Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Europa

Czechy

Spotkanie z bajką na jiczyńskim rynku

Malwina Flaczyńska 11-09-2008, ostatnia aktualizacja 11-09-2008 09:19
źródło: Rzeczpospolita
źródło: Rzeczpospolita
źródło: Rzeczpospolita

Piękne księżniczki, dobre wróżki i romantyczne rusałki poprawiają falbanki sukienek i fryzury. Groźni piraci i wojowniczy rycerze wymachują plastikowymi mieczami. Jest jeszcze kilku Cypisków, dwóch Żwirków i dwóch Muchomorków w powiewających szalikach w paski, Harry Potter z nieodłączną miotłą, Robin Hood, a nawet Pocahontas na koniu.

W niewielkim czeskim miasteczku Jiczinie, rodzinnym mieście Rumcajsa, podczas święta bajek zgromadzili się chyba wszyscy mieszkańcy. Mali i duzi, każdy niemal przebrany za ulubioną postać z bajki. Rozśpiewany, rozgadany, kolorowy, powiewający balonikami pochód rusza całą szerokością ulicy w stronę wysokiej kamiennej bramy prowadzącej na rynek. Na czele – potężny czarnobrody mężczyzna w zawadiackim czerwonym kapeluszu. Pozna go każde dziecko. To właśnie były jiczyński szewc, rozbójnik Rumcajs, we własnej osobie. To jego historia, opisana przez Vaclava Ctvrtka i zilustrowana przez Radka Pilara, rozsławiła Jiczyn na cały świat. Na rynku przebrane dzieci wyruszają poznawać dalsze atrakcje: wielka góra piachu do stawiania babek, czerwony zabytkowy wóz straży pożarnej, huśtawki i karuzele, warsztat z narzędziami do majsterkowania, stragany z zabawkami. Na scenie trwa koncert dziecięcych przebojów.

Jest Włóczykij z Muminków i Tygrysek z Kubusia Puchatka! Zgiełk i gwar wypełniają cały rynek. Może z okna pałacu stojącego przy rynku wyjrzy Książę Pan we fraku i białej peruce, krzycząc „sacrebleu!”?

Tymczasem na scenę wychodzi burmistrz – niepodobny całkiem do Humpala starosty – i uroczyście otwiera festiwal „Jiczyn – miasto bajki” („Jicin – mesto pohadky”). Jak co roku jiczyński rynek, całkiem taki jak w bajce, zapełnia się tłumem bajkowych gości. Przedstawienia teatralne, koncerty, warsztaty artystyczne, pokazy filmów, a nawet loty balonem będą trwały cały tydzień.

Śladami Rumcajsa

Wędrując po rynku w Jiczynie w zwykły dzień, nie zauważymy zbyt licznych śladów obecności Rumcajsa. Dopiero w sklepach z zabawkami i informacji turystycznej ujrzymy postacie z bajek, zresztą będą to bohaterowie większości dobranocek produkcji czechosłowackiej: Krecik, Żwirek i Muchomorek czy Makowa Panienka i rusałka Amalka. Ale skręcając w boczną uliczkę Pod Kostofrankem, trafiamy do Rumcajsowej sevcovni, czyli warsztatu szewskiego Rumcajsa, z czasów nim jeszcze został on zbójnikiem. W dwóch izbach umieszczone są figury Rumcajsowej rodziny oraz narzędzia, które wykorzystywał w pracy szewc – młotki, szydła, dratwy i kopyta szewskie. W pobliskiej wieży Valdickiej Bramy mieści się izba pamięci Radka Pilara, ilustratora opowieści o Rumcajsie.

Wspinaczka stromymi schodami kosztuje trochę wysiłku, ale warto go podjąć, by z wysoka spojrzeć na rynek zabudowany kolorowymi kamieniczkami. W pałacu hrabiego Albrechta Wallensteina, czeskiego wodza z czasów wojny 30-letniej, przedstawiciela jednego z najznakomitszych rodów szlacheckich i dobroczyńcy miasta, nie spotkamy bajkowego Księcia Pana, ale znajdziemy w nim muzeum regionalne. Oprócz zwykłych eksponatów w gablotach za szklaną szybą znajdziemy tu również takie, których można dotknąć, uruchomić, a nawet powąchać. Można tu tkać, pisać gęsim piórem po pergaminie, mleć zboże na żarnach, bawić się kukiełkami, a nawet poznać działanie barokowego fotoplastikonu czy raczej wcześniejszej jego wersji – latarni magicznej.

Przecisnąć się między zębami

Nie zostało ostatecznie stwierdzone, gdzie znajdował się Rzaholecki Las, w którym znalazł kryjówkę Rumcajs. Przypuszczalnie został on wymyślony przez Pilara. Ale prosto z Jiczyna możemy skierować się na północny zachód, by odwiedzić nieprzyjaciela zbójnika, Olbrzyma – rzezimieszka z Prachowskich Skał. To skalne miasto zbudowane z piaskowców obfituje w ciekawe formy skalne: samotne wieże, iglice i grupy bloków skalnych, a także tajemnicze parowy i rozpadliny.

Wędrujemy wśród skał, zatrzymując się na licznych punktach widokowych, zwanych po czesku vyhlidkami. Niekiedy z trudem przeciskamy się przez wąskie przejścia między skałami. Przy przechodzeniu przez Zęby Olbrzyma czujemy się mali jak wykałaczki. Wędrowanie w tak urozmaiconym terenie jest tak zajmujące, że dzieci zapominają o zmęczeniu, zwłaszcza gdy szukamy znanych z bajki miejsc i przypominamy sobie kolejne przygody Rumcajsa.

Leśne rzeźby

Nieco mniejsze od Prachowskich Skał jest Hruboskalsko. Wędrówkę zaczynamy spod zamku Hruba Skala pochodzącego z XV w., obecnie mieszczącego elegancki hotel. Spacerując przez malowniczy las, mijamy ciekawe formy skalne (jak np. stojący przed rzędem skał pojedynczy filar zwany Kapelmistrzem). Szlak prowadzi nas do kamiennego mostu z figurami świętych, za którym widać już mury średniowiecznego zamku Valdstein, uważanego za najstarszy w regionie.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów: