Sport

Jacek Sztuba, reprezentant Polski w kajak polo od 1997 roku

Jacek Sztuba jest najstarszym i najbardziej doświadczonym reprezentantem Polski w kajak polo
Archiwum własne
Jacek Sztuba, reprezentant Polski w kajak polo od 1997 roku opowiada o swoich pierwszych krokach, największych sukcesach i najboleśniejszych porażkach oraz nadziejach na przyszłość
[i]Pokochałem tę grę, adrenalinę przed każdym wznowieniem, odwagę i strach, walkę gladiatorów, umiejętności szermierza, taktykę boksera, pracę strongmena, zwinność gimnastyka, radość zwycięstwa, gorycz porażki i szacunek dla przeciwnika...[/i]
[srodtytul]Kiedyś...[/srodtytul] Moja przygoda z kajak polo zaczęła się w grudniu 1996 roku. Poleciałem do Portugalii na szkolenie sędziów, zawodników i trenerów w nieznanej mi wcześniej dyscyplinie. Szkolenie prowadzili doświadczeni zawodnicy i trenerzy z Francji. W szkoleniu brały udział kraje europejskie (Portugalia, Węgry, Hiszpania). Wraz ze mną pojechało kilka osób z różnych rejonów kraju, które miały rozpropagować tę „dziwną” dyscyplinę sportu w Polsce.
"Dziwną" dlatego, że wówczas była to dla mnie nowość i nawet nie znałem zasad gry. Ale bardzo zaskoczyło mnie to, co potrafili robić z piłką na kajaku Francuzi. Pomyślałem: mi nigdy nie uda się wykonać takich ewolucji i zagrań. W 1997 roku wyłoniona została reprezentacja kraju i nastąpił debiutancki start w II Mistrzostwach Europy Seniorów w Essen. W pamięci zapadły mi mecze z Francją (0:16), czy Włochami (0:12) oraz niezapomniana bramka „łapy” - Włocha z nr 1, który umieścił piłkę w naszej siatce będąc do góry dnem i wystawiając ponad powierzchnię wody jedynie ramię. Zachodnie drużyny „miażdżyły” nas posiadanym sprzętem, umiejętnościami indywidualnymi i taktyką. Nasza znajomość przepisów gry pozostawiała wiele do życzenia. Zajęliśmy w Essen 12. miejsce. Startowało 14 europejskich drużyn. Rok później, w Bydgoszczy odbyły się I Mistrzostwa Polski Seniorów w piłce kajakowej. Z bratem Bogdanem zebraliśmy chłopaków z klubu i skompletowaliśmy dostępny sprzęt. Graliśmy na pożyczonych kajakach z włókna szklanego, a wiosła przerobiliśmy ze slalomowych. Zdobyliśmy historyczne złoto, a ja zostałem „Królem Strzelców”. Przez wiele kolejnych lat nie mogliśmy wygrać finału Mistrzostw Polski, a gorycz porażki była duża - zwłaszcza, że upragnione zwycięstwo często było na wyciągnięcie wiosła. Do dziś nie udało nam się powtórzyć tego wyczynu w seniorach, ale przez te wszystkie lata sześć razy graliśmy w finale, trzy razy zdobyliśmy brązowy medal, dwa razy IV i raz V miejsce. Miesiąc po pierwszych Mistrzostwach Polski polecieliśmy do Portugalii na MŚ Seniorów. Dwutygodniowy obóz w Bydgoszczy, przelot samolotem reprezentacji polski seniorów (w tym 4 młodzieżowców), nocleg w wygodnym hotelu – tylko grać. Niestety sprzęt nadal był daleki od wymarzonego. Mieliśmy szansę wyjść z grupy, czyli wejść do pierwszej 12-stki na świecie. Ale podczas meczu z Kanadą (najsłabszą drużyną w grupie), sędzia z USA wybił nam to z głowy. Byłem wściekły. Pomyślałem: jacy jesteśmy bezradni, nie liczą się z nami, nie mamy nawet jednego przedstawiciela wśród sędziów. Zajęliśmy 15. miejsce na 20 drużyn. Podczas tego wyjazdu zdałem sobie jednak sprawę, że ta nowa dyscyplina jest popularna nie tylko w Europie, ale również w Brazylii, Australii, Japonii, Namibii, RPA, Hong Kongu i na Tajwanie. [srodtytul]...i dziś[/srodtytul] Dziś sprzętem nie odbiegamy wiele od najlepszych na świecie - rodzimi producenci wykonują coraz lepszą robotę. Podczas MP i turniejów krajowych sponsorzy rozdają sprzęt z wyższej półki. Mamy w swoich szeregach międzynarodowych sędziów. Mamy zaplecze, czyli drużyny młodzieżowe i juniorskie w kategoriach kobiet i mężczyzn, które stają na podium w najważniejszych imprezach (ME2002: U-21K - srebrny medal; ME2005: U-21M - brązowy medal, U-21K - srebrny medal; ME2009: U-21M - brązowy medal). [b]Więc czego jeszcze brakuje?[/b] Drużyna seniorów to pasjonaci: na co dzień pracujemy i studiujemy, nie mamy stypendiów ani obozów szkoleniowych, a wyjazdy na turnieje pokrywamy często z własnej kieszeni. Ogromna praca w klubach i doświadczenie startowe wreszcie dają efekty. Fanatyzm trenerów i działaczy pozwala na powolny, ale regularny rozwój tej dyscypliny w kraju. Wyróżnienie w postaci miejsca na podium ME lub tym bardziej MŚ seniorów czy seniorek, byłoby pięknym przypieczętowaniem tych wszystkich lat ciężkiej pracy Zawodników, Trenerów, Działaczy, Prezesów - jestem pewien, że niebawem to nastąpi. A [b]największą nagrodą, będzie wejście do grona dyscyplin olimpijskich[/b] - według władz międzynarodowych, ten moment się zbliża. Podczas MŚ w Mediolanie we wrześniu tego roku, po raz pierwszy w życiu, widziałem z bliska strach w oczach Włochów. Nasz mecz był meczem ostatniej szansy na wyjście z grupy dla obu drużyn. Mistrzowie Europy, a obecnie również brązowi medaliści MŚ mieli tę przewagę, że do awansu wystarczał im remis. Wygrywaliśmy przez dłuższą część spotkania - przez kilka minut dwoma bramkami. Jednak w drugiej połowie gospodarze mistrzostw zdołali wyrównać. Sensacyjna była szczególnie końcówka spotkania - sędzia nie uznał nam rzuconej w ostatniej minucie bramki. Według wielu obserwatorów był to ewidentny błąd... Po meczu gratulowali nam zawodnicy z innych krajów, a ja płakałem - były to łzy szczęścia i goryczy. [b]Zremisowaliśmy z Włochami na ich terenie w turnieju MŚ[/b] - to niesamowite. Bilans naszych gier: 4 zwycięstwa, 3 remisy, 1 przegrana. Ostatecznie 14. miejsce... Zabrakło nam szczęścia? Czy odrobiny więcej uwagi i wsparcia? Wyjazd seniorów do Mediolanu sfinansował trener i sami zawodnicy. Obóz szkoleniowy trwał 5 dni. Graliśmy na sprzęcie pożyczonym z klubów. Spaliśmy pod namiotami, kilkaset metrów w linii prostej od międzynarodowego lotniska Milan Linate. Większość posiłków przygotowywaliśmy w warunkach polowych. 1300 km do Mediolanu pokonaliśmy w upale blisko 20-to letnim pojazdem. Zdobyliśmy 14. miejsce – wierzę, że jest to sukces tej drużyny, wierzę, że jest to początek drogi na szczyt. [b]Wiem, że ta drużyna jest przygotowana na sukces.[/b] Mam nadzieję, że Mistrzostwa Europy w Poznaniu w 2013 roku zmotywują nasze władze do tego, aby choć trochę poprawić warunki dla naszej reprezentacji (nadzieję na to budzi m.in. decyzja o zakupie sprzętu dla kadry kobiet w kategorii U-21 - 4 miejsce w Mediolanie przy stosunku bramek zdobytych do straconych 53:18). ME będą też okazją, by konserwatywni działacze ze świata sportów wodnych, którzy powielają stereotypy (że jest to dyscyplina nieciekawa i nieprzyszłościowa), zobaczyli jak bardzo widowiskowe jest kajak polo na światowym poziomie. Być może, tym samym ucichną głosy tworzące fałszywy obraz w oczach laików. [b]PS[/b] Czytam różne lektury na temat kajakarstwa i boli mnie gdy ktoś mało kompetentny opisuje tę dyscyplinę, podaje błędne lub niepełne informacje, z góry sugerując, jak należy traktować kajak polo. W wielu przypadkach, autorzy tych słów, ostatnie mecze widzieli 10 lat temu, widują je na poziomie młodzika, albo nie widują ich w ogóle. Uważają, że kajak polo to zabawa, nie wymagająca zbytniego wysiłku i treningu, w sezonie zimowym rodząca konieczność wynajmowania kosztownych pływalni. Wielu z tych sceptyków nie wie, że w okresie zimowym przerzuca się setki ton na siłowni, biega setki kilometrów, wykonuje do znudzenia trening taktyczny, że pływa się na wodzie póki nie zetnie jej lód. Nie zdają sobie sprawy z tego, jak skomplikowana potrafi być taktyka gry, która nie odbiega od najbardziej popularnych dyscyplin zespołowych. [b]Do Polski nie dociera to, jak dynamicznie dyscyplina ta rozwija się na świecie.[/b] Równie niska jest świadomość tego, że finansowanie kajak polo wciąż jest śladowe. Obecna polityka władzy centralnej wspiera jedynie dyscypliny olimpijskie. Nie każdy zawodnik ma jednak szanse na wejście do czołówki w dyscyplinach, w których konkurencja jest tak wysoka. Wielu z nich, pozbawionych szans na sukcesy, odchodzi od kajakarstwa. Tracimy przez to potencjalne talenty kajak polo. Być może za kilka lat mieliby oni szansę stanąć na olimpijskim podium również w tej dyscyplinie. Życzę powodzenia wszystkim polskim działaczom i fanatykom kajak polo. Mam nadzieję, że dyscyplina zostanie doceniona przez innych, a sceptycy spuszczą zaciągnięty dawno temu „ręczny hamulec”. Grupa ludzi, którzy mimo oporów pchają ten wóz, radzi sobie coraz lepiej. Co byłoby, gdyby hamulec został zwolniony? [ramka][b]Jacek Sztuba[/b] Klub: LUKS Kwisa Leśna Ur.: 23.06.1977 [b]Udział w MŚ:[/b] [li][b]1998[/b] Aveiro (Portugalia) [/li] [li][b]2002[/b] Essen (Niemcy)[/li] [li][b]2010[/b] Mediolan (Włochy)[/li] [b]Udział w ME:[/b] [li][b]1997[/b] Essen [/li] [li][b]1999[/b] Mechelen (Belgia) [/li] [li][b]2001[/b] Bydgoszcz[/li] [li][b]2003[/b] Kilkock (Irlandia)[/li] [li][b]2007[/b] Thury Harkourt (Francja)[/li] [li][b]2009[/b] Essen[/li] [b]Bilans na MP:[/b] [li]medale złote: 1[/li] [li]medale srebrne: 6[/li] [li]medale brązowe: 3[/li][/ramka] Tekst opublikowany został przy współpracy z portalem [link=http://www.grupakajaki.pl]GrupaKajaki.pl[/link]
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL