Polska marka zaniedbana

aktualizacja: 25.11.2010, 20:24
Foto: Fotorzepa, Beata Kitowska BK Beata Kitowska

Na 110 państw zajmujemy 83. miejsce, nasze sukcesy przechodzą bez echa. Czy pomogą nam jachty i bursztyny?

Liderami zestawienia Country Brand Index 2010 są Kanada, Australia i Nowa Zelandia. Marka "Polska" jest niżej od Czech, które znalazły się na 43. miejscu (awans o siedem pozycji), a Słowacja na 79. (jedno oczko w dół).
– To nie jest tak, że nie macie się czym pochwalić. Promocja doskonałej żywności czy niezanieczyszczonego środowiska może przynieść efekty – mówi "Rz" Tom Adams z firmy FutureBrand, która opracowuje zestawienie.
Co prawda przez rok awansowaliśmy o trzy pozycje, ale wciąż jest lekki niedosyt. – Trzeba to i tak uznać za sukces. Przez ostatnie dziesięć lat Polska jako marka miała wyjątkowo słaby i niespójny wizerunek. W przyszłym roku pozycja powinna się poprawić m.in. dzięki dobrze przyjętym obchodom Roku Chopinowskiego – mówi Marek Staniszewski, wiceprezes agencji reklamowej Young & Rubicam.
[wyimek][srodtytul]400 mln zł[/srodtytul] zamierza wydać Polska na zagraniczną promocję branż uważanych za eksportowe [/wyimek]
Nie polepszyły naszego wizerunku wystawy Expo w Japonii i Chinach, gdzie polskie pawilony były jednymi z najczęściej odwiedzanych. Nie mamy też szczęścia do spektakularnych wydarzeń. Nowa Zelandia zyskała na powodzeniu trylogii filmowej "Władca pierścieni", której użyczyła plenerów. W tym roku o 19 pozycji skoczyło Chile. To efekt udanej akcji wydobycia zasypanych górników.
Polska przesypia swoje szanse. W ubiegłym roku byliśmy jedynym krajem europejskim, który odnotował wzrost gospodarczy. – Niestety, prawda jest taka, że wasz sukces przeszedł bez większego echa – mówił w rozmowie z "Rz" Wally Olins, światowy guru marketingu.
Wiele krajów wypromowało się przez narodowe produkty – Francji udało się to choćby dzięki kiepskiemu w smaku młodemu winu Beaujolais Nouveau.
W grudniu Ministerstwo Gospodarki ogłosi konkursy na wykorzystanie środków na promocję 15 branż eksportowych. Przekrój jest spory – od biżuterii, jachtów i żywności po przemysł obronny i budownictwo. Czy wystarczy na to 400 mln złotych?

POLECAMY

KOMENTARZE