Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Nauka » Cywilizacja

Cywilizacja

Co spotkało Amelię Earhart

Izabela Filc Redlińska 16-12-2010, ostatnia aktualizacja 16-12-2010 21:18
Amelia Earhart
Amelia Earhart
źródło: commons.wikimedia.org

Badania DNA kości palca, które zostały odnalezione na bezludnej wyspie, mogą pomóc rozwikłać zagadkę zniknięcia amerykańskiej pilotki

Amelia Earhart była pierwszą kobietą, która samotnie przeleciała Atlantyk. Stało się to w roku 1932. Pięć lat później podjęła próbę okrążenia globu wzdłuż równika. Próbę nieudaną. W lipcu słuch o niej zaginął. Mimo że od tamtego wydarzenia minęło 73 lata, przeprowadzono kilka ekspedycji, to wciąż nie wiadomo, co spotkało Amelię Earhart. Półtora roku po zaginięciu uznano ją za zmarłą.

Rozwiązanie tej zagadki mogą przynieść badania naukowców z International Group for Historic Aircraft Recovery (Tighar). Wzięli oni pod lupę szczątki odnalezione na Nikumaroro, niezamieszkałym atolu położonym na Pacyfiku. Chodzi o paliczek, kość palca i dwie inne kości, w tym fragment kręgu szyjnego. Są one obecnie poddawane testom DNA, które mają potwierdzić, czy należały do pilotki lub jej nawigatora, Freda Noonana. Pozytywny wynik sugerowałby, że 41 — letnia Amelia i jej towarzysz zostali rozbitkami na bezludnej wyspie. Niestety, według tej teorii, skończyli swój żywot zjedzeni przez kraby.

Inna z teorii zakłada, że samolot Amerykanki runął do Pacyfiku po tym, jak w baku skończyło się paliwo. Ale mówiono także o tym, że Earhart mogła trafić w ręce Japończyków, którzy wykorzystali ją do celów szpiegowskich. Lub że po cichu wróciła do USA, by pod przybraną tożsamością wieść dalej spokojne życie.

Zdaniem Rica Gillespie, dyrektora wykonawczego grupy Tighar, powiązanie ze sobą wszystkich znanych faktów prowadzi do wniosku, że Amelia zmarła na Nikumaroro.

Jednym z dowodów w sprawie są odnalezione na wyspie przedmioty, tj. fragment lusterka z damskiej puderniczki, kawałek suwaka pochodzącego z fabryki w Pensylwanii, podróżny pojemnik na napoje z New Jersey czy scyzoryk – wszystkie zostały wyprodukowane w latach 30. XX wieku i znajdowały się na wyposażeniu samolotu Amelii.

Rzeczy te znaleziono w pobliżu miejsca, gdzie musiało być palone ognisko. Obok leżały bowiem kości ptaków, ryb oraz puste muszle po ostrygach. Naukowcy podejrzewają, że mogły być używane przez rozbitków jako naczynia do zbierania wody.

Trzy lata po zaginięciu Earhart władze brytyjskiej kolonii, którym wówczas podlegał atol, w tym samym miejscu odnaleźli fragmenty 13 kości. Jak oceniono, „należały one raczej do kobiety niż do mężczyzny”, „raczej do osoby rasy białej niż pochodzenia polinezyjskiego”. Niestety, szczątki te zaginęły.

Rodzina Amelii dostarczyła badaczom próbek, które posłużą jako materiały porównawcze do analizy DNA. Ale jak mówi Gillespie, wolałaby ona innego zakończenia historii swojej krewnej. – Wypadek na środku morza jest tragicznym wydarzeniem, niesie jednak szybką śmierć w pięknych okolicznościach. Inaczej niż walka o przetrwanie na atolu, gdzie nie było nawet wody pitnej – tłumaczy. – Jej rodzina ma nadzieję, że się mylimy. I trudno mi ją za to winić.

Przeczytaj więcej o:  Amelia Earhart , badania dna , Nikumaroro , pilotka , Tighar , zaginiona

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

KOMENTARZ DNIA

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Naukowcy próbują odtworzyć język neandertalski

Od neandertalczyka dostaliśmy 
nie tylko część genów, ale także elementy pierwotnego języka. 
Historię mowy sprzed tysięcy lat 
usiłują odtworzyć językoznawcy. >>
common