Jarosław Kaczyński: to nieprzypadkowe wydarzenie

aktualizacja: 19.10.2010, 13:08
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński
Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

Prezes PiS Jarosław Kaczyński uważa, że atak na biuro PiS w Łodzi
nie był wydarzeniem przypadkowym. Jak zaznaczył, morderca wpadł do biura PiS z okrzykami odnoszącymi się do niego.

Jarosław Kaczyński złożył wyrazy współczucia rodzinom. - Chcę zacząć od wyrażenia współczucia rodzinom tych, którzy padli ofiarą tego zamachu: w szczególności pana Marka Rosiaka, który był współpracownikiem, pracownikiem biura europosła Wojciechowskiego i pana Pawła Kowalskiego, który jest ciężko ranny, walczy o życie, który był szefem biura pana posła Jarosława Jagiełły - powiedział Kaczyński.
[srodtytul]"Dorzynanie watahy"[/srodtytul]
- Mamy tutaj do czynienia z wydarzeniem nowym w polskiej praktyce politycznej i wydarzeniem, które z całą pewnością nie miało charakteru przypadkowego - mówił dalej prezes PiS.
Jak dodał, atakujący, morderca wpadł do biura PiS z okrzykami odnoszącymi się do niego. - Stwierdził, że skoro mnie nie ma, to oni, ci których w końcu zaatakował, ponoszą odpowiedzialność. Oni - można powiedzieć - stracili życie, czy dzisiaj walczą o życie, za mnie. To oczywiście stawia mnie w szczególnej sytuacji - zaznaczył Kaczyński.
- Każde słowo, które będzie nawiązywało do tej kampanii nienawiści, będzie już po prostu wzywaniem do morderstw i to bardzo mocno chciałem podkreślić. Powtarzam: każde słowo, które będzie kontynuacją tej kampanii, wszystko jedno ktokolwiek je wypowie - czy to będzie polityk, czy to będzie dziennikarz - to będzie wzywanie do morderstw - oświadczył Kaczyński.
Jak mówił, trudno precyzyjnie określać, kiedy zaczęła się owa kampania. Mimo wszystko wskazywał, że jej początkiem były słowa premiera Donalda Tuska, który użył wobec zwolenników jego ugrupowania określenia "moherowe berety".
- Później mieliśmy już do czynienia z dorzynaniem watahy. Przypomnę, że osobie, która walczy o życie, dzisiaj podcięto gardło, później mieliśmy do czynienia z bydłem i z całą masą różnego rodzaju innych ataków - podkreślił.
Już po katastrofie smoleńskiej, po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, doszło do fizycznej agresji wobec tych, którzy modlili się pod krzyżem. Doszło do tego, że na oczach policji "profanowano krzyż, bito ludzi, a premier Tusk był zachwycony tym, że mamy hyde park" - mówił dalej Jarosław Kaczyński.
[srodtytul]Będziemy walczyć, by wróciła demokracja[/srodtytul]
Kaczyński oświadczył, że jego ugrupowanie będzie walczyć, by w Polsce wróciła demokracja.
- By wrócił normalny porządek polityczny, gdzie jest władza, jest opozycja, ale nie ma tego szaleństwa, tego wszystkiego, co od kilku lat w polskiej polityce w związku z rządami PO obserwujemy - powiedział prezes PiS. - Będziemy w tej sprawie działać na wszystkich możliwych frontach - dodał na koniec.
[srodtytul]Polityczna nienawiść tłem ataku[/srodtytul]
Eurposeł Janusz Wojciechowski (PiS) powiedział, że według jego informacji tłem ataku na współpracownika jego biura poselskiego w Łodzi była "polityczna nienawiść do PiS". - Ten człowiek wykrzykiwał, że nienawidzi PiS-u i chce zabić (Jarosława) Kaczyńskiego - dodał.
- Ta straszliwa wiadomość spadła jak grom z jasnego nieba. W dalszym ciągu nie znam szczegółów ani bliższych okoliczności. Wiem, że zginął jeden z moich najbliższych współpracowników, mojego biura poselskiego w Łodzi - powiedział Wojciechowski.
[srodtytul]Kidawa-Błońska: słowa Kaczyńskiego to nadużycie[/srodtytul]
W wydarzeniach w Łodzi nie należy doszukiwać się tła politycznego - uważa Małgorzata Kidawa-Błońska (PO). - Nie możemy w ten sposób rozmawiać; takie wypowiedzi są nadużyciem - powiedziała.
- Takie słowa w ogóle nie powinny paść i na pewno nie w dniu dzisiejszym - mówiła i dodała, że "prezes Kaczyński jest ostatnim politykiem, który może pouczać, jakiego języka w polityce należy używać. Jego słowa wielokrotnie były nieodpowiedzialne".
[srodtytul]Kaczyński wykorzystuje wydarzenia w Łodzi[/srodtytul]
Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski uważa, że za atak w łódzkim biurze PiS odpowiada chora psychicznie osoba, a szef PiS Jarosław Kaczyński stara się wykorzystać ten atak politycznie.
- To normalny element społeczeństwa, że są ludzie niezdrowi, nie mamy mechanizmów, żeby ich wyeliminować, zanim uczynią komuś krzywdę, róbmy wszystko, żeby te mechanizmy wypracować, a nie starajmy się na bazie tego trupa robić polityki, bo to jest obrzydliwe - powiedział Żelichowski.

POLECAMY

KOMENTARZE