Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » First Class » Podróże

Podróże

Odwyk od cywilizacji

Aneta Walentek 02-11-2010, ostatnia aktualizacja 02-11-2010 19:07
źródło: First Class
źródło: First Class
źródło: First Class

Zamiast luksusowego apartamentu z pełnym minibarkiem i nieograniczonym dostępem do Internetu skromny pokój z łóżkiem bez telewizora i laptopa. Pracoholicy z wielkich miast coraz częściej zamiast pod palmy uciekają do… klasztorów. Ponoć tylko tam potrafią się w pełni zresetować.

Od lat Europejczycy ruszają na Daleki Wschód w poszukiwaniu wyciszenia wśród hinduskich ascetów czy buddyjskich mnichów. Tam, w ramach odzyskiwania sił witalnych i spokoju ducha, oddają się studiowaniu filozofii i medytacji. Klasztorny sposób na spędzanie urlopu w ascetycznych warunkach zawitał też do Polski. Na szczęście nie trzeba w tym celu udawać się do Indii czy Nepalu. Już kilkadziesiąt polskich zakonów oferuje wypoczynek dla świeckich, a o rozwinięciu interesu myślą kolejne. Okazuje się bowiem, że urlop w odosobnieniu to wcale nie taka niszowa nowinka. Moda na ten rodzaj wypoczynku zatacza coraz szersze kręgi. Rozpropagowany został przez celebrytów, którzy otwarcie przyznają się do tej nietypowej formy regenerowania sił. Jest też niezwykle popularny wśród biznesmenów, menedżerów i ludzi, dla których codzienna praca to kilkunastogodzinna gonitwa z komórką w ręce, trwająca niejednokrotnie przez siedem dni w tygodniu.

– Coraz więcej moich znajomych decyduje się na wakacje w samotni – mówi Marek, dyrektor jednej z dużych firm. – Ja sam zastanawiam się, czy nie wysłać tam kilku moich pracowników.

Marek ma 37 lat i na polu zawodowym osiągnął już niemal wszystko. Wysokie stanowisko w dużej firmie, dom, dobry samochód. Wakacje? Owszem, wyjeżdża.

– Co z tego, skoro w pewnym momencie odkryłem, że tak naprawdę nie dają mi prawdziwego odprężenia – przyznaje. – Wracałem do domu zmęczony i rozdrażniony. Za każdym razem wynajdowałem inną przyczynę: raz, że za gorąco, innym razem, że alkoholu za dużo. Aż w końcu zdałem sobie sprawę, że przyczyna jest dosyć prozaiczna – nie potrafię odpoczywać. Wtedy zdecydowałem – wakacje w klasztornej samotni. Pomysł podsunął mi kolega i to był strzał w dziesiątkę. U benedyktynów w Tyńcu spędziłem siedem dni. Wróciłem odprężony, wypoczęty jak nigdy, znów gotów do działania – zapewnia. Nie chce podać nazwiska, bo choć nietypowej formy spędzania czasu zasadniczo się nie wstydzi, jednak nie potrafi się przełamać, by mówić o tym publicznie.

Znalezienie ofert wypoczynku za klasztornymi murami to sprawa banalnie prosta. Wystarczy Internet i wyszukiwarka. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiają się strony internetowe najprężniej działających bractw: ojców benedyktynów z Tyńca pod Krakowem, franciszkanów z Pińczowa, paulinów z Mochowa, kamedułów z Rytwian czy kamedułek ze Złoczewa. Widać, że choć mnisi chcą nam zagwarantować odcięcie od cywilizacji, sami z jej dobrodziejstw umiejętnie korzystają. Za niezbyt wygórowaną opłatą (ceny wahają się od 30 do 120 zł od osoby za dobę, a czasami ustalane są według zasady „co łaska”) gwarantują pełne odcięcie od świata zewnętrznego i chwilę spokoju. Można ją przeznaczyć na modlitwę, kontemplację czy przemyślenie najbardziej palących spraw. Oferta braci i sióstr jest ogólnie dostępna. Na stronach internetowych reklamują swoje usługi i zachęcają do odwiedzin. „Dziś każdy może tu poczuć się na chwilę pustelnikiem, zatopić w kamedulskie memento mori i odebrać do siebie przesłanie mnichów żyjących w milczeniu, samotności i na modlitwie” – przekonują bracia kameduli z Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach.

...
Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  klasztor , odpoczynek , samotnia , urlop , wakacje

First Class
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 
common