, że przekazuje sprawę Marianowi Kubalicy.  Z panem Miterem spotkaliœmy się kilka razy, skierowałem go do redakcji publicystyki TVP 1 do Przemysława Wojciechowskiego, od którego dostałem sygnał, że możemy spróbować przygotować propozycję programu i wtedy doszło do podpisania umowy – tłumaczy „Rz" Jeziorek. Według relacji Mitera w dniu podpisania umowy miał zapytać, czy ktoœ może go podrzucić, bo spieszy się na spotkanie do Kancelarii Prezydenta, a musiałby długo czekać na taksówkę. – Dostałem samochód z kierowcš. Biały ford mondeo z napisem TVP. Potem kilkakrotnie dostawałem do dyspozycji auto z kierowcš – twierdzi Miter. – Pamiętam, że raz poprosiłem o podrzucenie na zakupy do Galerii Mokotów. Cišgle sprawdzałem, na ile mogę sobie pozwolić, gdzie jest granica. Czasem było to doœć zabawne, że grono poważnych panów w garniturach nadskakuje gówniarzowi w trampkach i bluzie z kapturem. Paweł Miter wysłał do TVP e-mail z serwisu, w którym można się podszyć pod dowolnego nadawcę Miter opowiada też, że samochód z kierowcš nie był jedynym przywilejem. – Niemal od razu dostałem VIP-owskš przepustkę – mówi. – Nawet pani, która mi jš wyrabiała, była zdziwiona, że mam tak szeroki dostęp. Dzwoniła przy mnie, żeby się upewnić, że to nie pomyłka, bo standardowe wejœciówki sš inne. W jednym z e-maili Jeziorek instruuje Mitera, żeby zaznaczył w rozmowie z jego asystentkš w sprawie przepustki, że „musi mieć wejœcie w strefy studia, montażu i Placu Powstańców, a także na piętro biura zarzšdu, TVP1, TVP2, w budynku B". Jeziorek twierdzi, że przepustka była standardowa: – Miał dostęp tam, gdzie musiał się móc poruszać, pracujšc przy programie. Nic w tym nadzwyczajnego. Nie miał żadnego samochodu z kierowcš. Może ktoœ go kiedyœ grzecznoœciowo gdzieœ podwiózł. Miter dodaje, że nikt w TVP nigdy, także podczas podpisywania umowy, ani razu go nie wylegitymował. – Wszystkie dane podawałem z pamięci. PESEL i NIP miałem zapisane w telefonie – relacjonuje. – Efekt tego jest taki, że mój adres w dowodzie jest inny niż ten na podpisanej z TVP umowie. Ale nikt tego nie wyłapał, bo nikt na oczy nie widział żadnego mojego dokumentu. Mogłem im podać całkowicie fikcyjne nazwisko.

Poprosić pana prezydenta

Na jednym ze spotkań, jak relacjonuje Miter, pojawił się także wštek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Od grudnia trwał tam decyzyjny pat w zwišzku z wyborem nowych władz telewizji publicznej. Wynikał on ze sporu pomiędzy SLD i PO. – Pamiętam, że miałem już wychodzić i pan Kubalica poprosił, żebym jeszcze na chwilę usiadł. Powiedział mi, że jest problem, bo Jan Dworak (szef KRRiT – red.) strasznie sarka na zarzšd, nie wyraża zgody, nie chce się dogadać i czy ja mógłbym poprosić pana prezydenta, żeby może coœ z tym zrobił. Powiedziałem, że jak będę się z nim widział, to mu o tym napomknę. Podziękował i kazał mi życzyć od niego prezydentowi wesołych œwišt, bo to było tuż przed Bożym Narodzeniem. W e-mailu do Kubalicy z 30 grudnia Miter pisze, że przekazał prezydentowi sugestię dotyczšcš Dworaka. Młody wrocławianin w TVP spotykał się nie tylko z Kubalicš i Jeziorkiem. Kształt programu o roboczej nazwie „Rozmowa na krawędzi" omawiał też z Przemysławem Wojciechowskim z redakcji publicystyki TVP 1. – Miałem się też spotkać z paniš Iwonš Schymallš, ale do takiego spotkania nie doszło – opowiada Miter. – Poczštkowo były też sugestie, żeby program dać może do TVP Info. Była próba umówienia mnie na rozmowę z dyrektorem Info Łukaszem Kardasem, ale w końcu powiedziałem, że wolę w Jedynce, i żeby się na tym skupić. I tak było. Program miał wejœć na antenę TVP 1 z końcem marca. Na poczštku marca, jak relacjonuje Miter, miały się zaczšć próby kamerowe. – Mieliœmy też nagrać dwa próbne odcinki, żeby odbyło się coœ na kształt kolaudacji – mówi „Rz". Miesišc temu okazało się, że programu nie będzie. Przemysław Wojciechowski, któremu Miter wysłał projekt, negatywnie go zaopiniował. TVP 8 lutego 2011 r. wypowiedziała Pawłowi Miterowi umowę. Iwona Schymalla, szefowa TVP 1, mówi „Rz", że o sprawie programu Mitera nie słyszała. – Najpierw nad projektem programu toczš się rozmowy w redakcji publicystyki i potem dopiero trafiajš do konsultacji ze mnš. Ta propozycja nie trafiła nawet do mnie. Widać Przemek (Wojciechowski – red.) uznał, że nie jest tego warta – mówi „Rz". – Po pierwsze, okazało się, że ten człowiek jest nierzetelny, nie stawiał się na umówione spotkania, nie odpowiadał na telefony – mówi „Rz" Kubalica. – Po drugie, była negatywna opinia projektu programu ze strony redakcji publicystyki TVP 1, wreszcie po trzecie, dotarła do nas informacja, że pan Miter ma wyrok w zawieszeniu, został skazany właœnie za tworzenie fałszywych adresów e-mailowych i wyłudzanie w ten sposób pieniędzy. Nie mógł więc być dziennikarzem, bo to zawód zaufania publicznego.

Nie znam, nie pisałem

Włodzimierz Ławniczak zmarł 7 stycznia. Jacek Michałowski, szef Kancelarii Prezydenta RP: – Nigdy nie wysyłałem żadnego e-maila polecajšcego Pawła Mitera ani jakškolwiek innš osobę do prezesa TVP. Nie prowadziłem żadnej korespondencji z członkami biura zarzšdu TVP odnoœnie zatrudnienia pana Mitera w telewizji publicznej. Nie wiem, kim jest Paweł Miter. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek poznał osobiœcie prezesa Ławniczaka. Nikt z TVP nie dzwonił do mnie z jakimkolwiek pytaniem o Pawła Mitera i mojš ewentualnš rekomendację dla niego. Gdyby tak było, od razu powiedziałbym, że tego pana nie znam. To niesłychane, że sprawa zaszła aż tak daleko. I aż strach pomyœleć, że tak łatwo można się podszyć pod kogoœ w Internecie. Andrzej Jeziorek: – Nie wiem, skšd pan Miter wzišł się w TVP. Mnie rekomendował go prezes Ławniczak, a skšd on go znał, przyznaję, że nie wiem. Jak nadmieniłem, nie zdšżyłem z nim o tym porozmawiać. Ale to, co mówił o pomyœle programu, wydawało się ciekawe i sensowne. PóŸniej okazało się, że jednak pomysł jest niewypałem. A pan Miter nierzetelnš osobš z wyrokiem sšdowym. Marian Kubalica twierdzi dziœ, że sam rozpracował Mitera. – Sprawdziłem, że jest to osoba w Kancelarii nikomu nieznana. I szybko się zorientowałem, że piszšc do Jacka Michałowskiego, koresponduję naprawdę z Miterem – mówi. Dlaczego nie złożył doniesienia o możliwoœci popełnienia przestępstwa? Albo przynajmniej nie zaniechał współpracy z Miterem? – Jego pomysł na program był interesujšcy – odpowiada. – Myœlałem, że telewizja może na tym zyskać, jeœliby taki program publicystyczny dla młodych się pojawił. Ale ocena tego pomysłu należała wyłšcznie do Jedynki, nie do mnie. Co do jego dziwnego zachowania, wiem, że z niektórymi twórcami różnie bywa, majš różne stany ducha, różne czasem dziwne pomysły. Nie pierwszy raz dostawałem esemesy, telefony, e-maile, w których ktoœ kogoœ niby popiera, ktoœ się pod kogoœ podszywa, a czasami ktoœ mnie wręcz straszy, szantażuje. Nie przykładałem więc do tego należytej wagi.

Miała być prowokacja?

Paweł Miter, z którym się spotkaliœmy, sprawia wrażenie pewnego siebie, ale i trochę przestraszonego. – To od poczštku do końca była z mojej strony prowokacja – mówi. – Udało mi się pokazać, że całe kierownictwo TVP przez kilka miesięcy nadskakiwało mi tylko dlatego, że myœlało, że mam polityczne plecy. Wyjaœnia też, że skorzystał z internetowej strony, za pomocš której można wysyłać e-maile, wpisujšc jako nadawcę, kogo się chce. Gdy ktoœ na takš wiadomoœć odpowie, a nie napisze nowej z adresem nadawcy, można jš też na tej stronie odczytać. I dalej prowadzić korespondencję. – Założyłem sobie e-maila „jacek.michalowski@prezydent.pl" i przedstawiajšc się jako szef Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego, napisałem do ówczesnego prezesa telewizji Włodzimierza Ławniczaka – przyznaje Miter. Opowiada, że na pomysł wpadł, gdy doszło do politycznego przewrotu w TVP. 27 sierpnia 2010 r. rada nadzorcza na skutek porozumienia pomiędzy PO i SLD zawiesiła w obowišzkach kojarzonych z PiS prezesa telewizji Romualda Orła i wiceprezesa Przemysława Tejkowskiego. Tuż po uszczupleniu zarzšdu prezes Ławniczak na spotkaniu z dziennikarzami mówił „o niezależnoœci mediów publicznych". – Usłyszałem to i pomyœlałem, że łatwo można te deklaracje sprawdzić – mówi Miter. – Poczštkowo nie wiedziałem, co z tego wyniknie. Brałem pod uwagę nawet to, że następnego dnia zapuka do domu policja albo jakieœ służby. Za podrobienie adresu e-mail grozi do pięciu lat więzienia. A Miter miał już konflikt z prawem. – Chodziło o wprowadzenie w błšd spółki finansowej odnoœnie niekorzystnego rozporzšdzenia kwotš ponad 100 tys. zł, dostałem tylko grzywnę, zostałem wcišgnięty w tę sprawę ze względu na to, że byłem pracownikiem tej spółki – odpowiada Miter. – Już od jakiegoœ czasu dochodziły do mnie sygnały, że TVP węszy wokół tej sprawy i chce jš wykorzystać przeciwko mnie. Marian Kubalica: – Jako telewizyjni menedżerowie daliœmy się niewštpliwie podejœć. Mieliœmy podwójnego pecha, że w trakcie załatwiania tej sprawy zmarł œp. Ławniczak. Nie mogliœmy odpowiednio wczeœnie rozpoznać ryzyka kontaktów z Miterem, nie znaliœmy bowiem okolicznoœci, w jakich prezes zapoznał się z jego pomysłami programowymi. Telewizja nie wypłaciła panu Miterowi żadnego wynagrodzenia, pomimo ewidentnych prób szantażu z jego strony. Umowa została rozwišzana. W wymiarze materialnym spółka więc nic nie straciła. Oczywiœcie poza utratš jakiejœ częœci prestiżu zawodowego kilku jej menedżerów, w tym i mojego.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL