Otwarcie rynku pracy w Niemczech zwiększy niedobór fachowców

aktualizacja: 01.12.2010, 07:51
Niemcy
Niemcy
Foto: PhotoXpress

Cztery na dziesięć firm czują się zagrożone otwarciem niemieckiego rynku pracy. Obawiają się odpływu dobrych specjalistów, o których już teraz niełatwo

– Otwarcie niemieckiego rynku pracy utrudni po 1 maja 2011 r. przede wszystkim rekrutację pracowników niższego i średniego szczebla – przewiduje większość z prawie 40 proc. krajowych firm, które obawiają się skutków zniesienia niemieckich ograniczeń w zatrudnianiu Polaków. Tak wynika z sondażu portalu rekrutacyjnego Pracuj. pl przeprowadzonego wśród ponad 500 menedżerów działów HR polskich przedsiębiorstw. Co czwarty z nich przewiduje, że liberalizacja w Niemczech wpłynie na utrudnienie rekrutacji na całym polskim rynku, a co ósmy ocenia, że dotknięta będzie konkretnie jego branża lub firma.
[srodtytul]Posada za miedzą[/srodtytul]
Według różnych prognoz po 1 maja do pracy w Niemczech może wyjechać 200 – 600 tys. Polaków. Ekonomiści BNP Paribas mówią w swym raporcie o pół milionie emigrantów zarobkowych w ciągu czterech lat. Z kolei rządowi eksperci szacują, że ok. 400 tys. Polaków ruszy za zachodnią granicę. Uspokajają jednak, że nie będzie tak dużej fali wyjazdów jak po 2004 r.
– Niemcy nie staną się dla naszych rodaków drugą Irlandią – zgadza się z tymi prognozami Przemysław Gacek, prezes grupy Pracuj, właściciela Pracuj. pl. Co prawda Niemcom, gdzie bezrobocie w październiku było najniższe od 18 lat, bardzo zależy na pracownikach z nowych państw Unii. Niemiecki minister gospodarki wspomina nawet o specjalnej premii powitalnej dla pożądanych specjalistów, ale – zdaniem Gacka – znaczącą barierą dla wielu Polaków będzie słaba znajomość niemieckiego i wysokie koszty utrzymania. Przy różnicach płac mniej atrakcyjnych dla Polaków niż w 2004.
Jak jednak przestrzegają przedstawiciele agencji zatrudnienia, którzy od lat delegują Polaków do pracy na Zachodzie, ryzyka utraty pracowników nie można bagatelizować.
– Lepiej się przygotować do fali wyjazdów, by potem nie być zaskoczonym, tak jak to się zdarzało w szczycie emigracji zarobkowej w 2007 r. Wtedy część firm, zwłaszcza mniejszych, upadła z powodu utraty pracowników. Zdarzało się, że 30-osobowa spółka z dnia na dzień traciła 20 ludzi – przypomina Guido Vreuls, który w zarządzie Otto Holding odpowiada za Europę Środkową.
– Nie można zapominać, że tym razem ogromny rynek pracy otwiera się „tuż za miedzą”, co zachęci starszych i nieco mniej mobilnych pracowników – podkreśla Artur Ragan, rzecznik Work Express.
Zdaniem Guido Vreulsa po 1 maja wielu Polaków będzie chciało spróbować szczęścia w Niemczech, tym bardziej że mają tam rodziny, znajomych, którzy mogą pomóc w znalezieniu pracy. Jako pierwsze odczują to regiony na zachodzie kraju, skąd już wcześniej wiele osób mających podwójne obywatelstwo wyjeżdżało na kilkumiesięczne kontrakty do RFN. Teraz mogą ściągnąć krewnych i przyjaciół, którzy nie mając niemieckiego paszportu, nie mogli dotychczas legalnie tam pracować.
[srodtytul]Zbadać nastroje[/srodtytul]
Guido Vreuls radzi polskim firmom, zwłaszcza tym z zachodniej Polski, by przynajmniej zbadały nastroje i plany pracowników, co pomoże uniknąć zaskoczenia po 1 maja. Ale zaskoczeni mogą być też przedsiębiorcy z innych regionów.
– Już się zgłaszają firmy z Niemiec, które badają polski rynek pracy i wynagrodzenia, szukając kandydatów także na wschodzie kraju – podkreśla Vreuls. Według niego wśród fachowców najbardziej poszukiwani są budowlańcy i fachowcy z sektora metalurgicznego. Niemieckie firmy liczą też na polskich informatyków, lekarzy i pielęgniarki, fizykoterapeutów oraz opiekunki starszych osób.
– W Niemczech doświadczony elektrotechnik zarobi dwa razy więcej niż w kraju – przypomina Artur Ragan z Work Express, która od pięciu lat wysyła do Niemiec opiekunki starszych osób. Jego zdaniem po niedawnym wprowadzeniu minimalnych stawek dla opiekunek (8,5 euro za godzinę) ta praca stanie się jeszcze bardziej atrakcyjna.
Przedstawiciele agencji zatrudnienia zwracają też uwagę, że o polskich fachowcówbędą usilniej zabiegać także inne kraje zachodniej Europy. Od wiosny tego roku szybko przybywa zleceń dla pracowników tymczasowych we Francji i w Holandii.– W tym roku w Holandii pobijemy nasz rekord sprzed kryzysu – ocenia Guido Vreuls.
– W zeszłym roku popyt na pracowników tymczasowych bardzo spadł, ale teraz zbliżamy się do rekordów z 2008 r. – mówił niedawno Dariusz Lamot, szef Work Express, która wysyła do Francji polskich inżynierów i budowlańców. Dodaje, że polscy specjaliści są coraz bardziej mobilni – bez większych problemów przemieszczają się z kraju do kraju, wybierając najbardziej atrakcyjne zarobkowo rynki.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=a.blaszczak@rp.pl]a.blaszczak@rp.pl[/mail][/i]
Komentarz dnia

#RZECZoEKONOMII: Problemy energii słonecznej w Polsce

Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE