Inwigilacja pracowników ma swoje granice

aktualizacja: 08.03.2011, 03:44
Foto: Fotorzepa, Rob Robert Gardziński

Są miejsca, w których monitoring załogi jest wskazany, ale w toaletach jest niedopuszczalny

REDAKCJA POLECA
- Inwigilacja pracowników to konflikt między interesem firmy a wolnością obywatela. Pracodawca chce płacić za wykonywanie pracy, dlatego tuż za plecami pracownika i na wprost jego komputera instaluje kamerę. Dzięki temu może wyciągać konsekwencje, gdy zatrudniony zamiast pracować, czyta gazetę lub wchodzi na chat czy korzysta z facebooka.
Co jednak z osobami, które nie naruszają pracowniczych obowiązków? Czy instalowanie monitoringu w miejscu pracy nie narusza ich osobistej wolności?
Dr WOJCIECH RAFAŁ WIEWIÓROWSKI, generalny inspektor ochrony danych osobowych: Niestety, nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi. Są sytuacje, w których monitoring w miejscu pracy jest wręcz wskazany, oraz takie, gdy całkowicie niedopuszczalny. Za uzasadnione uważam instalowanie monitoringu np. w kopalni diamentów albo kasie supermarketu, a za niedopuszczalne np. w toaletach czy umywalniach dla załogi.
Generalnie przy ocenie dopuszczalności stosowania przez pracodawcę środków nadzoru nad zatrudnionymi liczy się cel i adekwatność takiego działania oraz świadomość pracownika, że jest kontrolowany.
Monitoring miejsca pracy to nie tylko kamery. Komputery kontroluje się bezpośrednio, zdalnie i dyskretnie oraz, co istotne, w sposób całkowicie zgodny z prawem.
Pracodawca może bowiem badać, do czego w godzinach pracy jest wykorzystywany Internet czy służbowy e-mail. Nie może jednak karać za korzystanie np. z serwisów społecznościowych w miejscu pracy, jeżeli wcześniej tego nie zakazał.
Przysłuchując się rozmowie dwóch pracowników, słyszę, jak jeden z nich zachwala swoją pracę: pensję mógłbym mieć wyższą, ale rekompensuje mi ją służbowy telefon i samochód. Na to co drugi odpowiada z przekąsem: te quasi-przywileje to nic innego jak obroża na szyi.
Nim się obejrzysz, pracodawca wezwie cię na dywanik i zapyta, dlaczego prosząc o możliwość pracy w domu pod pozorem choroby, byłeś jeszcze nad morzem i zamiast siedzieć przed komputerem, leczyłeś nie ból gardła, a głowy po zakrapianym weekendzie. Dodaje, widząc konsternację swojego rozmówcy: tak, tak kochany.
GPS w służbowym aucie i komórce to norma. Pracodawca wysyła SMS do operatora i dostaje pełną informację o tym, gdzie jesteś oraz z kim i o czym rozmawiałeś. Czy tego typu kontrola, szczególnie po godzinach pracy, jest uzasadniona?
Ja bym powiedział, że służbowy samochód i telefon to jednak dobry bonus do pensji, nawet gdy z tego powodu jesteśmy pod czujnym okiem przełożonego. Pracodawca ma prawo wiedzieć, kiedy i jak jest użytkowane jego mienie. Są jednak granice.
Kontrola za pomocą urządzenia GPS jest właściwa tylko w czasie pracy. Jeżeli strony umówiły się o wykorzystywanie służbowego mienia do celów prywatnych, to inwigilacja po godzinach pracy będzie przekroczeniem ochrony danych osobowych pracownika. Zresztą forma mobilnej kontroli w postaci urządzeń GPS – tak samo jak monitoring w miejscu pracy– jest dopuszczalna tylko za wiedzą pracownika.
To oznacza, że z umowy o wykorzystywaniu służbowego pojazdu czy telefonu do celów prywatnych musi wynikać, że to mienie jest kontrolowane przez pracodawcę. W przeciwnym razie korzystanie przez niego z informacji zapisywanych przez urządzenie lokalizacyjne będzie naruszeniem danych osobowych pracownika i jego wolności, która jest jednym z dóbr osobistych.
Sama informacja o kontroli to nie wszystko. Pracownik musi jeszcze wiedzieć, kto i w jaki sposób będzie przetwarzał dane go dotyczące. Sam też ma prawo dostępu do nich.
Skoro jesteśmy przy nowoczesnych technologiach służących do nadzoru, to nie sposób nie wspomnieć o urządzeniach nagrywających i podsłuchujących rozmowy pracowników, nie tylko telefoniczne, lecz także bezpośrednio odbywane w budynku. Czy na terenie zakładu pracy prywatność schodzi na dalszy plan?
Teoretycznie tak, bo to przecież miejsce pracy. W praktyce jednak trudno wyobrazić sobie zespół pracowników, którzy przez pełne osiem godzin pracy rozmawiają tylko o sprawach służbowych i nie odbierają prywatnych telefonów.
Kwestia podsłuchu tych rozmów znowu jest dyskusyjna i podobnie jak przy monitoringu zależy od tego, czy  w stosunku do celu, jaki pracodawca chce osiągnąć, jest adekwatna. Podobnie jak przy monitoringu są miejsca, gdzie podsłuchy są wykluczone, a są też  takie, gdzie wręcz wskazane.
Podsłuchów nie można instalować np. w gabinetach lekarskich czy kancelariach prawnych, szczególnie w pomieszczeniach służących do kontaktów z klientami, ale przykładowo tam, gdzie omawiane są tajemnice handlowe czy kwestie z zakresu know-how, są już jak najbardziej uzasadnione.
Jednym z dóbr osobistych pracownika jest jego nietykalność. Wyobraźmy sobie pracodawcę, który z obawy przed utratą cennych firmowych rzeczy (np. cennych kamieni wykorzystywanych w produkcji biżuterii) wynajmuje firmę ochroniarską, która każdego dnia przed i po pracy przeszukuje pracowników. Czy szef ma do tego prawo?
W tym wypadku wszystko zależy od celu takiego działania a także od uregulowań zawartych w przepisach wewnętrznych firmy i tego czy pracownik wyraził zgodę na takie praktyki. W niektórych miejscach, np. szpitalach, gdzie zatrudnieni mają dostęp do leków psychotropowych, taka kontrola osobista jest wręcz niezbędna.
Zobacz najciekawsze rozstrzygnięcia GIODO w sprawach pracowniczych
Czytaj też:
 
Więcej » Kadry i płace » Dane osobowe i dobra osobiste
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE