Ahmed Zakajew zatrzymany. Śledczy żądają aresztu

aktualizacja: 18.09.2010, 02:41
Foto: PAP, Tomasz Gzell Tomasz Gzell

Sąd odrzucił wniosek prokuratury o areszt dla premiera emigracyjnego rządu Czeczenii

– Polska stała się dla Czeczenii krajem braterskim, za co dziękuję polskim władzom i wszystkim Polakom – mówił Ahmed Zakajew na Kongresie Narodu Czeczeńskiego w Pułtusku, dokąd dotarł po opuszczeniu sądu.
W piątek późnym wieczorem Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję o oddaleniu wniosku prokuratury o areszt dla Zakajewa. Prokuratura chciała zatrzymania, ponieważ Rosja wysłała za nim międzynarodowy list gończy. Sąd jednak uznał, że Zakajew powinien pozostać na wolności, bo ma status uchodźcy. Sprawę jego aresztu rozpatrywał sędzia Piotr Schab.
Sąd nie zastosował wobec niego ani aresztu tymczasowego, ani żadnego innego środka zapobiegawczego. Dlaczego? Po przeanalizowaniu regulacji europejskich i polskiej procedury karnej, a także orzecznictwa europejskiego i polskiego (nasze sądy zajmowały się już podobnymi sprawami) doszedł do wniosku, że jeżeli jedno z państw unijnych przyznaje azyl polityczny, to ta decyzja wiąże również inne kraje członkowskie.
– Faktem niekwestionowanym jest udzielenie Zakajewowi statusu uchodźcy przez Wielką Brytanię – uzasadniał sędzia Schab.
– Niektórzy prawnicy od początku twierdzili, że jeśli Zakajew ma azyl polityczny w Wielkiej Brytanii, to powinien on obowiązywać też w Polsce. Pytanie więc, po co to całe zamieszanie – zastanawia się Paweł Kowal, eurodeputowany PiS.
Decyzja sądu jest nieprawomocna.
Jego postanowienie oznacza, że Zakajew na wolności będzie czekał na decyzję w sprawie swojej ewentualnej ekstradycji. – Taki wniosek może wpłynąć z Rosji do Polski w ciągu 40 dni – wyjaśnia w rozmowie z „Rz” Ryszard Kalisz, prawnik i poseł SLD.
Zakajew przyjechał do Polski na rozpoczęty w czwartek III Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego. Ale na spotkanie dotarł dopiero w piątek wieczorem.
Wcześniej, w piątkowy poranek, premier emigracyjnego rządu Czeczenii chciał sam pojechać do prokuratury złożyć zeznania. W rozmowie z „Rz” tłumaczył, że nie chce się czuć w Polsce jak przestępca. W drodze do prokuratury został jednak zatrzymany przez policję.
– Naszą rolą jest zatrzymanie osoby poszukiwanej bez względu na medialne zapewnienia – tłumaczył Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.
Zakajew był w piątek kilka godzin przesłuchiwany przez prokuratorów. Śledczy zdecydowali o skierowaniu do sądu wniosku o aresztowanie go na 40 dni.
[wyimek]W sprawie Zakajewa Polska zdała test z niezależności i demokracji - Deni Teps, szef Światowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego[/wyimek]
– Proponowaliśmy, by zamiast aresztu prokuratura zastosowała poręczenie osób godnych zaufania – relacjonował Radosław Baszuk, adwokat Zakajewa.
Otoczenie Zakajewa było rozżalone, że prokuratura wysłała ten wniosek.
– To decyzja polityczna. To jest gra na to, by pan Zakajew nie był uczestnikiem Światowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego – komentował Adam Borowski, honorowy ambasador Czeczenii w Polsce.
Po wieczornej decyzji sądu nastroje na kongresie radykalnie się poprawiły. Deni Teps, szef Światowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego, powiedział „Rz”: – Liczyliśmy na taki werdykt polskiego sądu. Wierzyliśmy, że podejmie słuszną decyzję. Cieszymy się z niej bardzo. Jesteśmy dumni z Polski i Polaków, z tego, że ich kraj zdał test z niezależności i demokracji.
Pytany, czy zatrzymanie Zakajewa było potrzebne, Teps powiedział: – Presja Rosji była zbyt silna. Polska nie miała innego wyjścia.
Czeczeni są przekonani, że Polska nie wyda Zakajewa Rosjanom. – Nie zrobiły tego Dania i Wielka Brytania, kraje znane z przestrzegania prawa – argumentuje Usman Ferzauli, szef MSZ czeczeńskiego rządu na uchodźstwie.
W Wielkiej Brytanii sąd nie tylko nie potwierdził rosyjskich oskarżeń o terroryzm, ale władze przyznały Zakajewowi azyl polityczny.
W piątek Komisja Europejska przypomniała, że jako azylant korzysta on z takiej samej ochrony międzynarodowej jak Brytyjczyk. Michele Cercone, rzecznik komisarz ds. wewnętrznych Cecilii Malmstroem, zatrzymania Zakajewa w Polsce komentować nie chciał. Przypomniał tylko, że nie istnieje umowa o ekstradycji między Unią Europejską a Rosją.
Polscy politycy niezależnie od opcji chwalą decyzję sądu.
– Stało się to, co przewidywałem. Prokuratura musiała zatrzymać Zakajewa, jednak bardzo dobrze się stało, że sąd oddalił wniosek o areszt. Lewica mówi w sposób kategoryczny i jasny: „Polska nie może wydać Zakajewa” – komentował decyzję sądu w rozmowie z „Rz” Ryszard Kalisz.
– Nie wyobrażam sobie, by deczyzja sądu mogła być inna. Tym bardziej po jasnej deklaracji premiera, że strona polska będzie działała zgodnie z prawem, ale na pewno nie ulegnie presji Rosji – mówi Paweł Zalewski, eurodeputowany Platformy.
[ramka][srodtytul]Opinie[/srodtytul]
[b]Maciej Bednarkiewicz[/b] | [i]były szef Naczelnej Rady Adwokackiej[/i]
Polska prokuratura musiała dokonać zatrzymania Ahmeda Zakajewa, ponieważ został za nim wysłany międzynarodowy list gończy. W trakcie procesu postępowawczego należało ustalić, czy są podstawy do jego aresztowania i jednocześnie rozpoczęcia procedury ekstradycyjnej. To postępowanie – jak wszyscy wiemy – zakończyło się decyzją sądu. Dlaczego zapadła taka właśnie decyzja? Moim zdaniem, może chodzić o to, że naszych sędziów nie przekonało uzasadnienie, jakie zawsze musi być dołączone do międzynarodowego listu gończego.
[i]—not. e.ż.[/i]
[b]Zbigniew Ćwiąkalski[/b] | [i]były minister sprawiedliwości[/i]
Nie znam przypadku, by ktoś był zatrzymany ze względu na list gończy, a sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o areszt. Nie potrafię powiedzieć, czym kierował się sąd, oddalając wniosek prokuratury. Kodeks postępowania karnego nie przewiduje sytuacji, gdy status uchodźcy powoduje, by list gończy tracił moc. Wydawało mi się, że właściwe jest postępowanie ekstradycyjne, jednak sąd nie przystąpił do merytorycznego rozpoznania sprawy.
[i]—pap[/i][/ramka]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE