Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Pawlik w Stawisku

Koncert Włodka Pawlika w Stawisku
archiwum w waplewie, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Wyjštkowy wieczór poezji Jarosława Iwaszkiewicza z muzykš Włodka Pawlika zakończył w niedzielę 11. Festiwal „Muzyczne Konfrontacje”
Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów wypełniło się publicznoœciš, która w ten niedzielny wieczór przewidywała wydarzenie. - Niektórzy twierdzš, że nie da się œpiewać wierszy Iwaszkiewicza. A ja postaram się udowodnić, że to jest możliwe - powiedział mi pianista na tydzień przed koncertem. Natomiast w programie koncertu napisał: „Muzyka, która skomponowałem do oœmiu wierszy Jarosława Iwaszkiewicza jest efektem nałożenia się na siebie kilku okolicznoœci. Niecałe dwa lata temu spotkaliœmy się wraz z mojš żonš w domu Pani Alicji Matrackiej-Koœcielny, aby porozmawiać o możliwoœci skomponowania przeze mnie muzyki do wierszy Poety. Dzisiaj jest ten dzień, w którym pomysł staje się artystycznš rzeczywistoœciš”.
Włodek Pawlik wystšpił w Stawisku ze swoim triem. Na perkusji zagrał Cezary Konrad, a na kontrabasie Paweł Pańta. Wiersze œpiewali w duecie Lora Szafran i Marek Bałata, a recytował Andrzej Ferenc. Pomysł z recytacjami przeplatajšcymi się z muzykš okazał się bardzo trafny. Przybliżył poezję Iwaszkiewicza, która jest ceniona przez znawców, a powszechnie mało znana. Ale to muzyka zawładnęła sercami słuchaczy. Od razu trzeba podkreœlić, że Pawlik napisał muzykę wyjštkowo chwytliwš, momentami wręcz przebojowš. Aż chciało się klaskać do rytmu czy wtórować wokalistom w refrenach. Koncert otworzył temat „Struny na ziemi” do wiersza „Garœć liœci wierzbowych” z tomu „Mapa pogody”. To było łagodne wprowadzenie w niezwykle muzykalnš poetykę wierszy Iwaszkiewicza. Tempo przyspieszyło w „Rzeczach” z tomu „Muzyka wieczorem” i ten temat ma pierwszorzędne zadatki na przebój. Nastrojowš muzykę Pawlik napisał do wiersza „Jeżeli znowu znajdę przyjemnoœć w podróży” z tomu „Lato 1932”. Z tego tomu wybrał jeszcze utwór „Upokarza mnie miłoœć”, ale jak podkreœlił nie chodzi o miłoœć do jego żony. Najtrudniejszy dla wokalistów utwór przypadł na finał koncertu. To „Fandango” z tomu „Gry i zabawy” brawurowo zaœpiewane przez Marka Bałatę. Szybkie tempo i powtarzajšce się słowa „albo to nie albo to nie albo to tak” mogło zawrócić w głowie, a motoryczna gra Pawlika na fortepianie przypominała stukot kół pocišgu ekspresowego. Gra zespołu pod wodzš naszego czołowego pianisty była perfekcyjna. Krótkie solówki Pawlika nie pozostawiały wštpliwoœci, że sš to jazzowe piosenki. Przypomniały mi się albumy Herbiego Hancocka „Possibilities” i ostatnia „The Imagine Project”, na których amerykański pianista przemycił sporš dawkę jazzu w popularnych tematach. W muzyce Pawlika do wierszy Jarosława Iwaszkiewicza jazz idzie w parze z poezjš, podkreœla rytm słów, a melodia jest efektem skojarzeń, jakie te słowa wywołujš. Dzięki temu jazz nawet tak wyrafinowany, trafia do serca uważnego i wrażliwego słuchacza. Publicznoœć nie chciała wypuœcić kompozytora i wykonawców. Były dwa bisy i recytacja Andrzeja Ferenca zakończona odœpiewanš wspólnie kolędš przy akompaniamencie pianisty. To był niezapomniany wieczór w Stawisku. Dodam, że publicznoœć siedział wszędzie, w trzech salach, na schodach i na pięterku Domu Iwaszkiewicza. Scenę ustawiono jak zwykle pod schodami, żeby muzyka mogła swobodnie rozchodzić się po całym budynku i cieszyć ducha jego dawnych mieszkańców. To ważne dzieło Włodka Pawlika powinno trafić do innych sal koncertowych, a także na płytę.
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL