„Nie“ dla rozbrojenia narodu

aktualizacja: 14.02.2011, 03:04
Foto: Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak

Uczestnicy referendum wypowiedzieli się przeciwko zakazowi trzymania broni palnej w domach

56,3 procent Szwajcarów odrzuciło inicjatywę stowarzyszenia „Ochrona przed przemocą przy użyciu broni” (Schutz vor Waffengewalt). Tylko sześć z 26 kantonów głosowało na „tak”.
Oznacza to, że Szwajcarzy będą mogli dalej kultywować tradycję istniejącą od 1874 roku, pozwalającą każdemu mężczyźnie, który ukończył 18 lat i odbył służbę wojskową, trzymać broń w domu. Po podstawowym szkoleniu bowiem każdy żołnierz przenoszony jest do rezerwy wraz z karabinem maszynowym i pięćdziesięcioma sztukami amunicji, na wypadek gdyby wybuchła wojna. Wraz z tym ekwipunkiem musi się zgłaszać do 34. roku życia na regularne ćwiczenia.
O zaostrzenie przepisów zabiegało 70 partii i organizacji, w tym socjaldemokraci (SP), Zieloni oraz policja. Gdyby zwyciężyli, Szwajcarzy musieliby zdeponować broń w koszarach. Szwajcarskie prawo jest pod tym względem jednym z najbardziej liberalnych w Europie. Broń musi być jedynie zarejestrowana, zabezpieczona i nie można jej przechowywać razem z amunicją. Innych wymogów nie ma, a Szwajcarzy są uzbrojeni po zęby. Na 7 milionów obywateli przypada ponad 2,3 miliony sztuk broni palnej. Mężczyzna podróżujący pociągiem z karabinem przewieszonym przez ramię, młode dziewczyny na rowerach z lufami sportowych karabinów sterczącymi z plecaków – to normalny widok w alpejskiej republice. Do tego dochodzi około 300 tysięcy sztuk niezarejestrowanych pistoletów i kara- binów, które nie zostały ujęte w oficjalnych statystykach. W każdej wiosce znajdują się kluby strzeleckie, które otrzymują wielomilionowe subwencje od państwa. – To część naszej kultury – argumentował poseł Chrześcijańskiej Partii Ludowej (CVP) Jakob Büchler przed referendum. –Nie dajmy się rozbroić – grzmiał.
Przywiązanie Szwajcarów do broni palnej wynika z tradycji „milicji obywatelskiej”, która przez wieki gwarantowała krajowi niepodległość. Każdy obywatel miał posiadać broń, by w razie zewnętrznej agresji móc bronić ojczyzny. W wielu kantonach mężczyźni mogli się żenić dopiero wówczas, kiedy dysponowali bronią palną. Sęk w tym, że Szwajcaria nie prowadziła wojen od ponad pięciu wieków, a pistolety i karabiny służą obywatelom – z wyjątkiem strzelectwa sportowego – głównie do popełniania morderstw i samobójstw.
Co roku ok. 1400 osób w Szwajcarii odbiera sobie życie. Jedna czwarta z nich korzysta przy tym z broni palnej. To trzykrotnie więcej niż w ja- kimkolwiek innym kraju Europy. Kraj ten prowadzi też pod względem tzw. poszerzonych samobójstw, gdy jeden z członków rodziny zabija najpierw swoich bliskich, a potem siebie. – Kiedy pistolet jest pod ręką, do zabójstwa już tylko krok – mówi kryminolog i karnista Martin Kilias. W 2001 roku uzbrojony mężczyzna zastrzelił 14 osób podczas posiedzenia rady kantonalnej w Zug. W 2007 roku żołnierz bez powodu zastrzelił młodą kobietę na przystanku autobusowym w Zurychu. To tylko dwa przykłady tragicznych incydentów związanych z bronią palną, do których doszło w Szwajcarii w ostatnich dziesięciu latach.
Zwolennicy zaostrzenia przepisów rozwieszali w czasie kampanii referendalnej plakaty, na których widnieje pluszowy miś z raną postrzałową, by zwrócić uwagę na tragiczne konsekwencje przechowywania broni w domach, w zasięgu dziecięcych rąk.
Przywiązanie do tradycji okazało się jednak silniejsze niż statystyki policyjne. Tym bardziej że rząd nawoływał do głosowania na „nie”. – Zakaz przechowywania broni w domach nie uczyni Szwajcarii bardziej bezpieczną – mówił minister sprawiedliwości Ueli Maurer z prawicowej Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP). Także liberałowie (FDP) przekonywali Szwajcarów, że zakaz nie tylko nie poprawi ich bezpieczeństwa, ale odbierze im możliwość obrony własnej.
Poseł SVP Hans Fehr opowiadał, jak zaatakowali go lewicowi demonstranci. –Żałowałem wtedy, że nie mam broni – mówił. Gdy kilka tygodni temu rolnik zastrzelił jednego z mężczyzn, którzy weszli na jego pole, 12 proc. Szwajcarów uznało, że miał do tego prawo, a 40 proc., że nie powinien zostać za to ukarany.

POLECAMY

KOMENTARZE