Archeolodzy odkopują średniowieczny zamek w Chełmie

aktualizacja: 29.09.2010, 21:00
Foto: ROL

Ruiny niezwykłego średniowiecznego pałacu z zielonego kamienia kryje Góra Katedralna w Chełmie

Są to pozostałości obiektu wzniesionego przez Daniela Romanowicza, księcia Rusi Halickiej w XIII wieku. Wspomina o nim kronika halicko-wołyńska. Archeolodzy odnaleźli je na wzgórzu w centrum miasta. Badaniami kieruje prof. Andrzej Buko z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie.
Wzgórze wznosi się na naturalnym podłożu kredowym. Przysłania je warstwa ziemi i gruzu grubości blisko 10 metrów. Na głębokości 4,5 metra od współczesnej powierzchni archeolodzy natrafili na ślady najstarszego osadnictwa na tym miejscu, m.in. małego gródka wzniesionego w latach 20. XIII wieku. Niewiele po nim pozostało, warstwa spalenizny i ułamki glinianych naczyń.
[srodtytul]Solidne podstawy [/srodtytul]
Wielkie prace ruszyły na wzgórzu (chołmie) w 1238 roku i trwały kilka lat. Archeolodzy odczytują z nich dzieje tego miejsca. Przygotowano wówczas wzgórze pod książęcą rezydencję – pałac z kaplicą. Część wzgórza została wyrównana, posłużyły do tego nasypane, utwardzone warstwy. W rezultacie tych prac poziom użytkowy chołmu podniósł się o 1,5 metra.
Dopiero na tak przygotowanej podstawie położono podwaliny z kilku warstw twardego kamienia przekładanych warstwami iłu i zaprawy wapiennej. Z kolei na takim fundamencie wzniesiono mury obwodowe pałacowego dziedzińca. Mają one 2 metry szerokości. Składają się z lica zewnętrznego i wewnętrznego. Lica te zbudowano z bloków odmiany piaskowca, tzw. glaukonitu, zielonego kamienia, występującej tylko w Chełmie. Przestrzeń między licami wypełniono małymi kawałkami piaskowca spojonymi zaprawą. Te piękne mury u podstawy wzmacniały drewniane skrzynie wypełnione kamieniami, ich koronę zaś też dodatkowo wzmacniały drewniane konstrukcje.
– Taki sposób budowy świadczy o tym, że mamy tu do czynienia z wpływami wschodnimi, ruskimi, a nawet bizantyjskimi. Analogiczne obiekty i sposób budowania nie są znane z terenów Polski, ale można je znaleźć w strefie wpływów bizantyjskich – wyjaśnia prof. Andrzej Buko.
Obwiedziony takimi murami dziedziniec zajmował powierzchnię ok. 450 metrów kwadratowych.
[srodtytul]Książęcy blichtr [/srodtytul]
We wschodniej części dziedzińca archeolodzy natrafili na pałac, ale nie zdążyli zbadać jego wewnętrznego rozplanowania ani zlokalizować pałacowej kaplicy-cerkwi, nie wykluczają, że znajdowała się na piętrze. Na razie badacze szacują, że pałac zajmował powierzchnię 200 m. kw.
Wielkim zaskoczeniem dla badaczy było odkrycie monumentalnego wejścia do budowli. Zachowała się kamienna posadzka w wejściu i podstawy pod pilastry. Dopiero przyszłoroczne wykopaliska rozstrzygną, czy jest to wejście do pałacu, czy może do kaplicy-cerkwi.
Nie mniej zaskakujące było odkopanie fragmentu murów czworokątnej budowli, prawdopodobnie wieży. W podstawie ma ona 11,6 na 11,2 m. Nie wzniesiono jej z zielonego glaukonitu, lecz z mniej efektownego rodzaju piaskowca spojonego zaprawą wapienną. Budowlę tę posadowiono na platformie z kamieni spojonych iłem. Mur zachował się do wysokości 2 metrów.
Na podobnej platformie zbudowano wieżę (17 m wysokości) z tego samego okresu w pobliskim Stołpiu, z kaplicą na szczycie. Wieża nie miała charakteru obronnego. Prawdopodobnie była bezpieczna w pobliżu zamku w Chełmie. W związku z tym archeolodzy przypuszczają, że prace budowlane w Chełmie i Stołpiu mogli prowadzić ci sami rzemieślnicy.
Podczas wykopalisk w Chełmie archeolodzy wydobyli fragmenty wykwintnych, zdobionych naczyń stołowych z XIII wieku, godnych książęcego stołu. Szczególną uwagę badaczy zwróciły szkliwione płytki (kafelki), zdobiły one podłogi i ściany pałacu. Wykonane zostały na miejscu, być może przez rzemieślnika, który przybył ze Wschodu, może nawet z Bizancjum.
Archeolodzy wydobyli także średniowieczną ostrogę i stopione metale – ołów i miedź pochodzące prawdopodobnie ze spalonej cerkwi.
[ramka][srodtytul]Opinia[/srodtytul]
[b]Andrzej Buko, miedewista, kieruje wykopaliskami na zamku w Chełmie[/b]
Księstwo Daniela Romanowicza, który wzniósł swoją siedzibę w Chełmie, zaistniało intensywnie w średniowiecznej Europie, ale prędko zgasło. Było najpotężniejsze z władztw na pograniczu polsko-ruskim. Stanowiło łącznik między Wschodem i Zachodem pod względem religijnym i architektonicznym, o czym świadczą tegoroczne wykopaliska. Daniel Romanowicz swoją siedzibę stworzył na miarę europejskich dworów. Papież Innocenty IV widział w nim tego, który połączy Kościół rzymski ze wschodnim, dlatego koronował go na króla w Drohiczynie w 1253 roku. Niestety, Ruś potraktowała go jak odszczepieńca, a Zachód zbagatelizował go w obliczu najazdów tatarskich. W rezultacie, po śmierci Daniela w roku 1264, Chełm jako stolica księstwa upadł, a jego syn Lew przeniósł stolicę do miasta założonego dekadę wcześniej, które wzięło od niego nazwę: Lwów.
Król Daniel został pochowany w Chełmie. Obecnie wielu Ukraińców uważa Daniela za pierwszego władcę państwa ukraińskiego, a Wzgórze Katedralne w Chełmie traktuje w podobnych kategoriach jak Polacy Wawel. Myślę, że miejsce to również pod względem archeologicznym wreszcie będzie miało więcej szczęścia niż dotychczas. Wprawdzie już rozkopywał je w latach 1910 – 1912 rosyjski badacz Pokryszkin, ale niestety materiały i dokumentacja zaginęły. Obecne badania zakrojone są na szeroką skalę, z archeologami współpracują m.in. architekci i informatycy, którzy stworzą wizualizacją obiektu. Planujemy również stworzenie na chełmskim wzgórzu skansenu. [/ramka]
[ramka][srodtytul]Kronika halicka lata 1205–1289 [/srodtytul]
Jak nazywa się to miejsce? I odpowiedzieli: Chołm jest jego imię. JoI upodobawszy sobie miejsce to zamyślił, że postawi na nim niewielki gródek (...) I postawił on niewielki gródek, i zobaczywszy, iż Bóg mu sprzyja, a święty Jan mu pomaga, wzniósł inny gród, którego Tatarzy nie mogli zdobyć, gdy Batu-chan całą Ziemią Ruską zwojował (...) Gdy zaś zobaczył książę Daniel, że Bóg sprzyja temu miejscu, zaczął zwoływać przychodniów – Niemców i Rusów, innoplemieńców i Lachów. Szli oni w dzień i w nocy. I młodzieńcy, i majstrowie wszelcy uciekali od Tatarów – siodlarze i łucznicy, i sahajdacznicy, i kowale żelaza, i miedzi, i srebra (...) I wieża stała pośród grodu wysoka, aby bić z niej wokół grodu. Na dole wzniesiona z kamienia na wysokość piętnastu łokci, a sama zrobiona z ciosanego drewna i pobielona jak ser, świeciła na wszystkie strony. W jej pobliżu była studnia, która miała trzydzieści i pięć sążni. [/ramka]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE