Kraj

Mord w łódzkim biurze PiS

Do zamachu doszło w łódzkiej siedzibie PiS przy ulicy Sienkiewicza 61
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Napastnik mówił, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego. Ofiarami padło dwóch działaczy PiS
– Z budynku wybiegł młody człowiek, który opowiedział, że ktoś strzela z pistoletu w siedzibie PiS. Wbiegliśmy na pierwsze piętro, a w pomieszczeniu leżał starszy mężczyzna, który miał ślady po kulach na klatce piersiowej. Płynęła z nich krew – relacjonowali wczorajsze wydarzenia łódzcy strażnicy miejscy.
[srodtytul]Nie dało się rozmawiać[/srodtytul] Przed południem Ryszard C. wszedł do biura poselskiego PiS w Łodzi i zaczął strzelać do znajdujących się tam ludzi. Krzyczał: „Nie ma Kaczyńskiego, to wy poniesiecie odpowiedzialność!” oraz, że „nienawidzi PiS”.
Strażnicy obezwładnili napastnika, który wbijał nóż z dziesięciocentymetrowym ostrzem w okolice szyi Pawła Kowalskiego, asystenta łódzkiego posła PiS Jarosława Jagiełły (po operacji jego stan jest stabilny). Od strzałów zamachowca zginął trafiony czterema kulami Marek Rosiak, asystent i bliski współpracownik eurodeputowanego PiS Janusza Wojciechowskiego. – Tłem tego ataku była polityczna nienawiść do PiS. Ta nienawiść została posiana i zbiera krwawe żniwo – mówi „Rz” Wojciechowski. 62-letni Ryszard C. był taksówkarzem. W Częstochowie od grudnia 2002 r. prowadził jednoosobową firmę Piast. Jeździł w jednej z tamtejszych korporacji taksówkowych. Jego dawni koledzy określają go jako politycznego fanatyka, choć trudno im określić, jakiej opcji. – Nie dawało się z nim rozmawiać na tematy polityczne. Unikaliśmy tego, bo od razu się zapalał – mówi nam jeden z częstochowskich taksówkarzy. Inny dodaje, że C. notorycznie słuchał Radia Maryja. – PiS nienawidził od zawsze i głośno o tym mówił – wspomina jeden z taksówkarzy z Częstochowy. Dlaczego zabił? – Widać musiał to zrobić, to było silniejsze od niego. – Osoba o takim nazwisku nie jest nam znana – mówi „Rz” prok. Romuald Basiński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. – Wstępnie ustaliliśmy, że nie jest znanym np. z happeningów czy manifestacji działaczem organizacji ani partii – mówi jeden z łódzkich policjantów. 26 sierpnia 2009 r. C. wyrejestrował działalność gospodarczą i, jak ustaliła „Rz”, w lipcu tego roku wymeldował się z mieszkania w Częstochowie. Od tego czasu jeździł po Polsce. W Łodzi był od co najmniej kilku dni. Ostatnie cztery poprzedzające zamach spędził w hotelu Centrum w Łodzi. To zaledwie dwie przecznice od miejsca zbrodni. Według naszych informatorów widywany był w okolicy biura poselskiego PiS. Pytał, kto tam przebywa i czy przyjeżdża tam prezes partii Jarosław Kaczyński. – We wtorek mieliśmy dostarczyć do siedziby partii oświadczenia lustracyjne – mówi „Rz” radny PiS Kazimierz Kluska. Zamachowiec mógł się też spodziewać, że w biurze będzie Witold Waszczykowski, kandydat PiS na prezydenta Łodzi. – W ostatnich dniach bywałem tam codziennie. Nie było to tajemnicą – zaznacza Waszczykowski. – We wtorek mieliśmy rejestrować listy, nie byłem tam tylko dlatego, że pilnie musiałem jechać do Warszawy. – Wydaje się, że sprawca przygotowywał się do ataku na to miejsce – mówił dziennikarzom Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji. Jak ustaliła „Rz”, po przyjeżdzie do Łodzi Ryszard C. wynajął samochód. Jeden z policjantów mówi, że mężczyzna miał sporo pieniędzy – oszczędności z czasów, gdy pracował w Kanadzie. [srodtytul]PiS chciał ochrony[/srodtytul] – Wydarzenie z całą pewnością nie było przypadkowe. Stracili życie, walczą o życie – można powiedzieć za mnie – mówił Jarosław Kaczyński. – To, co się stało, jest wynikiem tej wielkiej kampanii nienawiści, która jest prowadzona wobec PiS od dłuższego czasu. – To jest kolejne podsycanie niepokojów i braku zaufania ludzi do siebie nawzajem – komentowała słowa Kaczyńskiego poseł PO Małgorzata Kidawa-Błońska. A poseł Janusz Palikot napisał w blogu: „Jeden szalony, który zabił, i drugi szalony, który śmiercią chce osiągnąć polityczną korzyść. Polityczni nekrofile”. I zwrócił się do Kaczyńskiego: „Opamiętaj się, nie podburzaj do nienawiści”. – Ręce mi opadły, gdy to usłyszałem. Przecież to właśnie Palikot wzywał, by ustrzelić i wypatroszyć Kaczyńskiego – mówi „Rz” Janusz Wojciechowski. Premier Donald Tusk przyznał, że zamach miał charakter polityczny: – To jest ostatni moment, aby temperaturę politycznych sporów doprowadzić do stanu normalnego, a nie podwyższać ją do stanu wrzenia. Dzisiaj sprawą zajmą się sejmowe komisje: Służb Specjalnych oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Poseł PiS Jarosław Zieliński zapowiada, że będzie chciał, by ABW ścigała osoby „umieszczające podżegające do nienawiści wpisy w Internecie”. Wystąpił też do policji o ochronę biur poselskich, ale spotkał się z odmową. Poseł PiS Adam Hofman ujawnił wczoraj, iż poinformował prokuraturę o tym, że kilka dni temu telefonicznie grożono mu śmiercią. [srodtytul]Przynał się[/srodtytul] Atak na na biuro poselskie PiS w Łodzi potępił Parlament Europejski. Kondolencje rodzinie zabitego złożył prezydent Bronisław Komorowski. Wieczorem z inicjatywy „Gazety Polskiej” przed Kancelarią Premiera odbyła się manifestacja przeciw nienawiści. Przyszło na nią kilkadziesiąt osób. – Prokuratura postawiła Ryszardowi C. dwa zarzuty: zabójstwa i usiłowania zabójstwa z użyciem broni palnej. Obydwa czyny wynikały z przynależności politycznej ofiar – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. C. grozi dożywocie. Przyznał się do winy, ale odmówił składania zeznań. [ramka] [b]Głośne ataki niezrównoważonych osób[/b] - 30 kwietnia 1981 34-letni John Hinckley przed hotelem Hilton w Waszyngtonie postrzelił prezydenta USA Ronalda Reagana. Tłumaczył, że zamachem chciał zaimponować aktorce Jodie Foster, w której był zakochany. Został uznany za niepoczytalnego. - 16 sierpnia 2005 O. Roger, założyciel Ekumenicznej Wspólnoty z Taizé, w trakcie wieczornej modlitwy w Taizé został kilkakrotnie ugodzony nożem przez chorą psychicznie Rumunkę. 90-letni zakonnik nie przeżył ataku. - 14 grudnia 2009 42-letni Massimo Tartaglia, który od dziesięciu lat leczył się psychiatrycznie, zaatakował premiera Włoch Silvia Berlusconiego, rzucając w niego makietą katedry w Mediolanie. Berlusconi trafił do szpitala z m.in. złamanym nosem. Stracił też dwa zęby. - 24 grudnia 2009 25-letnia Szwajcarka Susanna Maiolo przed Bazyliką św. Piotra przewróciła Benedykta XVI. Papieżowi nic się nie stało. Cierpiąca na zaburzenia psychiczne Maiolo tłumaczyła, że „chciała przytulić papieża”. —p.kob[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL