Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Styl życia

Pacjenci i lekarze w sieci

Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Internet rewolucjonizuje relację pacjent – lekarz. Pozwala zasięgać informacji o chorobach i lekach, wybierać najlepszych specjalistów i sprawdzać opinie o nich innych pacjentów
Zmianę relacji między pacjentem a lekarzem szczególnie dobrze widać w Polsce, gdzie przez lata lekarze byli otoczeni nimbem wyjštkowoœci i nietykalnoœci. To oni znali tajniki leczenia i los naszego zdrowia zależał od nich. Oceniać rzetelnoœć ich pracy mogli najwyżej koledzy i koleżanki po fachu. Pacjent był zdany na łaskę i niełaskę hermetycznego œrodowiska medycznego. Większoœć Polaków służbę zdrowia kojarzy ze skorumpowanym systemem, w którym nie było mowy o partnerstwie w relacji z lekarzem. Za sprawš Internetu, a szczególnie sieci społecznoœciowych, a więc portali integrujšcych ludzi o podobnych poglšdach, zainteresowaniach lub problemach – w tym przypadku zdrowotnych – ta sytuacja radykalnie się zmienia. Pacjenci zintegrowani w ramach wirtualnej społecznoœci mogš oceniać pracę lekarzy oraz dzielić się informacjami na temat chorób i sposobów ich leczenia. Rzesza internautów stanowi siłę, z którš lekarze muszš się liczyć. Coraz częœciej to lekarze muszš zabiegać o względy pacjentów internautów, a nie pacjenci o uwagę lekarzy. Jedna wypowiedŸ na internetowym forum wywołuje czasem lawinę komentarzy; z ich powodu specjalista może stracić dobre imię i w konsekwencji – pacjentów. [srodtytul]Odpowiadaj na komentarze[/srodtytul]
Na portalu znanylekarz.pl. internauci, którzy majš konto w serwisie, mogš wystawiać oceny i komentarze lekarzom. Tak powstaje np. ranking warszawskich neurologów. Twórcy portalu zachęcajš negatywnie ocenionych lekarzy do odpowiedzi na opinie. Proponujš: „Odpowiadaj lub zgłaszaj do skasowania opinie na temat Ciebie – najpierw jednak lekarz musi zarejestrować się w serwisie. Gdy nie ma na to ochoty, jest bezradny wobec tego, co się o nim wypisuje”. Profil lekarzy, którzy odpowiedzš na opinie, otrzymuje status „zweryfikowanego”. Jednak te niezweryfikowane sš również dostępne dla internautów – i lekarz, którego dotyczš, może nawet nie wiedzieć, że w sieci właœnie toczy się dyskusja na jego temat. I to dyskusja na dużš skalę: w bazie danych znanylekarz.pl znajduje się obecnie – jak podaje redakcja serwisu – 39 tysięcy lekarzy i 230 tysięcy wpisów. W roku 2009 portal odnotowywał ok. 40 tys. wejœć każdego dnia, w tym roku – o 20 tysięcy więcej. Z jednej strony swoboda wypowiedzi, jakš daje Internet, pozwala jego użytkownikom na wyrażanie własnych poglšdów, które dodatkowo zostanš zauważone przez innych internautów – sieci społecznoœciowe to między innymi nowoczesne forum publiczne. Z drugiej jednak strony takie serwisy stwarzajš znakomitš okazję, by dać upust swoim frustracjom, zawiœci lub zwykłej złoœliwoœci. Napastliwy komentarz może być zemstš za odmowę wystawienia zwolnienia lekarskiego, które ze względu na stan zdrowia de facto pacjentowi nie przysługiwało. Najbardziej znanym w Polsce przypadkiem bezpardonowego oczerniania lekarza w Internecie jest sprawa pewnego warszawskiego chirurga. Jego była pacjentka – po zawodzie sercowym, który jš spotkał ze strony lekarza – zaczęła oczerniać go na rozmaitych forach i portalach społecznoœciowych. Oskarża chirurga o łapówkarstwo, nierzetelnoœć i rozwišzły homoseksualizm. Obsesyjnie dšży do zniszczenia jego kariery zawodowej i życia prywatnego. Wystarczy, że wpiszemy w wyszukiwarce Google jego imię i nazwisko, a jako pierwsza wyskoczy nam następujšca informacja: „(...) to zdehumanizowane bydle, ktore upaja sie zadawaniem bólu kobietom a wlasnie na kobiety ukierunkowal swoja działalnoœć” (pisownia oryginalna). I choć kobieta nęka lekarza od kilku lat, policja wydaje się bezradna. Lekarze sš więc na przegranej pozycji w kwestii weryfikacji zamieszczanych w Internecie anonimowych informacji na ich temat. Każdy przeglšdajšcy ranking może zobaczyć imię, nazwisko i adres lekarza, pod którym przyjmuje, ale osoba wystawiajšca ocenę jest anonimowa – kryje się za internetowym nickiem. [srodtytul]Prohibicja informacyjna[/srodtytul] Pacjenci szukajš też w sieci informacji o swojej chorobie i lekach, które przyjmujš. I w tej kwestii panuje wolnoamerykanka. Zgodnie z polskim prawem firma farmaceutyczna „nie może kierować do publicznej wiadomoœci reklamy dotyczšcej produktów leczniczych wydawanych wyłšcznie na podstawie recepty, jak i umieszczonych na wykazach leków refundowanych oraz dopuszczonych do wydawania bez recept o nazwie identycznej z umieszczonymi na tych wykazach za wyjštkiem szczepień ochronnych okreœlonych w odrębnych przepisach”. W œwietle polskich przepisów prawnych pacjent ma prawo uzyskać informacje na temat leku na receptę podczas wizyty u lekarza (stšd firmom farmaceutycznym tak bardzo zależy na zacieœnianiu relacji z lekarzami), może też przeczytać ulotkę informacyjnš, gdy kupił już zapisany specyfik. Ma też do dyspozycji Internet, ale informacje, które tam znajdzie, nie sš poœwiadczone ani przez żadne instytucje, ani tym bardziej przez producentów. Chory jest zatem zdany na opinie innych internautów, którzy nie majš specjalistycznej wiedzy medycznej. Ustawa zamiast chronić pacjentów przed zakusami firm farmaceutycznych, zmusza ich więc do korzystania z niefachowych informacji. – W wyniku naszego ustawodawstwa pacjent szukajšcy informacji o lekach w Internecie staje się własnym wrogiem – mówi Małgorzata Nieciecka z Xevin Consulting – centrum inicjatyw biznesowych i marketingowych wykorzystujšcych Internet i nowe media. – Prawo nie nadšża za przeobrażeniami, które się dokonujš w Internecie. Faktycznie sš to procesy bardzo gwałtowne: na poczštku roku 2010 jedynie ok. 2 mln Polaków korzystało z serwisu Facebook, obecnie jest ich ponad 6 mln (niektóre dane mówiš nawet o 8 mln). Ustawodawcza prohibicja na informacje dotyczšce leków na receptę ma skutki podobne do prohibicji alkoholowej, z którš mieliœmy do czynienia w USA: powoduje niekontrolowany handel zakazanym towarem. Małgorzata Nieciecka od kilku lat zajmuje się zjawiskami zwišzanymi z ochronš zdrowia i Internetem. Podkreœla, że zawsze powinniœmy weryfikować informacje na temat zdrowia i leków, które znajdujemy w sieci: – Jeżeli np. lekarz, do którego właœnie się wybieramy, ma w jakimœ internetowym rankingu zaledwie dwie i pół gwiazdki na pięć możliwych, to nie wycišgajmy stšd zbyt pochopnych wniosków. SprawdŸmy chociażby, ile w ogóle opinii jest na jego temat – jeżeli sš tylko dwie (jedna pozytywna, druga negatywna), to nie powinniœmy się kierować takim rankingiem przy ocenie pracy lekarza. Ważne jest również, abyœmy korzystali z takich serwisów, w których treœci tam zamieszczane sš weryfikowane przez specjalistów w danej dziedzinie. Nie bšdŸmy również naiwni – czasami może się nam wydawać, że prowadzimy wymianę zdań na temat jakiegoœ lekarstwa z innym użytkownikiem forum, gdy tymczasem w rzeczywistoœci właœnie rozmawiamy z przedstawicielem handlowym firmy farmaceutycznej. [srodtytul]Starzy znajomi z nowymi schorzeniami [/srodtytul] Dla Weroniki Grodzickiej z Warszawy Internet jest od kilku miesięcy głównym Ÿródłem informacji na temat jej choroby. Ma 65 lat i jest aktywnš internautkš. We wrzeœniu zaczęła odczuwać silny ból na odcinku lędŸwiowym kręgosłupa. Po pewnym czasie niemal nie była w stanie się poruszać o własnych siłach. Gdy poszła do lekarza specjalisty, okazało się, że cierpi na dyskopatię. Od tego czasu stara się znaleŸć w Internecie jak najwięcej informacji na jej temat i sposobów jej leczenia. Jest bardzo zadowolona z tego, że w Internecie jest tyle informacji dotyczšcych zdrowia. – Dzięki temu mam poczucie, że mogę bardziej œwiadomie się leczyć. Wczeœniej czułam, że jestem piłeczkš w rękach lekarzy specjalistów, których decyzje na temat sposobów leczenia były bardzo arbitralne – mówi. Teraz Weronika Grodzicka spotyka osoby, które borykajš się z podobnymi problemami zdrowotnymi co ona – udzielajš jej rad i polecajš lekarzy. Tydzień temu na jednym z serwisów społecznoœciowych spotkała swojš koleżankę z czasów studenckich. Okazało się, że cierpi na to samo co ona. Od tego czasu wymieniajš się swoimi doœwiadczeniami. – Osoba z takim doœwiadczeniem życiowym jak moje zdaje sobie sprawę, że ludzie wygadujš i wypisujš przeróżne rzeczy. Jednak Internet jest tak bogatym Ÿródłem informacji, że rozsšdny człowiek zawsze w tym bogactwie znajdzie informacje ważne i prawdziwe. Wszystko zależy od człowieka – podkreœla.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL