Emerytury / renty
Odzyskają posady, ale nie pensje
Emeryta, który na chwilę rozwiązał umowę o pracę, nie trzeba zatrudnić na dotychczasowych warunkach. Jeżeli jest to uzasadnione, można mu dać jedynie zlecenie
- Chcąc zachować emeryturę, rozwiązałam bezterminową umowę o pracę. Od 1 stycznia 2012 pracodawca chce mnie zatrudnić ponownie, ale za niższą pensję i tylko na rok. Czytałam, że tak być nie może. Czy to prawda, że emerytowi, który rozwiązał umowę o pracę po to, by zachować emeryturę, trzeba zapewnić takie same warunki zatrudnienia, jakie miał przed rozwiązaniem etatu? – pytają czytelnicy.
Osoby, które przeszły na emeryturę przed 1 stycznia 2011 i nadal były zatrudnione w tym samym stosunku pracy co przed jej uzyskaniem, miały gorący czas we wrześniu i październiku 2011. W tych miesiącach bowiem, chcąc zachować pieniądze z ZUS, musiały rozwiązać umowy o pracę.
Wiele z nich zrobiło to tylko pro forma, by zachować świadczenie, bo zatrudniający ich pracodawcy i tak wyrazili chęć nawiązania z nimi ponownej współpracy. Nie ma jednak przepisu, który w jakikolwiek sposób obligowałby szefów do zapewnienia dotychczasowych warunków pracy i płacy.
Nie powinno zatem dziwić, że po kilku miesiącach przerwy proponuje pracodawca zamiast umowy bezterminowej angaż okresowy, niższą pensję lub niepełny wymiar.
![]()
Komentuje Magdalena Zwolińska, adwokat w kancelarii Raczkowski i Wspólnicy
Tak samo jak żaden przepis nie zabrania ponownego zatrudnienia po rozwiązaniu stosunku pracy przez emeryta, tak samo żaden, przy ponownym podjęciu współpracy, nie zapewnia mu tych samych warunków zatrudnienia.
W związku z tym nie ma przeszkód prawnych, by zamiast umowy bezterminowej dać mu angaż na czas określony albo zaproponować część etatu i mniejszą pensję.
Uważajmy jednak na dyskryminację w zatrudnieniu. Wyjątkowo ostrożnie należy podchodzić do kwestii wynagrodzenia, aby nie okazało się, że w przypadku osób wykonujących jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości (porównywalne kwalifikacje, odpowiedzialność i wysiłek) dochodzi do dysproporcji w zarobkach, której podstawą jest osiągnięcie wieku emerytalnego. Taka praktyka jest niedozwolona.
Mało tego, emerytowi, który jest zatrudniany na nowo, zamiast etatu można zaoferować umowę cywilnoprawną, np. zlecenie.
Po nowemu
Ale uwaga, tutaj trzeba uważać, by wykonywana na podstawie tego kontraktu praca nie nabrała cech charakterystycznych dla stosunku pracy. Nie może być zatem tak, że po podpisaniu tego angażu emeryt będzie wykonywał dotychczasowe obowiązki w wyznaczonym miejscu i czasie oraz w bezpośredniej podległości w stosunku do przełożonego.
Przykład
Pani Maria była zatrudniona w dziale kadr na umowę o pracę na 1/2 etatu. Zajmowała się rozliczaniem czasu pracy. Liczyła wymiary czasu pracy, układała grafiki, prowadziła ewidencję pracowników.
Po rozwiązaniu angażu szef zatrudnił ją na nowo, ale na umowę-zlecenie. W zakresie wykonywanej pracy nic się nie zmieniło. Pani Maria nadal przychodzi na godzinę 8 i pracuje do 16. Nadal ma przełożoną, która wydaje jej polecenia.
W zasadzie pani Maria, choć jest zatrudniona jako zleceniobiorca, w świetle prawa ma status pracownika. Wykonywana przez nią praca spełnia przesłanki charakterystyczne dla stosunku pracy, dlatego może wystąpić do sądu pracy z powództwem o ustalenie jego istnienia.
W oczekiwaniu na ruch
Część pracodawców wręcz czekała na moment rozwiązania umów z emerytami z ich inicjatywy. Pozwoliło im to bowiem, w bezproblemowy sposób, pozbyć się ich na dobre z pracy albo przynajmniej, jak w przypadku czytelniczki, zmienić im warunki zatrudnienia na gorsze.
Podjęcie takich działań w trakcie współpracy było ryzykowne, bo choć z chwilą osiągnięcia wieku emerytalnego dana osoba przestała korzystać z ochrony przewidzianej w art. 39 i 43 k.p., to istniało ryzyko dyskryminacji ze względu na wiek (wyrok SN z 19 marca 2008, I PK 219/07).















