Świat

Chasydzi awanturują się podczas pielgrzymki na Ukrainę

Na grób rabbiego Nachmana rokrocznie docierają tysiące chasydów. Część z nich ma trudności z wytrwaniem w pobożnym nastroju
AFP
Milicja w Humaniu ma ręce pełne roboty. Miasto terroryzują agresywni chasydzi
Do Humania przybyło z Izraela 30 tys. ultraortodoksów. Ubrani w czarne kapelusze, noszący długie pejsy i brody, mężczyźni modlą się tam na grobie słynnego rabina Nachmana. Mieszkańcy miasta zamiast cieszyć się z dużej ilości turystów, są jednak pielgrzymką zirytowani. Goszczący w mieście Żydzi bowiem straszliwie rozrabiają.
Do pierwszego incydentu doszło, gdy pewien Ukrainiec usiłował przejechać samochodem przez tłum chasydów. Według pielgrzymów zrobił to zbyt szybko. Agresywni mężczyźni, wznosząc okrzyki bojowe, otoczyli i zdemolowali pojazd, próbując wyciągnąć na zewnątrz przerażonego kierowcę. Do akcji szybko dołączyli Żydzi wynajmujący pokoje w pobliskim bloku. Zaczęli z okien bombardować samochód butelkami i kamieniami. Grad pocisków spadł również na przybyłych na miejsce milicjantów. Musieli użyć przemocy, żeby rozpędzić awanturników.
Do kolejnej afery doszło, gdy chasydzi w jednym z wynajętych przez siebie budynków schwytali dwóch Ukraińców, których oskarżyli o kradzież. Mężczyźni musieli uciekać do samochodu i znowu na odsiecz trzeba było wzywać milicję. Tym razem tłum około 500 krewkich Żydów był na tyle agresywny, że milicja musiała użyć psów bojowych i gazu łzawiącego. Na ulicach Humania miało miejsce wiele podobnych incydentów. Gazeta “Kommiersant-Ukraina” opisała dziką awanturę, do której doszło w jednym z wynajętych mieszkań. Jego właścicielka zwróciła uwagę lokatorom z Izraela, aby zachowywali się ciszej. Ci na złość zaczęli hałasować jeszcze bardziej. Gdy znajomy kobiety wyjął telefon i chciał zadzwonić na milicję, został zaatakowany przez chasydów. Gdy próbował uciec, napastnicy z krzykiem rzucili się za nim. – Pobity został też przypadkowy przechodzień, który chciał mu pomóc – relacjonował później lokalny urzędnik. Bilans bójki okazał się dość ponury. Obaj Ukraińcy wylądowali w szpitalu. Jeden ma wstrząs mózgu, drugi kilka ran kłutych. Dziesięciu niesfornych chasydów zostało zaś deportowanych do Izraela. Aby pomóc ukraińskim kolegom w okiełznaniu ortodoksów, izraelska policja przysłała do Humania dwóch funkcjonariuszy. Jeden z nich, Zohar Riar, w wywiadzie udzielonym “Jerusalem Post” powiedział, że zadanie nie jest łatwe. “Niestety, ci ludzie się upijają i robią różne szalone rzeczy na ulicach. Chodzą do knajp, podrywają i napastują miejscowe kobiety. Robią rzeczy, których nigdy nie robiliby w Izraelu” – oświadczył. Ukraińska prasa nie zostawia na chasydach suchej nitki. Lokalna gazeta “Nowa Doba” pisze o “kłopotliwych gościach”. Mieszkańcy boją się pielgrzymów, którzy “hałasują i śmiecą” oraz bez pozwolenia rozbijają namioty na ich ziemi. Żydzi z kolei odrzucają wszelkie zarzuty i oskarżają Ukraińców o antysemityzm. Josyp Ziselc, szef związku organizacji żydowskich na Ukrainie, uważa, że za incydenty odpowiadają miejscowi urzędnicy. – Nic nie robią, by poprawić warunki, w jakich mieszkają pielgrzymi. Nie reagują na apele. Wody nie ma, śmieci nie są wywożone, światło jest odłączane. Chasydzi nie mają gdzie postawić namiotów, bo władze nie są w stanie znaleźć działki. Sytuacja jest napięta, wszyscy są nerwowi i nic dziwnego, że wybuchają kłótnie – powiedział “Rz”. Ultraortodoksi z Izraela znani są jednak z zamiłowania do wywoływania bójek i zamieszek. W Jerozolimie, gdzie mieszka ich wyjątkowo dużo, biją się z policją i wznoszą barykady z płonących opon. – To, że ukraińska milicja ma takie kłopoty z chasydami, wcale mnie nie dziwi. Dla nas to chleb powszedni. Ukraińcy mają szczęście. Chasydzi porozrabiają u nich przez kilka dni i wyjadą, a u nas dzieje się to cały czas – powiedział “Rz” Uri Huppert, jerozolimski prawnik i specjalista ds. ultraortodoksów. Według niego w społeczności tej znajduje się bardzo dużo radykalnych młodych ludzi, i to oni są utrapieniem dla policji. – Są jak piłkarscy chuligani. Wyjazd za granicę, szczególnie na teren kraju, za którego mieszkańcami nie przepadają, to dla nich świetna okazja do zadymy – uważa Huppert. Kłopoty z chasydami miała także policja w Polsce. W 2007 roku podczas pielgrzymki do Leżajska funkcjonariusze musieli rozdzielać pobożnych Żydów, którzy pobili się między sobą. Grupa ortodoksów skopała austriackiego rabina Mojsze Friedmana. Duchowny naraził się im krytyką Izraela.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL