Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Rewolucja w polskich szkołach

Pani minister Katarzyna Hall umiejętnie utrzymuje stan napięcia – twierdzi publicysta
Fotorzepa
Uczniom nie trzeba będzie już tłumaczyć, że słowo „rewolucja” oznacza „gwałtowne, brutalnie wprowadzane zmiany, chaos i niepewnoœć”. Poznajš to w szkołach na własnej skórze – pisze publicysta
Zlikwidowanie obowišzkowej nauki historii w liceum ogólnokształcšcym to jedna z głoœniejszych decyzji Ministerstwa Edukacji Narodowej. Od kilku tygodni na łamach „Rzeczpospolitej” dyskutujš na ten temat m.in. szefowa MEN oraz przewodniczšca Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. Minister edukacji, wbrew krytykom, przekonuje, że nauczania historii, szczególnie najnowszej, będzie mimo ograniczenia programu nawet więcej niż do tej pory. Argumentacja MEN, choć mocna, jest sformułowana na innej płaszczyŸnie – bo pozalogiczna. Chyba że stanowisko resortu oparte jest na ukrytych przesłankach, które nie zostały przywołane w dyskusji. Oznaczałoby to całkowitš zmianę myœlenia o szkole, do której nawet nastrojona reformatorsko ekipa boi się na razie głoœno przyznać. Czyżby Ministerstwo Edukacji Narodowej, choć nie wprost, powiedziało właœnie, że odrzuca tradycyjne formy szkolnego nauczania, takie jak lekcja i wykład nauczyciela, na rzecz metod, o których nam się dotšd nie œniło? [wyimek]Nastšpiła zmiana całego programu i wymiana wszystkich podręczników[/wyimek]
[srodtytul]Lekcja pierwsza: rewolucja[/srodtytul] Analiza tego, co działo się w polskiej szkole w ostatnich trzech latach, pokazuje, że może chodzić o naukę przez osobiste doœwiadczenie. Najlepszym przykładem będzie temat „rewolucja”. Można się długo gimnastykować, żeby przybliżyć dzieciom istotę tego zjawiska, fundamentalnego w dziejach œwiata i naszego regionu. Można opowiadać, wozić na wycieczki do Poronina, a i tak nie przemówi to do wrażliwoœci młodego człowieka. Dlatego – tak jak to robiš nowoczesne placówki muzealne – zadziałano doœwiadczeniem atakujšcym wszystkie zmysły. Rewolucjš objęto każdy aspekt szkolnego życia. Nastšpiła zmiana całego programu i wymiana wszystkich podręczników, z zakazem stosowania starych. Szkoły i przedszkola poddano twardym zasadom konkurencji rynkowej, ułatwiajšc ich likwidację, z czego chętnie korzystajš samorzšdy po wyborach. Planowana jest kumulacja dwóch roczników, całkowita reorganizacja sieci oœwiatowej, z łšczeniem przedszkoli ze szkołami włšcznie, likwidacja kuratoriów, zmiana nazw wszystkich szkół w kraju, aby nie nazywały się odtšd publiczna, niepubliczna, sportowa czy integracyjna. Wszystko to uczniowie, wraz z towarzyszšcym im gronem pedagogicznym, poznajš na własnej skórze. Tym dzieciom nie trzeba już będzie tłumaczyć, że „rewolucja” oznacza „gwałtowne, brutalnie wprowadzane zmiany, chaos i niepewnoœć”. [srodtytul]Lekcja druga: tajne komplety[/srodtytul] Podobnie organizowane sš spotkania z historiš najnowszš dla przedszkolaków. Dzieci zbyt małe, by słuchać o zaborach i okupacji, we własnym przedszkolu mogš poczuć ducha represji wobec nauczania ojczystego języka. A to za sprawš publicznego zakazu nauki literek dla szeœciolatków w zerówkach, który ogłoszono wraz z wprowadzeniem nowego programu. Częœć nauczycieli zadeklarowała, że będzie uczyć dzieci czytania na tajnych kompletach, a elementarze chować przed kontrolami. Mimo że osławiony Rok Historii Najnowszej dobiegł już końca, akcja trwa w kolejnym roku szkolnym. Minister Katarzyna Hall cały czas umiejętnie utrzymuje stan napięcia, choćby w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 26 stycznia, w którym powiedziała, że rodzice, którzy nie poœlš szeœciolatków do szkół, skażš je na brak nauki i nudę. To pozwala dzieciom na kultywowanie tradycji nauki w konspiracji, tak ważnej dla tożsamoœci Polaków. Warsztaty przygotowano na wielkš skalę, obejmujšc nimi całe roczniki. Pedagodzy i urzędnicy odgrywajš w nich różne role. Sš konspiratorzy, sš lojaliœci, np. nauczyciele zerówki w jednej z warszawskich szkół, którzy mówiš dzieciom, że nie mogš już odpowiadać na pytania „jaka to literka”, sš urzędnicy kuratoriów nakazujšcy zdejmowanie ze œcian tablic z literkami. Takich zajęć nigdy nie zdołałby przeprowadzić IPN. Tyleż z braku możliwoœci, co z braku odwagi. [srodtytul]Lekcja trzecia: kolektywizacja[/srodtytul] W nauczaniu historii najnowszej bardzo istotny jest blok edukacji lokalnej. Pani minister powiedziała we wspomnianym wywiadzie: „Gminy muszš teraz odpowiedzieć sobie na pytanie, co się stanie, jeœli nic nie zrobiš, by w tym roku zachęcić rodziców szeœciolatków do zaufania”. Irytujšcy władzę masowy opór społeczeństwa wobec reformy przypomina czasy kolektywizacji rolnictwa. Samorzšdy w imię realizacji propagandowych haseł o wyrównywaniu szans i poszukiwaniu talentów przymuszajš więc dzieci, niezależnie od ich stopnia rozwoju, aby jak najszybciej poszły do nieprzygotowanych na ich przyjęcie szkół i uczyły się z programu niedostosowanego do ich potrzeb. „Zachęcanie” – jak to nazywa pieszczotliwie pani minister – odbywa się na ogromnš skalę i wszelkimi metodami, łšcznie z dezinformowaniem rodziców co do charakteru tworzonych klas (zerówka czy I klasa) albo w ogóle brakiem organizacji zerówek: „Nie ma zerówki, zapraszamy do wyboru I klasy”. Ciekawym tekstem Ÿródłowym do omawianego tematu jest list pracowników warszawskiej poradni psychologiczno-pedagogicznej ze stycznia ubiegłego roku skierowany do władz oœwiatowych stolicy: „Psycholog legitymujšcy się statusem zawodu zaufania publicznego, podejmujšc swoje działania na rzecz dziecka, musi mieć na uwadze przede wszystkim jego dobro. Nakłanianie nas do sprzeniewierzania się tej zasadzie w imię doraŸnych celów propagandowych uważamy za wysoce nieetyczne”. [srodtytul]Przykład ze starożytnoœci[/srodtytul] Trudno wymienić wszystkie lekcje MEN z zakresu historii najnowszej. A wypada choćby wspomnieć o innych epokach. Na przykład historii starożytnej. Jeszcze naszym dziadkom dorobek Greków i Rzymian kładziony był do głowy wraz z naukš greki i łaciny jako fundament wiedzy o naszej cywilizacji. Po zmianie programu uczniowie ostatni raz o starożytnoœci usłyszš jako dwunastolatki jeszcze nierozumiejšce istoty zjawisk historycznych. A jednak, choć pozornie zmarginalizowana, historia starożytna żyje we współczesnych analogiach. Nie byłem dotšd w stanie uwierzyć na przykład w to, że Herostrates spalił przesławnš œwištynię Artemidy w Efezie tylko po to, żeby w jedyny dostępny prostemu szewcowi sposób zapisać swoje imię w historii. Dopiero obserwujšc działania Ministerstwa Edukacji, zrozumiałem, że mógł to być wystarczajšcy powód. [i]Tomasz Elbanowski jest dziennikarzem i historykiem, autorem publikacji dydaktycznych dla szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum, inicjatorem akcji „Ratuj maluchy”, prezesem Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców[/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL